Piłka NożnaPKO BP EkstraklasaWypowiedzi

Piotr Stokowiec: Trzeba zjednoczyć całe środowisko, ruszyć drużynę i walczyć

Dziś z powodu zmian jakie nastąpiły w sztabie Łódzkiego Klubu Sportowego, odbyła się konferencja prasowa. Nowy trener – Piotr Stokowiec, opowiedział o swoim doświadczeniu i planie na najbliższe miesiące.

O wrażeniach po kilku godzinach spędzonych w klubie i intensywnym wykorzystaniu swojego krótkiego czasu :

– Muszę przyznać, że intensywne. W ogóle to co się zadziało, to jest kwestia ostatniego tygodnia, ale piłka rządzi się swoimi prawami. Tu jest dużo zmiennych, trzeba umieć się w tym odnaleźć i szybko zareagować. Myślę, że klub jest w takiej sytuacji, że trzeba podejmować szybkie decyzje, szybko działać, konkretnie. Nie ma miejsca na jakieś ale, czy zastanowienia tylko trzeba po prostu działać. Pierwsze wrażenia bardzo dobre, bo widzę, że klub świetnie funkcjonuje infrastrukturalnie, piękny stadion, świetni kibice i widać, że wszystko jest uporządkowane. W paru klubach, w których byłem też w wysokim standardzie, także tutaj ŁKS na prawdę nie odbiega i fajnie się pracuje. To napawa optymizmem, także pierwsze wrażenie jak najbardziej bardzo optymistyczne. 

O tym, dlaczego wybrał ŁKS i podpisał tak krótki kontrakt:

– Zdecydowało to, jaki to jest klub. W mojej karierze jest to kolejny wielki klub, 115 letnia historia, piękny stadion, kibice i świetnie rozwinięta akademia. W akademii dwie drużyny, jedna w 2. Lidze, druga w 4. Lidze, to świadczy o tym, że jest to klub, który się odbudował i od tych kilku ładnych lat stanowi taką zdrową strukturę. Przyjąłem to wyzwanie, trochę odpocząłem po ostatniej pracy, zregenerowałem, zgłodniałem, byłem już w takich sytuacjach i myślę, że umiem zadziałać, wprowadzić trochę swojej filozofii. Kontrakt podpisany w związku z sytuacją jaka jest. Umówiliśmy się, że najpierw ten cel krótkofalowy, czyli zapewnienie statusu klubu ekstraklasowego ŁKS-owi. To będzie uczciwe postawienie sprawy i ewentualnie siądziemy do rozmów po sezonie. Ważne co tutaj i teraz. Prezes pan Salski okazał się być konkretnym człowiekiem i szybko osiągnęliśmy porozumienie. Zdecydowałem się na to, nie boję się wyzwań, zawsze byłem fighterem jako piłkarz na boisku, także też jako trener wiem z czym to się wiąże i jaka to jest odpowiedzialność. Absolutnie się tego nie boję, sytuacja jest trudna, ale nie taka, z której nie dałoby się wyjść. 

O nowym asystencie trenera:

– Przychodzi ze mną Łukasz Smolarow i od poniedziałku będzie już uczestniczył w zajęciach. Jeśli chodzi o sztab i taki skład ostateczny, to myślę, że trzeba tutaj słuchać komunikatów klubu. 

O „widzewskim charakterze”:

– Myślę, że charakter jest generalnie potrzebny każdemu zawodnikowi. Dzisiaj sport, to nie tylko ciężka praca na treningu, bo dzisiaj wszystkie drużyny fajnie i ciężko pracują. Wszystkie drużyny mają taktykę i plan na granie. Natomiast cała sztuka, to jest charakter i wyegzekwowanie od zawodników tego żeby wygrywali rywalizacje. Tego wymagam od zawodników, takiego charakteru i zdecydowanie zmiany postawy, większego charakteru zostawionego na boisku, bo myślę, że na tym polega idea sportu, żeby wygrywać rywalizacje o miejsce w składzie i przeciwnikiem, zdobywaj punkty. Charakter jest niezbędny. 

O powtórzeniu sukcesu „trenera roku”:

– Przychodząc w każde miejsce chcę wnosić coś od siebie, zostawić swoją rękę i filozofię. Nie myślę o takich trofeach, piłka nożna to jest praca zespołowa. Myślę, że przychodząc podpisuję się pod jakimś projektem. Liczy się dobro klubu, te trofea trenerskie są przy okazji. To, że pracuję w takim klubie, to już jest dla mnie nobilitacja i wielka odpowiedzialność. Jest to jakiś dodatek do próżności każdego z nas, ale to nie jest cel numer jeden. 

O styczności w przeszłości z ŁKS-em, która może mieć dobry wpływ na wkupienie się w łaski kibiców:

– Dla mnie najważniejsza jest drużyna. Myślę, że nie dobrze jest, gdy trener wychodzi za bardzo przed drużynę. Gwiazdami powinni być zawodnicy, ja jestem tym gościem, który trzyma nawigację i próbuje nawigować zespołem i dawać dobry plan. Wystarczy mi to, że drużyna będzie dobrze grała, żadnych tytułów więcej nie potrzebuję. Tutaj jest poważne zadanie. To nie jest kwestia Stokowca czy trenera. To jest kwestia ŁKS-u, tu trzeba na prawdę zjednoczyć całe środowisko, a przede wszystkim ruszyć drużynę i trzeba walczyć. Ja wierzę w swoją pracę, mam swoją filozofię i chcę to trochę wdrożyć, wprowadzić i liczę, że przyniesie to swoje owoce. 

O tym, czy trener ma swoje wymagania co do wzmocnień w przerwie zimowej:

– Nie znam jeszcze dobrze drużyny i ich potencjału. Potencjał się ocenia dopiero po wzięciu zawodnika w swoje ręce. Wzięliśmy też pod uwagę to, że niewykluczone są wzmocnienia. Ile i na jaką pozycję, wstrzymamy się z oceną do końca rundy, gdy ocena będzie pełna i moja.

O określonej ilości punktów do końca rundy:

– Nie było takiego tematu, trzeba skupić się na celach zadaniowych, czyli poprawy gry i te punkty będą z tego wynikały. Nie ma co patrzeć w tabelę, skupiamy się na tym żeby wpłynąć na grę i elementy, które wymagają poprawy. Jestem jeszcze w toku poznawania drużyny, nie ingerowałem z taktyką, chciałem zobaczyć tych zawodników, a już w następnym tygodniu w mikrocyklu zaczniemy wprowadzać elementy taktyczne. Trzeba sobie zdawać sprawę, że sama zmiana trenera, to już jest duże wydarzenie i duża zmiana dla klubu i zawodników. Trzeba brać to pod uwagę, żeby nie było tych zmian za dużo. Jakieś doświadczenie w tym posiadam i to zacznę wprowadzać. 

O tym, czy trener zdąży to poukładać do najbliższego meczu z Lechem:

– Na tyle ile mogę. Mam swój sposób patrzenia na to, pewnych rzeczy nie przyspieszę. Wszystkich rzeczy nie uda mi się na pewno zrobić w jednym mikrocyklu i nie traktuję tego jako wymówkę. Chciałbym po swojemu wprowadzić swoje zasady, czy to do gry defensywnej, czy do schematów ofensywnych. Trzeba sobie zdawać sprawę, że to jest jedna korekta w defensywie i jedna w ofensywie, tyle można w takim mikrocyklu zrobić. 

O tremie przed kolejnym występem w ekstraklasie:

– Gdybym nie miał tremy, to byłbym wypalony. Trema musi być, bo to są emocje, inaczej się do tej tremy podchodzi. Myślę, że presja może wpływać negatywnie, ale również pomagać i mobilizować. Zespoły, które są pod presją w takich kryzysach mają skoncentrowane i wyostrzone wszystkie zmysły aby to poprawić. Będzie presja, jest i była. Wierzę, że ona nam bardziej pomoże. Nie patrzmy na to przez pryzmat jednego meczu z Lechem, bo czeka nas jeszcze wiele meczów, ale póki co do tego Lecha się będziemy przygotowywać. Trzeba podnieść rękawice i walczyć. To jest drużyna, ona musi podjąć walkę. Chcę te dwie, trzy zmiany wprowadzić i zobaczymy jak na to wszystko zareaguje i jak to się potoczy. 

O tym, że klub nie może sobie pozwolić na trzymanie najdroższych zawodników w rezerwach i czy to nie będzie ograniczało nowego trenera:

– Przychodząc do klubu każdy trener stara się pokazać swój warsztat i swoje zasady. To nie jest tak, że ja z reguły przychodząc, zamierzam robić jakieś czystki. Po prostu staram się maksymalnie wykorzystać potencjał jaki jest i nie boję się odważnych kroków. W innych klubach, w których byłem potrafiłem odbudować wielu zawodników, postawić na nowych i też ich zbudować. Zdecydowanie w mojej pracy dyscyplina i organizacja jest podstawą, ale również plan na grę i realizacja tych założeń. Najtrudniejsze w roli trenera jest wyegzekwowanie, jeśli nie będę mógł tego zrobić, to każdy ma czas żeby się dotrzeć, dograć. Ja jestem kapitanem tego statku i ja za to odpowiadam, dobro klubu jest na pierwszym miejscu. 

O dużych wyzwaniach:

– Wyprowadzenie drużyny z kryzysu czasami ma równowartość medalu, który się zdobywa. To też jest wielkie wyzwanie. Lubię wyzwania i dobre miejsca pracy. Myślę, że ŁKS jest wielkim klubem i to jest dla mnie wielkie wyzwanie. Raczej jestem trenerem długodystansowym. Z takim warsztatem, który chcę wprowadzić traktuję to jako początek. Nigdy nie widziałem się w roli strażaka, natomiast potrafiłem utrzymać Lechię i potem pracowałem tam przez cztery lata. W Zagłębiu też cztery lata i potem jeszcze powrót, także to jest wyzwanie dla mnie i cieszę się, że mogę tutaj pracować, sprawdzić i razem temu wyzwaniu podołać. 

O liderach, na których będzie można budować drużynę:

– Tak się złożyło, że z żadnych z zawodników nie pracowałem osobiście. Tutaj nie ma znaczenia narodowość, czy to jest Hiszpan czy zawodnik czarnoskóry, czy biały. Nie ma różnić kulturowych czy narodowości, piłkarz albo jest przygotowany albo nie. Albo mu się daje czas na to, żeby się odbudował. My mamy swoje wymagania, swoją potrzebę. Trzeba spojrzeć na wszystko przez perspektywę czasu. Na takie oceny przyjdzie czas pod koniec rundy. Ukształtuje się naturalnie ten kręgosłup, nie chciałbym o tym mówić. Wszyscy mają teraz czystą kartę. Oczywiście ci co grali, gdzieś ten potencjał minutowy sprawia, że mogą być w lepszej formie, niż ci co grali końcówki, bo trzeba im znowu dać czas. Natomiast ja nie zamykam się na żadnego z zawodników i będę kierował się swoją intuicją. Intuicja to jest doświadczenie i to, co widzę na treningach. 

O tym, czy ŁKS musi się nauczyć ekstraklasowego pragmatyzmu:

– Myślę, że po trochu tak, bo na pewno świadczą o tym statystyki, że jednak jest to drużyna, która najwięcej straciła bramek i najmniej ich strzeliła. Gdzieś ten problem tkwi, jeszcze nie chciałbym się silić na diagnozy. Myślę, że ten pragmatyzm jest potrzebny, ale to są po prostu zdrowe zasady. Jestem również za grą otwartą dla kibiców, za rozwojem. W drużynach, które prowadziłem jak Lechia Gdańsk, gdzie zdobywaliśmy Puchar, czy trzecie miejsce. Tam też graliśmy świetnie skrzydłami. Tutaj są priorytety, utrzymanie drużyny. Trzeba patrzeć na to jakich się ma zawodników i umieć dostosować do tego potencjał. 

O wydobyciu potencjału:

– Za duże oczekiwania do tego, żebym składał konkretne deklaracje. Muszę poznać tę drużynę i dotrzeć do tego jak można tą drużynę poprawić. Myślę, że pierwsze co, to dotrzeć do głów zawodników. To jest ta praca podstawowa myślę, że większa nad głowami niż nogami. Myślę, że tu jest problem. Jak tego dokonać, z kim więcej, z kim mniej zawodnicy muszą pokazać to na boisku, tę agresywność, determinację. Myślę, że to jest podstawa do tego, żeby iść dalej. Żeby strzelać bramki, najpierw trzeba przestać je tracić. 

O tym, czy będzie gra kontrolna do meczu z Lechem i czy dołączy ktoś z drugiego składu:

– Moja obecność tutaj jest liczona nie w dniach tylko w godzinach. Trzeba być uważnym z tymi zmianami, to są obciążenia treningowe. Już trochę doświadczenia mam i wiem, że to może podziałać w dwie strony. Muszę być bardzo ostrożny i tego mikrocyklu nie zmienialiśmy. Zawodnicy mają ten weekend wolny, tak było zaplanowane, ja tego nie zmieniałem. Mikrocykl był ułożony tak, żeby ta praca była na treningach, a gdy się planuje grę kontrolną, to ta gra kontrolna jest najmocniejszym obciążeniem. To nie jest tak, że z dnia na dzień można sobie zadzwonić, takie metody może były dwadzieścia lat temu. Dzisiaj każdy liczy się z tym, to co można zmierzyć i bardzo ostrożnie podchodzić do tych spraw. Do meczu z Lechem na pewno się już nic nie wydarzy, nie ma takiej możliwości. W następnym mikrocyklu być może zagramy w grę kontrolną, ale to będzie w następnej przerwie. Wracając do zawodników, dzisiaj było dwóch zawodników z rezerw na treningu. Na pewno będziemy takie roszady robić, żeby poznawać zawodników. Tutaj nic się nie zmienia, cały czas w poprzedniej kadencji ta współpraca z Akademią była bardzo dobra i ci młodzi zawodnicy tutaj świetnie się rozwijają, ja bym chciał to kontynuować. 

O tym, czy nowy trener nie bał się przejąć tej posady widząc kadrę, którą ma ŁKS:

– Potencjał można ocenić wchodząc i dotykając. Nieraz takie spojrzenie świeże bez wysłuchiwania tych wszystkich opinii jest lepsze, zdrowsze. Wierzę w pracę, w organizację i nawet w tej chwili nie potrafię ocenić potencjału, który ma ŁKS. Praca trenera to nie koncert życzeń, że można sobie wybierać i grać. Trzeba podejmować wyzwania i nieraz dopiero po podjęciu decyzji okazuje się w co się wchodzi i jak. Moim zadaniem jest też rozwijać zawodników i zobaczymy co z tego wyjdzie. Skupiam się na pracy z tymi, którzy są i rozwijaniem potencjału, które mają. 

Fot. ŁKS Łódź


Fatal error: Uncaught Error: Call to undefined function Smush\Core\Parser\str_starts_with() in /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php:119 Stack trace: #0 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php(98): Smush\Core\Parser\Image_URL->is_scheme_missing_from_original() #1 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php(91): Smush\Core\Parser\Image_URL->prepare_absolute_url() #2 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/lazy-load/class-lazy-load-transform.php(337): Smush\Core\Parser\Image_URL->get_absolute_url() #3 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/lazy-load/class-lazy-load-transform.php(296): Smush\Core\Lazy_Load\Lazy_Load_Transform->maybe_lazy_load_image_element() #4 in /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php on line 119