Robert Graf: Ten sezon był ekstremalnie rozczarowujący
Na posezonowej konferencji prasowej, przedstawiającej nowych członków pionu sportowego Łódzkiego Klubu Sportowego, prezes Robert Graf podsumował miniony sezon w wykonaniu biało-czerwono-białych i opowiedział o zmianach w dziale sportowym ŁKS. Oprócz zmiany roli wieloletniego kierownika pierwszej drużyny, Jacka Żałoby, odejścia trenera Marcina Matysiaka ze struktur klubu, spodziewać w najbliższych tygodniach można się m.in nowego dyrektora ds. szkolenia.
O podsumowaniu minionego sezonu:
– Wszyscy wiemy, że ten sezon był ekstremalnie rozczarowujący. Założenia przed tym sezonem były takie, żeby w ciągu dwóch lat awansować do Ekstraklasy. Wszyscy głęboko wierzyliśmy, że zrobimy to szybko, ale nikt nie spodziewał się aż tak słabego sezonu, który zakończyliśmy na 11. miejscu, z średnią punktów 1.4 na mecz i dziewięcioma porażkami w domu. To są rzeczy, które nas mocno rozczarowały. Chcieliśmy w trakcie sezonu trochę tę drużynę pobudzić, podjęliśmy duże ryzyko, które się nam nie opłaciło. Wyciągając wnioski po tych wszystkich niepowodzeniach, konsekwencją tego jest dzisiejsze spotkanie i przedstawienie nowych osób w pionie sportowym, trenera – Szymona Grabowskiego i dyrektora sportowego – Radosława Mozyrko. Dyrektora sportowego planowaliśmy zatrudnić już od dłuższego czasu, żeby ten proces w pionie sportowym usprawnić, natomiast nie było odpowiednich kandydatów. W momencie, kiedy pojawiła się szansa na współpracę z panem Radkiem, zdecydowaliśmy się to zrobić.
O zatrudnieniu dyrektora sportowego:
– W momencie mojego przyjścia do klubu zakładaliśmy, że ten dyrektor przyjdzie. Ja przychodziłem w roli wiceprezesa ds. sportu, żeby nadzorować cały pion sportowy. Jednoosobowo ciężko jest to zrobić w kontekście też, pilnowanie i usprawniania procesów w Akademii, stąd plan na dyrektora sportowego był od początku, ale myśleliśmy, że wprowadzimy tę funkcję dopiero na poziomie Ekstraklasy. Uznaliśmy, że ten dyrektor sportowy jest potrzebny już dziś po to, żeby usprawnić pewne rzeczy i żeby tych błędów w różnego rodzaju procesach było odrobine mniej.
O dalszej roli Jacka Żałoby:
– Jacek Żałoba pozostaje w klubie, ale w innej roli. Takich osób w klubach piłkarskich się nie zwalnia. My cenimy Jacka za tę pracę, którą wykonywał przez te wszystkie lata dla klubu, więc tak na prawdę dzisiaj jego kompetencje i obowiązki będą w dużej mierze spójne z tym co robił wcześniej, natomiast nie będzie już pracował w roli kierownika drużyny, tylko menadżera do spraw logistyki.
O funkcję trenera bramkarzy:
– Sztab szkoleniowy jest kompletowany przez trenera Grabowskiego i to on będzie decydował, kto będzie pracował w sztabie.
O tym, jak będzie wyglądał proces transferowy:
– Cały proces lepiej opisze dyrektor sportowy, natomiast decyzyjność zawsze musi się sprowadzać do tych dwóch osób, które siedzą po mojej prawej stronie. Ja mogę być ewentualnie katalizatorem, jeżeli byłyby niezbieżne opinie co do jakiegoś zawodnika. Proces transferowy i decyzyjny należy do dyrektora sportowego i trenera.
O tym, czy czekają nas jeszcze rozstania z jakimiś zawodnikami:
– Komunikat z klubu wyjdzie najpóźniej jutro, co do potencjalnych pożegnań.
O tym, kto będzie odpowiadał za przepływy zawodników z Akademii do pierwszej drużyny:
– Tutaj też dojdzie do zmian i taka informacja będzie w najbliższych tygodniach. Rozmawiamy z kandydatami na stanowisko ds. szkolenia, czyli w moim odczuciu kluczowego stanowiska w Akademii. Ta osoba będzie w głównym stopniu odpowiedzialna za te procesy.
O zawodnikach z pierwszej drużyny, którzy mogą występować w rezerwach:
– Część zawodników zostaje jeszcze na ostatnie mecze rezerw, ale nie powiem kto, żeby nie ułatwiać przeciwnikom.
O swojej odpowiedzialności za nieudany sezon:
– Ja byłem odpowiedzialny za ten pion sportowy, więc ciężko abym dzisiaj próbował państwu wmówić, że nie ma w tym mojej winy. Te wybory były powodowane różnymi okolicznościami, o których dzisiaj nie będę mówił, natomiast finalne były takie, a nie inne, ale konsekwencją tego jest nasze dzisiejsze spotkanie i przedstawienie nowych osób w pionie sportowym. Sztuką jest zrobienie analizy, wyciągnięcie wniosków i korekta błędów.
O dopasowaniu trenera do zawodników:
– Ta drużyna falowała. Miała fatalny start – trzy porażki, jeden remis. Po czterech kolejkach już w klubie był pożar, bo nie tak ten start miał wyglądać. Ten start tak na prawdę zdeterminował całą resztę sezonu, bo później była seria pięciu zwycięstw i remis na Termalice. Po meczu z Ruchem katastrofalna seria, gdzie nie potrafiliśmy strzelić bramki na własnym stadionie. Później zmiana trenera, początek dobry, seria czterech porażek i remisu i bardzo dobra seria trenera Robakiewicza. Związek ma wszystko, dobranie zawodników, ale i odpowiedniego szefa projektu, który będzie potrafił tymi zawodnikami odpowiednio zarządzić i wydobyć z zawodników absolutnie maksa.
O odejściu Marcina Matysiaka:
– Marcinowi kończyła się umowa 30 czerwca i wydaje mnie się, że on też już sam po prostu chce spróbować indywidualnej pracy w innym projekcie.
O tym, co jeśli tym razem znowu się nie uda:
– Mam nadzieję, że wspólnie z właścicielem nauczeni doświadczeniem z tego sezonu, te decyzje nie będą radykalne, tylko będziemy starali się z tych kryzysów wychodzić troszkę inaczej. To też będą determinowały różne okoliczności, bo można być na 9. miejscu, ale widzieć światełko w tunelu. Nie jestem w stanie teraz przewidzieć co się wydarzy, ani składać żadnych deklaracji, bo one w tym sezonie już kilka razy do mnie brutalnie wróciły. Ten sezon był dla nas wszystkich ekstremalnie trudny i bolesny, ale też głęboko wierzę, że był dla nas dużą lekcją, z której wyciągniemy wnioski.
Fot. ŁKS Łódź
