Pogrom na zamknięcie roku. GKS Katowice – ŁKS Łódź 1:5

Piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego w ostatnim tegorocznym meczu urządzili sobie istny festiwal strzelecki. „Rycerze Wiosny” rozbili w Katowicach GKS aż 5:1 i zapewnili sobie przezimowanie na pierwszym miejscu w tabeli Fortuna 1 Ligi.

Desygnując wyjściową jedenastkę na ten mecz Kazimierz Moskal raczej nie zaskoczył. Jedyną zmianą względem spotkania z Odrą była nieobecność zawieszonego za żółte kartki Pirulo, którego zastąpił Damian Nowacki.

Od pierwszej minuty przewagę łapali jednak gospodarze. ŁKS zepchnięty został do defensywy, a katowiczanie wyprowadzali coraz śmielsze ataki. Żaden z nich nie okazał się jednak groźny.

Konkrety w swojej pierwszej akcji pokazali za to „Rycerze Wiosny”. Po wyłuskaniu piłki w środku pola, ta trafiła pod nogi Bartosza Szeligi. Skrzydłowy ŁKS-u zdecydował się podprowadzić ją w pole karne i oddać kąśliwy strzał. Kukulski zdołał odbić futbolówkę, jednak ta wpadła pod nogi Mateusza Kowalczyka. Młodzieżowiec nie mógł się w tej sytuacji pomylić i już w 3 minucie dał ełkaesiakom prowadzenie!

Otworzenie wyniku nie zmieniło obrazu gry. Łodzianie wciąż budowali akcje od tyłu, tłumiąc ofensywne zapędy gospodarzy.

Po nieco ponad półgodzinie gry ŁKS prowadził już 2:0. Znakomite podanie sprzed pola karnego autorstwa Władysława Ochronczuka uruchomiło wybiegającego na wole pole Stipe Juricia. Bośniak z chorwackim paszportem popędził z piłką na bramkę, wyłożył jeszcze golkipera i zdobył bramkę w trzecim meczu z rzędu!

Ale na tym „Rycerze Wiosny” nie zamierzali poprzestać. Kolejne akcje były coraz konkretniejsze i tak w 40 minucie na tablicy wyników zaświeciło się już 0:3. Wrzutkę Michała Trąbki ze skrzydła znalazła drogę do głowy Bartosza Szeligi, a ten bez większych problemów wpakował piłkę do siatki?

Mało? W doliczonym czasie gry do pierwszej połowy bliźniacza akcja jak przy drugiej bramce dała podwyższenie wyniku. Znów asystę zanotował Ochronczuk, a bramkarza pokonał Jurić.

Co działo się na boisku dalej? Łódzki walec wciąż jechał i nie zbaczał na rywali. W 52 minucie Michał Trąbka wyłuskał piłkę rywalowi, przebiegł z nią na skraj pola karnego i precyzyjnym strzałem po długim słupku podwyższył prowadzenie.

Gospodarze nie złożyli jednak broni i wciąż próbowali znaleźć drogę do bramki ŁKS-u. Po godzinie gry zamieszanie w polu karnym wykorzystał Jakub Arak, który pokonał Aleksandra Bobka.

I ta bramka nieco ożywiła mecz. Piłka w każdej kolejnej akcji wędrowała spod pola karnego pod pole karne. Obie drużyny stwarzały swoje sytuacje i nawet GKS był coraz konkretniejszy.

Aż do zakończenia meczu bramki już nie padły. Sytuacje miały oba zespoły, ale nikt nie zdołał znaleźć drogi do siatki. Dla ŁKS-u to jednak dobre informacje, bo to lider odniósł w Katowicach pewne zwycięstwo!

GKS Katowice – ŁKS Łódź 1:5 (0:4)
Bramki: Arak 60′ – Kowalczyk 3′, Jurić 33′, 45′, Szeliga 40′, Trąbka 52′

GKS Katowice: Kukulski – Janiszewski (46′ Kołodziejski), Jędrych, Figiel (60′ Dudziński), Jaroszek, Urynowicz (46′ Repka), Rogala, Arak, Wasilewski (64′ Wojciechowski), Kościelniak, Bród (46′ Błąd)

ŁKS Łódź: Bobek – Dankowski (85′ Wszołek), Monsalve, Marciniak, Tutyskinas – Ochronczuk (78′ Kuźma), Kowalczyk, Nowacki (66′ Kort) – Szeliga (66′ Janczukowicz), Jurić (78′ Kelechukwu), Trąbka