Łódzki walec się nie zatrzymuje! SMS PZKosz Władysławowo – ŁKS Coolpack Łódź 73:93

W sobotę koszykarze Łódzkiego Klubu Sportowego udali się na ciężki wyjazd do Władysławowa, gdzie dotąd nie wygrała żadna drużyna przyjezdna. Brzmiało to na idealne wyzwanie dla podopiecznych trenera Zycha, którzy mimo problemów w trzeciej kwarcie, dowieźli do końca zwycięstwo, kontynuując tym samym swoją świetną serię w 2. Lidze. Szansę na debiut w biało-czerwono-białych barwach otrzymał nowy zawodnik, Jakub Karwowski, którego statystyki meczowe wskazują na to, że będzie dobrym wzmocnieniem zespołu.

Już od pierwszych chwil tego spotkania można było się spodziewać kto będzie je prowadził – łodzianie zaczęli punktować szybko, za sprawą celnego rzutu za 3 w wykonaniu Jarosława Giżyńskiego. Trafienia z dystansu okazały się użytecznym narzędziem w wykonaniu biało-czerwono-białych, którzy właśnie w ten sposób regularnie punktowali na przestrzeni całego spotkania (w sumie 13 celnych rzutów za 3 przy 34 próbach), a w początkowej fazie gry w ten sposób zbudowali sobie pewną przewagę nad gospodarzami. Dzięki temu pierwszą kwartę zakończyli z 8 oczkami przewagi, a na początku kolejnej partii szybko podwyższyli prowadzenie, wykorzystując rzuty osobiste po kilku faulach zawodników z Władysławowa. Do szatni ełkaesiacy schodzili już mając na koncie 15 punktów zaliczki, choć, jak później się okazało, nie oznaczało to, że reszta meczu będzie już łatwą przeprawą.

Trzeba pamiętać, że drużyna gospodarzy w tym sezonie notuje świetne wyniki u siebie – porażka z ŁKS-em była pierwszą jaką odnieśli na własnym terenie. Po powrocie na parkiet byli zmotywowani do tego, aby gonić przyjezdnych – szybko zanotowali trzy celne rzuty za 3 i już tracili jedynie 8 oczek do podopiecznych trenera Zycha. Łodzianie prezentowali w trzeciej kwarcie gorszą formę niż przed przerwą, częściej faulowali, wręczając w ten sposób zawodnikom z Władysławowa możliwość dalszego odrabiania strat. Wreszcie im się to udało – w połowie trzeciej partii tablica wyników wskazywała już rezultat 53:53 i mecz wrócił do punktu wyjścia. Niekorzystna sytuacja zadziałała motywująco na biało-czerwono-białych, którzy w końcówce kwarty podkręcili nieco tempo (znów ważny okazał się celny rzut za 3, przełamujący impas) i ostatecznie przed ostatnią częścią meczu zawodnicy z Łodzi prowadzili 5 oczkami. Trener Zych w odpowiedni sposób nastawił swoich podopiecznych do czwartej kwarty – początkowo była to jeszcze wyrównana wymiana punktów, ale ale z minuty na minutę to ełkeasiacy byli tymi którzy punktowali więcej, co ostatecznie przyniosło im oczekiwany rezultat – kolejne zwycięstwo.

Przykład tego dnia dawał kapitan, Norbert Kulon, który w sumie zdobył dla ŁKS-u 22 punkty (najwyższy EVAL w drużynie – 26), ale warto także zwrócić uwagę na postawę m.in Jarosława Giżyńskiego, który dołożył od siebie 18 oczek (najwięcej trafionych rzutów za 3 w drużynie) czy debiutującego w biało-czerwono-białych barwach Jakuba Karwowskiego (12 zdobytych punktów i trzeci najwyższy EVAL w zespole po Kulonie i Giżyńskim).

SMS PZKosz Władysławowo – ŁKS Coolpack Łódź 73:93
(18:26; 14:21; 27:17; 14:29)