Kibice

Relacja z wyjazdu do Chojnic

Do Chojnic udajemy się w 370 głów.

Już 4 dni po wyjeździe do Częstochowy czekał nas kolejny w tym sezonie wyjazd. W Chojnicach jeszcze nigdy nie byliśmy, na dodatek dawno też nie podróżowaliśmy w te rejony Polski, gdyż ostatnio niemal wszystkie nasze wyjazdowe drogi prowadziły na południe.

Zbiórka na ŁKS-ie skąd ruszyliśmy na północ kraju. Po drodze zrobiliśmy 2 postoje. Ogólnie droga bez większych przygód i z dobrym czasem pojawiliśmy się pod stadionem w Chojnicach. Wejście na sektor było sprawne, nie było też problemów z dopisaniem się do listy. Nowością dla nas były bilety w formie kart, które po wejściu i zeskanowaniu ich były odbierane. Na szczęście dla kolekcjonerów biletów wyjazdowych udało się potem zorganizować kilkanaście wejściówek w formie papierowej. Niedługo po rozpoczęciu meczu przyjechali nasi Bracia z Zawiszy. Niestety nie zostali oni wpuszczeni, gdyż nie zgodziły się na to psy a organizatorzy z tego powodu nie chcieli ryzykować ich wpuszczenia. Ostatecznie w Chojnicach pojawiliśmy się w liczbie +/- 370 osób, w tym 221 na sektorze (w tym delegacje Zawiszy i Kolejorza), pod stadionem około 120 Zawiszaków, 4 fanów Lecha oraz 25 osób od nas, którzy z różnych przyczyn nie wchodzili na mecz. Na sektorze powiesiliśmy flagi: „ŁKS Łódź”, „Bastek trzymaj się”, „Pawełek trzymaj się”, „Pieprz trzymaj się”, „Ave Kolejorz”. Od początku meczu ruszyliśmy z dopingiem, zaś nasi piłkarze narzucili gospodarzom swój styl gry co dało efekt w postaci bramki w pierwszej połowie. Pokazali się też gospodarze, którzy w tej połowie zaprezentowali oprawę z sektorówki w kształcie koszulki, flag na kijach oraz odpalili stroboskopy i świece dymne. Oprawa prosta, ale piro zawsze jest miłe dla oka.

W drugiej połowie nasz doping już z przerwami, a nasi piłkarze podwyższyli wynik meczu. Niedługo potem wpadła kontaktowa bramka dla gospodarzy, ale prowadzenie udało się dowieźć do końca dzięki czemu po końcowym gwizdku świętowaliśmy wraz z piłkarzami zwycięstwo i awans na 2 miejsce w tabeli, premiowane awansem do ekstraklasy. Nikt by nie miał nic przeciwko temu, abyśmy to samo miejsce mieli po ostatniej kolejce sezonu. Po kilku minutach zostaliśmy wypuszczeni z sektora, trochę rozmów z bydgoskimi Braćmi i czas w drogę powrotną, bo droga przed nami długa, a w poniedziałek z rana sporo osób szło do pracy. Ta przebiegła spokojnie, nie licząc kiepskich warunków pogodowych podczas końcówki trasy. Oczywiście nastroje również były bardzo dobre. Po drodze złapaliśmy się jeszcze na jednym postoju i po północy zakończyliśmy wyjazd tam gdzie go zakończyliśmy. Wielkie dzięki dla Zawiszaków za liczne wsparcie nas w Chojnicach oraz za prowiant na drogę powrotną. Oczywiście również wielkie dzięki dla naszych poznańskich Braci za wsparcie na tym wyjeździe.