Fortuna 1. LigaPiłka Nożna

Plusy i minusy po meczu z Wisłą Kraków

Piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego w ramach piątej kolejki PKO BP Ekstraklasy przegrali na w Krakowie z Wisłą 0:4. Tradycyjnie jak po każdym meczu zapraszamy do zapoznania się z naszymi „Plusami i minusami” dotyczącymi gry ełkaesiaków.

Plusy:

➕ chęć zdobycia bramki od początku drugiej połowy

Łodzianie po dwóch straconych bramkach w pierwszej połowie ruszyli od razu do ataków od początku drugich 45 minut. Szansę na zdobycie kontaktowej bramki miał Ramirez i Grzesik. Niestety w 61 minucie podopieczni trenera Moskala „dostali” trzecią bramkę i emocje w tym meczu praktycznie się skończyły.

➕ reakcja kibiców ŁKS-u po końcowym gwizdku

Choć piłkarze ŁKS-u przegrali w Krakowie 0:4 to po ostatnim gwizdku nie słychać było wśród fanów biało-czerwono-białych, choćby kilku mało przychylnych słów względem zawodników. Fanatycy spod herbu przeplatanki podziękowali ełkaesiakom za ten występ, a w trakcie spotkania wspierali ich do ostatniego gwizdka sędziego Marciniaka.

➕ całkiem niezły początek meczu

Nasi zawodnicy w pierwszych 20 minutach zagrali nieźle. Potrafili w niektórych fazach meczu zdominować Wisłę, ale zabrakło konkretów i stuprocentowych sytuacji do zdobycia gola. Łodzianie potrafili oddać tylko kilka strzałów z dystansu.

Minusy:

 gra defensywna

Obrona ŁKS-u w spotkaniu z Wisłą była dziurawa jak szwajcarski ser. Praktycznie przy każdym dośrodkowaniu gospodarzy w pole karne powstawało zagrożenie. Nasi obrońcy przegrywali pojedynki powietrzne, gubili krycie, ale także dawali się ogrywać w starciach jeden na jeden. Zdecydowanie kilku straconych bramek dało się uniknąć. Jest bardzo wiele rzeczy do poprawy w defensywie przed następnym starciem ligowym z Legią Warszawa.

 brak odpowiedniej jakości pod bramką rywali

ŁKS kilka razy bardzo fajnie wyszedł z akcją z środka pola pod bramkę Wisły, ale w okolicach szesnastki zawodnicy nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia i próbowali uderzeń z dystansu, z którymi problemów nie miał Buchalik. Gra ŁKS-u wygląda momentami fajnie, gdy piłka jest rozgrywana od tyłu przez linię pomocy, ale w ostatniej fazie akcji brakuje decydującego podania, który otworzyłby szansę do zdobycia gola napastnikom.

 Pirulo

Hiszpan w ostatnich meczach pokazał się z bardzo dobrej strony i kibice łodzian liczyli mocno na niego w starciu w Krakowie. Niestety „Piri” zawiódł i zagrał słabe spotkanie. Mało dobrego możemy powiedzieć o jego grze, a na murawie spędził ponad 60 minut.

 utrata czterech goli

Ełkaesiacy w ostatnich latach nie przyzwyczaili kibiców do utraty tak dużej liczby goli jak w starciu z Wisłą. Co ciekawe poprzedni raz kiedy ŁKS stracił cztery gole w meczu ligowym miał miejsce w 2015 roku w III lidze (4:4 z Lechią Tomaszów Mazowiecki). Miejmy nadzieję, że w następnych meczach Michał Kołba i jego koledzy z linii defensywnej pokażą się z lepszej strony.

 Bogusz i Rozwandowicz

Wyżej wymieniona dwójka zagrała najsłabiej ze wszystkich obrońców ŁKS-u w tym meczu. Bogusz miał spory „wkład” w dwie stracone bramki. Najpierw „na radar” krył Brożka, który strzelił na 1:0, a następnie przy trafieniu na 2:0, w łatwy sposób dał się ograć Błaszczykowskiemu (tutaj nie popisał się także Sobociński). Ogólnie były zawodnik Wigier Suwałki po wejściu Kuby na murawę nie radził sobie w defensywie. Natomiast Rozwandowiczowi przytrafiały się szkolne błędy. W pierwszej połowie przewrócił się na murawie bez kontaktu z przeciwnikiem, dzięki czemu w dobrej sytuacji do zdobycia gola znalazł się Brożek (na szczęście obronił jego uderzenie Kołba). Na konto Maksa zdecydowanie gol numer cztery. W wydawałoby się łatwej sytuacji źle wybił piłkę.