Fortuna Puchar PolskiPiłka Nożna

Plusy i minusy po meczu z Legią Warszawa

Podopieczni Wojciecha Stawowego we wtorkowy wieczór po porażce z Legią Warszawa zakończyli udział w rozgrywkach Fortuna Pucharu Polski w sezonie 2020/21. Zapraszamy do zapoznania się z naszymi „Plusami i minusami” po spotkaniu z Mistrzem Polski.

Plusy:

+ Mikkel Rygaard

Duńczyk w tym spotkaniu zadebiutował w barwach ŁKS. Choć długo się rozkręcał (sporo niecelnych podań) to udowodnił swoją jakość piłkarską. Na tle bardzo silnego rywala 30-latek pokazał wiele ciekawych niekonwencjonalnych zagrań. Po meczu z Legią obiecująco się patrzy na dalszą przyszłość zawodnika w biało-czerwono-białych barwach, jednak oczekujemy od niego równej formy i wyeliminowania nonszalanckich strat jak to miało miejsce we wtorek. Od pierwszego meczu widać, że Rygaard powinien odgrywać ważną, a może nawet kluczową rolę w zespole Wojciecha Stawowego. Z takim piłkarskim CV na poziomie Fortuna I ligi może być jedną z gwiazd całych rozgrywek.

+ odrabianie strat

Ełkaesiacy potrafili dwukrotnie odrobić straty w tym spotkaniu. Legia wychodziła na prowadzenie 1:0 i 2:1, ale piłkarze z Łodzi pokazali charakter doprowadzając do wyrównania po golach Jana Sobocińskiego i Piotra Janczukowicza. Bardzo to cieszy, bo w kilku spotkaniach w końcówce rundy jesiennej biało-czerwono-biali nie potrafili tego zrobić. Tak było m.in. w Radomiu, Łęcznej czy Niecieczy.

+ zagrożenie przy stałych fragmentach gry

ŁKS rzadko zaskakuje swoich rywali przy stałych fragmentach gry, a w starciu z Legią, piłkarze Wojciecha Stawowego stworzyli zagrożenie pod bramką po dośrodkowaniach kilkukrotnie. Po jednym z dośrodkowań z rzutu rożnego gola zdobył Jan Sobociński. W końcówce meczu także zrobiło się gorąco w polu karnym Miszty, ale ostatecznie nie udało się oddać celnego strzału. W zespole z Łodzi jest kilku piłkarzy, którzy potrafią dokładnie posłać piłkę ze stojącej piłki, nic dziwnego więc, że Pirulo, Trąbka czy Rygaard wymieniają się przy wykonaniu stałych fragmentów.

+ gol debiutanta

Piotr Janczukowicz z Legią zaliczył debiut w zespole z alei Unii i okrasił go zdobytą bramką. Młodzieżowiec w zespole Wojciecha Stawowego zagrał niezłe spotkanie i widać było, że bardzo się starał. Gol z Mistrzem Polski na pewno go wzmocni i pomoże mu w walce o miejsce w wyjściowej jedenastce ŁKS-u.

+ dobre przygotowanie motoryczne

Od pierwszych minut ŁKS wyglądał bardzo dobrze fizycznie. Legia przystąpiła do tego meczu po dwóch meczach o stawkę, a dla ełkaesiaków było to pierwsze spotkanie po obozie. Widać, że zespół w Side nie próżnował i kluczem w walce o awans może być przygotowanie motoryczne.

+ Pirulo

Hiszpan w tym meczu udowodnił, że nadal jest ogromnie ważnym zawodnikiem ŁKS. To własnie skrzydłowy wypracował obie bramki dla zespołu. W przy trafieniu na 1:0, najpierw oddał groźny strzał zza pola karnego, po którym łodzianie mieli rzut rożny. Pirulo świetnie wykonał ten stały fragment gry dośrodkowując wprost pod nogi Jana Sobocińskiego. Drugi gol to również ogromna zasługa „Piriego”. 28-latek uderzył mocno w prawej strony na bramkę Miszty – ten nie popisał się odbijając piłkę przed siebie, a w polu karnym najlepiej zachował się Janczukowicz pakując futbolówkę do siatki. Niestety w końcówce meczu zobaczyliśmy ciemną stronę byłego gracza Realu Linense. Za bezsensowny faul na Luqinhasie arbiter wyrzucił Pirulo z boiska.

Minusy:

wyprowadzenie piłki od bramki

Nasi zawodnicy mieli ogromny problem, szczególnie w pierwszej połowie z wyprowadzeniem piłki od własnej bramki. ŁKS przyzwyczaił nas, że nie wybija piłki przy wznowieniu, tylko rozgrywa od tyłu. We wtorek wiele razy obrońcy czy schodzący do rozegrania Jakub Tosik zaliczali fatalne straty, po których Legia tylko się napędzała i tworzyła zagrożenie pod bramką Arkadiusza Malarza. Rywal był bardzo wymagający i wydaje się, że podczas spotkań w I lidze powinno ełkaesiakom się grać łatwiej w tym elemencie. Jednakże jest wiele do poprawy w tym elemencie piłkarskiego rzemiosła.

Maciej Wolski

Niestety nasz obrońca nie zaliczy tego spotkania do udanych. Wolski był bezpośrednio zaangażowany w utratę dwóch goli i był bardzo „elektryczny” w defensywie. W grze do przodu też nie dał zespołowi nic wielkiego. Wydaje się, że gdyby Kamil Dankowski był zdolny do gry to Maciek nie dotrwałby na placu gry do 90 minuty.

– gole stracone prawą stroną

Wszystkie trzy bramki Legia zdobyła atakując swoją lewą stroną. Spora niestety w tym „zasługa” Macieja Wolskiego, ale także Antonio Domingueza. Hiszpan zbyt nonszalancko się zachował przy drugim trafieniu, wpuszczając Luquinhasa w pole karne.

– odpadnięcie z rozgrywek Pucharu Polski

Drugi rok z rzędu ełkaesiacy zakończyli udział w rozgrywkach Pucharu Polski na 1/8 finału, choć po spotkaniu z Mistrzem Polski zespół Wojciecha Stawowego może chodzić z podniesioną głową. Biało-czerwono-biali nie byli faworytem tego meczu, ale postawili się rywalom i Legia musiała mocno się napocić, aby pokonać ŁKS.

Foto: Łukasz Żuchowski