Kamil Dankowski: Trenuję takie uderzenia od trzynastego roku życia
Kamil Dankowski zdobył swojego drugiego gola w tym sezonie, bezpośrednio po uderzeniu piłki z rzutu wolnego. Obrońca ŁKS-u po meczu z Chrobrym Głogów nie krył swojego zadowolenia z końcowego wyniku i wpisania się na listę strzelców.
– Staram się trenować uderzenia z rzutów wolnych od 13 roku życia. Nie mówię, że to wychodzi na co dzień, ale cieszy mnie, że w ważnych momentach się udaje. To większy zastrzyk motywacji do dalszej pracy. Ta bramka z rundy jesiennej była ładniejsza. Nie widziałem jeszcze powtórki tej dzisiejszej bramki, ale tak z boiska widziałem to ten strzał nie odchodził jakoś mocno do boku, tylko był bardziej w środek bramki. Ta parabola lotu była ciężka dla bramkarza. Był strzał w światło bramki, bramkarz się pomylił – mówił „Danek”.
Prawy defensor biało-czerwono-białych jest przekonany, że drużyna wygrała to spotkanie zasłużenie i cieszył się z tego, że ŁKS odskakuje w tabeli od trzeciego miejsca.

– Chrobry chciał grać w piłkę i więcej stref było wolnych, co staraliśmy się wykorzystać. Fajnie, bo strzeliliśmy z tego pięć bramek. Trenujemy taką grę każdego dnia. Trenerzy mają swoje schematy i style działania. Staramy się to wykorzystać jak najlepiej. Fajnie, że to wychodzi w meczach i to na pewno cieszy nas jak i kibiców. Wiedzieliśmy z jakim gramy przeciwnikiem i to na którym jest miejscu w tabeli. Punktowo to bardzo ważny mecz, bo uciekamy od tego trzeciego miejsca. Wiemy jaki jest nasz cel. Z przebiegu meczu to mieliśmy go pod kontrolą do momentu straty tych bramek. Było lekkie zawahanie, ale fajnie zareagowaliśmy. Wygraliśmy to spotkanie myślę, że z dużą przewagą.
– Po tych dwóch karnych na pewno zagotowały nam się trochę głowy, bo tak jak trener powiedział, że 3:0 to nie jest jakiś super wynik, bo wychodzimy na drugą połowę i po 5-7 minutach jest 3:2. Głupie bramki, bo było zagranie ręką i uderzenie w twarz. Nie wiem czy te karne były, bo tego nie widziałem. Przy 3:2 robił się mały problem, ale fajnie, że zespół tak zareagował i strzeliliśmy kolejne bramki – zakończył.
Foto: Łukasz Żuchowski, ŁKS Łódź / Cyfrasport
