Fortuna 1. LigaPiłka NożnaWypowiedzi

Ireneusz Mamrot: Zespół wyszedł zmotywowany, może aż za bardzo

Zadowolony, choć nie w pełni – właśnie tak można ocenić nastrój trenera Ireneusza Mamrota po jego debiucie w ŁKS-ie. Nowy szkoleniowiec „Rycerzy Wiosny” na pomeczowej konferencji prasowej zdradził m.in. jak zapatruje się na grę dwójką napastników.

O meczu:
Wielokrotnie tu grałem i z Chrobrym Głogów, który prowadziłem wiele lat, byłem tu jesienią z Arką Gdynia i kończyło się to porażkami, albo jeszcze gorzej. Cieszy mnie zwycięstwo. Myślę, że troszeczkę ten początek nie był najlepszy w naszym wykonaniu. Stomil stworzył sobie dwie bardzo groźne sytuacje – jedna po stałym fragmencie, jedną kiedy my prokurowaliśmy. Myślę, że zespół wyszedł zmotywowany i zastanawiam się czy nie aż za mocno zmotywowany. Później przeprowadziliśmy bardzo ładną akcję zakończoną czerwoną kartką. Nie ma co tutaj ukrywać, że to był przełomowy moment spotkania.

O formacji defensywnej:
– Od początku zwracam uwagę, że za grę obronną cały zespół odpowiada. Są jeszcze pewne rzeczy, bo wiadomo, że każdy ma swój pomysł na to jak ma zespół grać, czy bronić czy atakować. Ale potrzeba na to czasu, pewne rzeczy pokazał mecz, bo w treningu nie wszystko widać. 

O pierwszych 15 minutach meczu:
– To jest tak, jak przychodzi nowy trener, jest nowy bodziec, nowe założenia. To siedzi w głowie i piłkarze też o tym myślą. Mieliśmy grać wyżej i tutaj mieliśmy trochę problem, każdy chciał pilnować tego co trenowaliśmy. 

O współpracy Sekulskiego i Ricardinho:
– Ja nie ukrywam, że w tym tygodniu trenowaliśmy dwa warianty i jednym z nich był taki wariant. O tym, że nie wyszedł Riki od początku to wiedzieliśmy, że nie jest on gotowy. Ale ja już z nim rozmawiałem i powiedziałem, że będzie dostawał coraz większy wymiar czasowy w każdym meczu.