Piłka NożnaPKO BP EkstraklasaWypowiedzi

Marcin Matysiak: Chcieliśmy walczyć do końca

W 29. kolejce PKO BP Ekstraklasy Łódzki Klub Sportowy przegrał z Lechem Poznań 2:3. Na trybunach nie zabrakło emocji, a na boisku tragicznych sytuacji. Mimo wszystko zespół walczył do końca i pomimo gry w osłabieniu, potrafił doprowadzić do remisu. Całe spotkanie podsumował trener łodzian – Marcin Matysiak. 

O stanie zdrowia Dani’ego Ramireza:

– Na ten moment jego stan zdrowia jest stabilny. Nie było to nic tak bardzo poważnego jak mogło się wydawać. Nie jest to ani problem z sercem ani jakiś większy problem. Dostałem informację od lekarza, że miał bardzo wysoki poziom insuliny i to mogło spowodować to omdlenie. Miejmy nadzieję, że już wszystko w porządku, że już największe niebezpieczeństwo zażegnane i Dani wróci jak najszybciej do zdrowia i treningów. Życzymy mu tego i przede wszystkim zdrowia. 

O meczu:

– Jeśli chodzi o sam mecz, to na pewno dużo się działo. Duże rzeczy też się działo, które jako trener i sztab nie przewidzimy, choćby sytuacja z Danim. Jako zespół musimy być gotowi na takie sytuacje. Staraliśmy się zrobić wszystko, żeby ten mecz wygrać. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie troszkę ze zbyt dużym respektem podeszliśmy do przeciwnika, bo były takie momenty, gdzie na prawdę graliśmy nieźle w piłkę, potrafiliśmy się utrzymać, wykreować sytuacje. Z perspektywy linii zabrakło jeszcze większego naciskania na przeciwnika i częstszych skoków pressingowych. Myślę, że to też było ważne, bo nie chcieliśmy, żeby Lech Poznań poczuł się pewnie z piłką. Szkoda tej straconej bramki, bo nic nie zapowiadało, że tą bramkę stracimy jeszcze przed przerwą. W szatni nakreśliliśmy sobie plan. Chciałem, żebyśmy mocniej naciskali na Lecha, żebyśmy wyszli jeszcze wyżej i odbierali piłki. Początek drugiej połowy taki był, ale w momencie, kiedy podeszliśmy troszkę wyżej, to straciliśmy bramkę. Lech wyszedł spod naszego pressingu i zdobył bramkę na 2:0. Przy tym wyniku się nie podłamaliśmy, zdobyliśmy bramkę kontaktową, to było bardzo ważne, bo było widać, że ta wiara znowu odżyła. Kolejna trudna sytuacja, czyli czerwona karta dla Thiago. Wydawałoby się, że czeka nas bardzo ciężki czas, a my w tym trudnym momencie potrafiliśmy doprowadzić do remisu. To oczywiście duża zasługa zawodników, którzy byli na boisku. Widać, że grali go końca, walczyli, chcieli odrobić te straty. Przy wyniku dwa do dwóch sytuacja, kiedy tracimy bramkę można powiedzieć w doliczonym czasie gry. Dużo się działo. Z tego miejsca chciałbym podziękować za fantastyczny doping, za to jak dużo kibiców przyszło. Myślę, że przez ten ostatni czas wlaliśmy troszkę nadziei do serc kibiców. Myślę, że sobie również tą nadzieję dawaliśmy, chcieliśmy walczyć do końca. 

O czerwonej kartce Thiago Ceijasa:

– Ta czerwona kartka spowodowała, że na początku Lech miał jeszcze taki moment, gdzie nas dominował. Później faktycznie chcieliśmy zniwelować tę stratę jednego zawodnika i zespół fantastycznie pracował. Zawsze mówię, że jeśli jest jednego zawodnika mniej, to każdy z nich musi dać z siebie 110%, to zniweluje grę w dziesięciu. Widać było, że zespół walczył do końca. Jeszcze potrafiliśmy w dziesiątkę doprowadzić do wyrównania. Myślę, że Thiago zdaje sobie sprawę, że popełnił błąd. Szczególnie przy tej drugiej żółtej kartce, łatwa strata piłki i później już starał się to ratować wślizgiem, tak niefortunnie, że zahaczył przeciwnika i w tej sytuacji ta żółta kartka była oczywista. 

O przeważającej licznie sytuacji bramkowych ŁKS-u:

– Sprawdzaliśmy ilość oczekiwanych bramek, to mieliśmy większą od Lecha Poznań. Ciężko coś powiedzieć. Robimy wszystko, pracujemy ciężko na treningach, żeby te bramki wpadały. Widać było, że drużyna pracowała, kreowali sytuacje, budowali na połowie przeciwnika. To jest trudny element, a my w pierwszej połowie pokazaliśmy, że potrafimy to robić. Faktycznie, też miałem takie wrażenie po pierwszej połowie z ławki, że mogliśmy napocząć Lecha i to my mogliśmy schodzić do szatni z przynajmniej jedną bramką więcej od Lecha. Zabrakło dziś tych detali i jedna sytuacja Lecha sprawiła, że straciliśmy koncentrację, a wraz z nią bramkę. 

O faulu Afonso Sousa:

– Doszły mnie informacje, że ten faul był bardzo nierozważny. Chodziło tu bardziej o wysokość tego faulu, ale nie chciałbym oceniać pracy sędziego. To nie moja praca. Nie mam możliwości wpływać na decyzje arbitra, więc nie chciałbym podejmować tego tematu. 


Fatal error: Uncaught Error: Call to undefined function Smush\Core\Parser\str_starts_with() in /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php:119 Stack trace: #0 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php(98): Smush\Core\Parser\Image_URL->is_scheme_missing_from_original() #1 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php(91): Smush\Core\Parser\Image_URL->prepare_absolute_url() #2 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/lazy-load/class-lazy-load-transform.php(337): Smush\Core\Parser\Image_URL->get_absolute_url() #3 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/lazy-load/class-lazy-load-transform.php(296): Smush\Core\Lazy_Load\Lazy_Load_Transform->maybe_lazy_load_image_element() #4 in /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php on line 119