Piłka NożnaWypowiedzi

Tomasz Salski: W ostatnim czasie było dużo bzdur o ŁKS-ie

Wszyscy z niecierpliwością wyczekujemy kolejnych oficjalnych informacji dotyczących zmian w ŁKS-ie – zarówno pod kątem transferów, jak i zmian organizacyjnych. Część niejasności w obszernym wywiadzie udzielonym Przemysławowi Langierowi z portalu Goal.pl wyjaśnił Tomasz Salski, większościowy udziałowiec ŁKS-u Łódź.

O powodach przeciągającego się wejścia rodziny Platków do ŁKS-u:

– Amerykanie bardzo skrupulatnie podchodzą do tej inwestycji, która nie jest sprzedażą klubu, a dokapitalizowaniem spółki i powiększeniem rodziny akcjonariuszy. Myślę, że byłoby dużo łatwiej i szybciej, gdybyśmy ŁKS po prostu chcieli sprzedać i odejść. Ale skoro mamy razem działać, i my, i oni chcielibyśmy mieć wszystko zdefiniowane. To jest kluczowe. A do tego zatrzymują nas pewne rzeczy formalne związane np. z rejestracją poprzedniego dokapitalizowania spółki .  Wszystkie strony  są zgodne, że umowy  tworzy się na złe czasy, bo wiadomo – dziś jest miło i sympatycznie, ale docelowo to małżeństwo ma być dłuższe. Póki dokumenty są niepodpisane, musimy również mieć też plan B. Wyznaję taką zasadę, że póki nie mamy podpisanych dokumentów, pewna biznesowa ostrożność jest zawsze konieczna. A tę ostrożność stanowi posiadanie jakiegoś planu rezerwowego. Ale żeby dość jasno to wybrzmiało – jesteśmy pełni nadziei, że doprowadzimy transakcje do końca. Dziś na przykład również jesteśmy z Philem umówieni na rozmowę, mogę potwierdzić , że jesteśmy non stop na łączach i na bieżąco wymieniamy się poglądami co do zawodników  w naszej kadrze, ruchów transferowych. I to pomimo tego, że Phil wciąż nie jest akcjonariuszem, uważam, że jako nasz przyszły potencjalny partner powinien być informowany o transakcjach , które mogą mieć wpływ na przyszłość spółki. 

O ostatnim spotkaniu z Philipem Platkiem w Warszawie:

To było spotkanie, którego pierwotnie nie zakładałem, bo myślałem, że damy radę załatwić je na teamsach. Phil jednak uznał, że trzeba się zobaczyć i pracować na gotowych projektach, co – jak sądzę – tylko pokazuje jego zaangażowanie w sprawę. Pewne rzeczy musieliśmy sobie też zdefiniować w obecności prawników. Chodzi o to, żebyśmy w przyszłości wiedzieli, jak mamy działać, jak będziemy podejmować decyzje. Wcześniej poinformowaliśmy się, jakie mamy zastrzeżenia z jednej i drugiej strony do projektu, jaki przygotowali prawnicy. Wytłumaczyliśmy sobie, jaki mieliśmy cel wprowadzając pewne zapisy albo uwagi do umowy. Chodzi o to, żebyśmy w przyszłości wiedzieli, jak mamy działać, jak będziemy podejmować decyzje. Wcześniej poinformowaliśmy się, jakie mamy zastrzeżenia z jednej i drugiej strony do projektu, jaki przygotowali prawnicy. Wytłumaczyliśmy sobie, jaki mieliśmy cel wprowadzając pewne zapisy albo uwagi do umowy.

O tym czy deklaracje Platków zmieniły się od czasu rozpoczęcia negocjacji:

– Nie. Wszystko wygląda tak, jak pierwotnie. A przypomnę, że rozmawiamy od października. Już wtedy nie było żadnych kwestii, czy ŁKS awansuje, czy Spezia albo Casa Pia spadnie. ŁKS od początku był traktowany oddzielnie, bez powiązań z innymi klubami. Wiem, że kibice spekulują. Spadek Spezii na pewno oznacza stratę funduszy w całym projekcie, natomiast według zapewnień Amerykanów to, co stało się we Włoszech, w żaden sposób nie rzutuje na transakcje w ŁKS.

O tym czy mając główny głos w klubie, Platkowie mogą zmienić dyrektora sportowego oraz trenera:

– Tak. Oczywiście mamy współdziałać, dyskutować, ale jeśli chcemy stąpać twardo po ziemi, trzeba powiedzieć sobie jasno: pakiet większościowy oznacza decydujący głos. Zarząd będzie wieloosobowy, ale większość w nim będą stanowić ich osoby. Z mojego punktu widzenia, czyli osoby, która poświęciła na ŁKS siedem lat i niestety sporo środków, najważniejsze jest to, by klub dalej się rozwijał i ta praca nie poszła na marne.

O dużej ilości fałszywych informacji dotyczących ŁKS-u pojawiającej się w ostatnim czasie:

– Ogólnie dużo bzdur o ŁKS-ie było w ostatnim czasie. Kiedyś zastanawiałem się, dlaczego przy różnych problemach w klubach piłkarskich, aż tyle pisze się o ŁKS-ie. Ale pogodziłem się z tym. Chyba chodzi o to, że im klub jest bardziej medialny, większy, tym spekulacji będzie więcej. Dziś mnie to już nawet nie denerwuje. Bardzo często mam ochotę coś skomentować, ale w tej rundzie zdecydowałem się na to raz. Napisałem, że siedzę w swoim ukochanym Rzgowie i pojęcia nie mam o tym, czego “dowiedzieli się” inni. Bo to były jakieś – kolejny raz – nieprawdziwe informacje, że wszystko jest już podpisane. Byłem wtedy na spotkaniu i ustawiłem telefon na “milczy”. W pewnym momencie na niego spojrzałem, a tam sto-coś nieodebranych połączeń. Kibice, których znam, dziennikarze… Pomyślałem: ups, pewnie coś poszło w mediach. A tam informacja, że Platkowie wylądowali, podpisali, ŁKS jest już w ich rękach. Wtedy wszedłem na Twittera i odpowiedziałem, bo to już było ponad moją empatię.

O ostatnim artykule włoskiej strony poświęconej Spezii:

– Papier wszystko przyjmie… Po pierwsze, tak jak powiedziałem wcześniej, nie ma finalizacji. Po drugie, jeśli mówimy o początkowej fazie, to na pewno mówimy o mniejszych środkach. Wiele też zależy od tego, ile ŁKS pozyska z rynku – i od tego w głównej mierze zależy wysokość budżetu. Natomiast co będzie później? Te pytania możliwe , że będzie Pan za jakiś czas kierował do innych osób. Co do artykułu nie zgadza się właściwie w nim nic, ale  życzyłbym sobie , aby przyszłość klubu namalowana była w jasnych barwach.

O swojej roli w ŁKS-ie po wejściu Platków:

– I właśnie tutaj dochodzimy do meritum. Nie ukrywałem, że byłem przygotowany na całkowite wyjście z tego projektu. Natomiast potencjalny inwestor oczekuje, żebym został. Dlatego chciałbym mieć moje zadania bardzo konkretnie zdefiniowane i jest to dla mnie osobiście bardzo ważne. Choć nie ukrywam, że rola spokojnego akcjonariusza jest dla mnie najciekawsza. Natomiast oczekiwania drugiej strony są trochę inne i to musimy uszczegółowić. Sądzę, że im zależy na roli reprezentacyjnej, relacyjnej. Z pewnym wpływem na to, co dzieje się w klubie, jeśli chodzi o część sportową. Czyli to, na co miałem wpływ w ostatnim sezonie.

O pierwszych odczuciach po rozpoczęciu rozmów z Platkami:

– Wcześniej prowadziliśmy już rozmowy za pośrednictwem jednego menedżera, byłego zawodnika, który wykreował pomysł wejścia kapitału tureckiego. Ale nie był to nikt, kto wcześniej inwestował w Polsce. Dzięki temu byliśmy przygotowani, dlatego pierwsze rozmowy z Philem były szybkie i bardzo konkretne. Również poprosiliśmy władze Łodzi o zorganizowanie spotkania i wyjaśnienie kilku spraw np. kwestii, której Amerykanie nie do końca rozumieli: jak to jest, że miasto ma stadion, daje go spółce miejskiej, a ta spółka udostępnia go nam. I co, jeśli miasto powie, że nie będzie dawało nam tego stadionu. Oni obawiali się tej sytuacji, choć dla nas, Polaków, to jest nie do wyobrażenia, by mogło dojść do takiego czegoś. Natomiast Platkowie badali też, jakie mamy kontakty, bo przecież z ich perspektywy to ma być inwestycja w mieście, którego nie znają. Na pewno prowadzą monitoring mediów, zrobili wywiad gospodarczy. To normalne działanie.

O tym co według niego powinno zostać poprawione w klubie:

– Kuleje administracja. Nie, jeśli chodzi o jakość pracy, bo za to należą się pochwały dla całej grupy, ale o jej liczebność. Zawsze na tym cięliśmy koszty, a prawda jest taka, że to integralna i bardzo ważna część piłki nożnej. Klub bez administracji się nie rozwinie. Mam ambicję, byśmy w lipcu byli całkowicie zdrowym tworem jako spółka. Również jeśli chodzi poszerzenie sztabu o dodatkowe osoby.

O przyszłym sezonie:

– Celem jest utrzymanie. Po prostu. Pamiętając poprzedni sezon w Ekstraklasie wiemy, jakie to jest trudne. Choć z drugiej strony tamten sezon był specyficzny i to nie tylko ze względu na COVID. Spadały trzy drużyny z szesnastozespołowej ligi, więc statystycznie teraz szansa na utrzymanie jest większa. Swoją drogą rok temu niektórzy eksperci do spadku z I ligi typowali i ŁKS, i Ruch. Czego zupełnie nie rozumiałem, ale dzięki temu mam jeszcze większą satysfakcję, że zajęliśmy pierwsze dwa miejsca.

Źródło: Goal.pl – Przemysław Langier
Fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport


Fatal error: Uncaught Error: Call to undefined function Smush\Core\Parser\str_starts_with() in /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php:119 Stack trace: #0 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php(98): Smush\Core\Parser\Image_URL->is_scheme_missing_from_original() #1 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php(91): Smush\Core\Parser\Image_URL->prepare_absolute_url() #2 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/lazy-load/class-lazy-load-transform.php(337): Smush\Core\Parser\Image_URL->get_absolute_url() #3 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/lazy-load/class-lazy-load-transform.php(296): Smush\Core\Lazy_Load\Lazy_Load_Transform->maybe_lazy_load_image_element() #4 in /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php on line 119