Piłka NożnaPKO BP Ekstraklasa

Tomasz Salski: Wszyscy mamy świadomość, że piłka na tym poziomie wymaga dofinansowania

W piątkowej konferencji wzięli udział również główni akcjonariusze Łódzkiego Klubu Sportowego. Jednym z nich jest prezes Tomasz Salski, który opowiedział o dalszych losach klubu.

O zwiększeniu udziałów pana Dariusza Melona:

– Mając w pamięci sezon 2019/2020 i biorąc pod uwagę jaka jest obecna sytuacja i przewidując co może się wydarzyć w najbliższej przyszłości z dużą satysfakcją chcę poinformować, że pan Dariusz Melon zwiększa swoje zaangażowanie kapitałowe w ŁKS-ie. To technicznie będzie wyglądało tak, że będą wyemitowane kolejne akcje, kolejnej serii, tak by zaangażowanie kapitałowe pana Dariusza Melona było na tym samym poziomie co moje, więc będziemy równoprawnymi akcjonariuszami co do ilości posiadanego kapitału. Mówię o tym z dużą satysfakcją i zadowoleniem, bo do firmy, żeby wypełniać nasze wyobrażenie o ŁKS-ie i to co sobie założyliśmy również w umowie inwestorskiej są po prostu potrzebne dodatkowe środki. 

O powodach powtarzającej się historii sprzed czterech lat:

– Sądzę, że gdybym znał odpowiedź na to pytanie, gdzie są konkretne błędy i co należałoby zrobić inaczej, to pewnie byśmy się tego wystrzegli. Wynik pokazuje gdzie jesteśmy, to po pierwsze. W założeniach do umowy i w samej umowie i w tym co sobie tutaj z panem Dariuszem powiedzieliśmy, jednym z kluczowych punktów było to, że chcemy, żeby na kluczowych stanowiskach w ŁKS-ie były kompetentne osoby, żeby kwestie zarządcze w klubie zależały od tej osoby i również podejmowanie decyzji. W naszym zakresie będą kwestie związane z budżetem. Wszyscy mamy świadomość tego, że piłka na tym poziomie wymaga dofinansowania i to dofinansowanie będzie musiało zależeć w dużej części od głównych akcjonariuszy, czy to w formie zwiększenia kapitału czy w formie pożyczek, jak w większości polskich klubów grających na poziomie Ekstraklasy czy pierwszej ligi. Widzimy tutaj płaszczyzny, których sobie nie określiliśmy, czy to w umowie face to face, do której przywiązujemy wagę czy w umowie de facto przelanej na papier. My z jednej strony mówimy o inwestowaniu, a tak na prawdę to inwestowanie jest poza jakimikolwiek definicjami. Inwestowanie ma to do siebie, że gdzieś z tyłu głowy wiemy, że te pieniądze się odzyskuje, bardziej robimy to z potrzeby serca i to, że ten ŁKS, to jest nasz klub po prostu. Dlatego nie widzę tutaj płaszczyzn do tego, żebyśmy się mieli poróżnić, mieć inne zdanie. Kluczem dla nas będzie to, co nasi fachowcy będą mówili, jeśli chodzi o rozwiązania konkretne dla klubu. Wydaje mi się, że trzy kluczowe osoby w swoich działach, czyli prezes Olszowy, od dzisiaj prezes Graf i w sprawach komunikacji marketingu dyrektor Frontczak. To są osoby, na których będziemy polegać. Będą miały nasze wsparcie. 

O kursie UEFA Pro trenera Matysiaka: 

– Jeśli spojrzycie historycznie, to wielu naszych trenerów uzyskiwało wsparcie z klubu i korzystali z tych dobrodziejstw, które w ostatnich latach daje PZPN za pośrednictwem szkoły trenerów. Musimy pamiętać również o tym, że trener musi się dostać na to i zdać odpowiednie egzaminy. Natomiast bez wątpienia wsparcie od klubu będzie miał. 

O wszystkich akcjonariuszach:

– Tu się nic nie zmieniło. Cały czas podkreślamy, że tu nie wchodzi w grę wykupienie akcji od innych akcjonariuszy,  od tych którzy byli i padały tu konkretne nazwiska. Oni nadal pozostają. Chodzi o zwiększenie zaangażowania kapitałowego poprzez emisję nowych akcji i ich objęcie. Czyli ci akcjonariusze, którzy są, którzy występują na liście wspólników w KRS, którzy również mają możliwość uczestniczenia w walnych zgromadzeniach akcjonariuszy spółki. 

O błędach, które mogły mieć wpływ na obecną sytuację sportową pierwszej drużyny:

– Wydaje mi się, że wpływa na to dobór kadry, dobór szkoleniowców, to są te elementy, które decydują o wyniku sportowym. Ja często podkreślam, że na pewnym etapie te środki są potrzebne i to nie ulega dyskusji, natomiast przy tych niewielkich różnicach nie są one najważniejsze. Gdyby tak było, to kiedyś prezes Boniek powiedział, że Kuwejt byłby mistrzem świata, a nie jest. To są pewnie błędy, które popełniamy. Możemy sobie tłumaczyć, że zrobiliśmy awans, którego nie planowaliśmy, bo mówiliśmy, że trener Moskal i dyrektor Dziedzic mają dwa lata na to, żeby zbudować drużynę i zrobić awans, natomiast udało się to w pierwszym sezonie. Wydaje mi się, że z nie najgorszą grą, z dobrym wynikiem, z dużą ilością punktową, z pierwszego miejsca i Ekstraklasa weryfikuje nas po raz drugi. Wydaje mi się, że nie zmieniliśmy swojego podejścia do sposobu gry. Nie do końca się zgodzę, że odejścia piłkarzy się do tego przyczyniły. Sądzę, że nasi kluczowi zawodnicy pierwszoligowi, obecnie w Ekstraklasie zostali zweryfikowani dość drastycznie i to pokazuje pewnie nasz podstawowy problem, który mam nadzieję, że pan Robert będzie rozwiązywał.

O długiej umowie nowego wiceprezesa Roberta Grafa:

– W historii ŁKS-u takich dłuższych umów jest bardzo wiele jeśli chodzi o aspekt sportowy, bo dyrektor sportowy miał umowę pięcioletnią, prawie ją wypełnił. Niektórzy trenerzy mieli długie umowy, piłkarze też miewali umowy trzyletnie, dlatego nie jest to nic nowego. Jesteśmy wszyscy zgodni, że to jest proces, żeby wdrożyć swoje pomysły. To jest proces, żeby też poznać odpowiednie środowisko i nie braliśmy pod uwagę jakiejś krótszej umowy, bo krótsza umowa by nie dała żadnych perspektyw. Dla nas jest to optymalny czas.