Piłka NożnaStadionWypowiedzi

Tomasz Salski: Przewidujemy prezent na święta dla wszystkich Ełkaesiaków!

Tomasz Salski był gościem „Piłki meczowej” w TV Toya. Główny akcjonariusz Łódzkiego Klubu Sportowego przekazał bardzo dobrą wiadomość dla całego ełkaesiackiego środowiska, odnośnie nowego inwestora. 

Zdaniem Salskiego, do klubu niebawem dołączy nowy zagraniczny inwestor. Rozmowy zostały już sfinalizowane – brakuje tylko podpisów i oficjalnego ogłoszenia współpracy. Taki obrót spraw może spowodować, że sytuacja finansowa klubu się poprawi. Szczęśliwe zakończenie tej wieloletniej sagi, powinno zakończyć się jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia, co byłoby kapitalnym prezentem pod choinkę dla ełkaesiaków.

– Sytuacja finansowa wygląda trochę lepiej, ale do pełni szczęścia jeszcze brakuje. Mam nadzieję, że na gwiazdkę będę mógł przedstawić nowego akcjonariusza. Takiego na którego liczyliśmy, nie chcę powiedzieć, że marzyliśmy, ale który może dać perspektywy na dużą stabilizację. Jego wejście będzie etapowe, wydaje mi się, że docelowo będzie to większościowy akcjonariusz, przynajmniej tak sobie to wyobrażam, natomiast wejście ma być etapowe. Mogę powiedzieć, że nie jest to podmiot polski. Udało nam się poprosić panią prezydent i odbyliśmy spotkanie z tymi potencjalnymi inwestorami, mówimy o tak szerokim spektrum, że trudno określić i zdefiniować go jedną branżą. Rozmowy są więcej niż finalizowane, brakuje praktycznie kropki nad „i”. To co mieliśmy sobie powiedzieć i ustalić – to już się zadziało. Trochę to trwało, też życzylibyśmy sobie, żeby to było szybciej, natomiast umowy podpisuje się na trudne czasy, na złe czasy i uznaliśmy, że lepiej to wszystko uszczegółowić, żeby później mieć już tylko i wyłącznie, mam nadzieję, autostradę do sukcesu – wytłumaczył właściciel ŁKS.

Minęło już sporo czasu od otwarcia pełnego Stadionu Króla, a przestrzenie komercyjne stoją nadal puste. Do tego też odniósł się Tomasz Salski, który uważa, że wszystko idzie w dobrym kierunku i na początku przyszłego roku, pierwsze podmioty pojawią się na obiekcie.

– Czekaliśmy tak na dobrą sprawę na decyzję spółki MAKiS – te listy intencyjne otrzymaliśmy parę dni temu i ten proces zaczynamy. Mam nadzieję, że parę finalizacji będzie miało miejsce już w pierwszym kwartale przyszłego roku. Nasza współpraca z MAKiS-em nie chcę powiedzieć, że jest wzorowa, jest właściwa. Są elementy kiedy się nie zgadzamy i to artykułujemy, ale to jak w każdej rodzinie – staramy się, żeby to była korespondencja wewnętrzna. W sprawach przestrzeni komercyjnej musieliśmy nieco więcej negocjować z MAKiS-em dlatego, że my musimy się przygotować na taką alternatywę, żeby te najmy były długoterminowe. Musimy pamiętać o tym, że umowa MAKiS-u z miastem jest bodajże jeszcze dziewięcioletnia na ten stadion, musimy te elementy też przewidzieć w zapisach. Wiadomo, że decyzje w spółkach samorządowych czy Skarbu Państwa zawsze są podejmowane trochę dłużej i ta cała procedura musi przejść dłużej niż w podmiotach prywatnych. My się już do tego przyzwyczailiśmy i cierpliwie czekaliśmy. Mam nadzieję, że dzisiaj możemy z czystym sumieniem już podejść do konkretów. Z niektórymi podmiotami rozmowy już są prowadzone. Pamiętajmy, że te powierzchnie są małe i liczymy na konkretne podmioty, które miałyby się tam znaleźć, aby byli to partnerzy na lata. Dokumenty, listy intencyjne mamy już podpisane i możemy wyjść z tym na zewnątrz. Rzekome zmiany w zarządzie spółki MAKiS nas nie interesują i nas nie dotykają – dodał Salski.

Szef ŁKS został też zapytany o relacje klubu z miastem, a także na temat konfliktu, który toczy się cały czas pomiędzy miastem, a Widzewem. Jego zdaniem współpraca Łodzi z ŁKS-em jest poprawna i miało to też wpływ na wejście zapowiadanego inwestora do klubu.

– Relacje klubu z miastem wyglądają tak jak zawsze. Z dużym spokojem, wydaje mi się, że są poprawne. Jeśli ja poprosiłem o spotkanie tych potencjalnych inwestorów z panią prezydent i udało mi się ten termin w bardzo szybkim terminie dograć, to spotkanie się odbyło i jak widać w dużej tajemniczości, bo nikt o tym nie wiedział, a na tym też nam zależało. Mogę tylko podziękować pani prezydent, że znalazła czas na tego typu wsparcie dla nas. Co do sytuacji Widzewa i miasta: nie wydaje mi się, żeby ogólnie komukolwiek konflikty służyły. Interes jest spójny, po prostu w pewnym momencie personalne rozgrywki zadecydowały o tym, że to zaszło za daleko i dzisiaj nikomu nie wypada zrobić kroku w tył. Mam nadzieję, że to wcześniej czy później się rozstrzygnie, bo konflikty żadnej spółce, czy to jest spółka sportowa czy komercyjna, z miastem nie służą. W perspektywie piłki w Polsce wydaje mi się, że to Widzew traci. Trudno jest wytłumaczyć, bo nie ma takiego przykładu, żeby ktokolwiek z władz innych spółek piłkarskich był skonfliktowany z władzami swojego miasta. To jest jedyny przykład i świat patrzy na to troszeczkę inaczej, z zaskoczeniem, bo musimy pamiętać, że jednak właścicielem obiektów sportowych jest miasto i to miasto w taki czy inny sposób udostępnia te obiekty i nie wszyscy w polskiej piłce mamy te obiekty na takich warunkach jak w Łodzi. Koniec tego konfliktu będzie z korzyścią dla całej łódzkiej piłki.

Łódzki Klub Sportowy nadal walczy o jak najwyższą frekwencję na meczach domowych. Tomasz Salski wierzy, że dobre wyniki, drużyny Kazimierza Moskala będą miały odzwiercierdlenie też w ilości kibiców na Stadionie Króla w rundzie wiosennej.

– Ilu kibiców musi przyjśc na stadion, aby koszty organizacji się zwróciły? – Nie znam dokładnych liczb, wszystko zależy od tego czy jest to mecz podwyższonego ryzyka, gdzie koszty ochrony są podwójne i to jest klucz. Pamiętajmy, że samo wynajęcie stadionu mamy dofinansowane z budżetu miasta, więc same koszty organizacji meczu przy 11 tysiącach oscylują w okolicach 50 tysięcy złotych. Cierpimy przez te kilkanaście lat, gdy tego stadionu nowego nie było. To wcale nie jest tak łatwo odbudować strukturę kibica. Dzisiaj porównujemy się do Widzewa, któremu ten aspekt wychodzi kapitalnie. Natomiast jeśli patrzymy na całą Polskę to nasza frekwencja jest całkiem dobra. Jeśli będziemy w Ekstraklasie to frekwencja na pewno będzie wyższa. 

Z wypowiedzi Tomasza Salskiego można wysnuć wnioski, że w klubie powoli wszystko wychodzi na prostą. Miejmy nadzieję, że niebawem ŁKS oficjalnie poinformuje nas, o realizacji tych planów, które są zapowiadane w mediach. 

Foto: Łukasz Żuchowski & ŁKS Łódź / Cyfrasport