Piotr Stokowiec: Wierzymy, że będzie to piękny mecz z happy endem
Już tylko dwa dni dzielą nas od wielkiego święta w Łodzi. W najbliższą niedzielę odbędą się 70. derby Łodzi, a o przygotowaniach i sytuacji w zespole przed tym arcyważnym meczem opowiedział trener Łódzkiego Klubu Sportowego – Piotr Stokowiec.
O przygotowaniu mentalnym:
– W tym tygodniu wróciliśmy jeszcze do takiej rutyny przedmeczowej. Jest to coś, co pozwoli zawodnikowi się lepiej przygotować i być pomocne właśnie w takich meczach. Działaby zgodnie z planem. Przywiązujemy do tego dużą uwagę, ale nie jest to coś wyrwanego z kontekstu tylko jest to coś, co wpisało się w nasz plan treningowy i jest to tak samo ważne, to przygotowanie mentalne jak fizyczne czy techniczno-taktyczne.
O kondycji zespołu i wprowadzonych zmianach w meczu z Kielcami:
– Uważam, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani fizycznie. Wnikliwie analizowałem nawet nasze parametry w stosunku do Korony, to były na podobnym poziomie, a w niektórych nawet byliśmy lepsi. Widzę zdecydowaną poprawę w porównaniu do zeszłego sezonu. Każde piętnaście minut, bo jest taka możliwość analizowania, absolutnie ona nie spadła. Było widać, że my szliśmy po bramkę. Może poszliśmy zbyt odważni, ale na pewno nie zachowawczo. Zmiany miały ożywić drużynę. To też są zawodnicy, którzy się z nami przygotowywali, takich zawodników na te pozycje mamy i ja ich bardzo szanuję. Uważam, że drużyna jest dobrze przygotowana motorycznie i myślę, że zawodnicy też to mogą potwierdzić. Tutaj nie było widać takiego zjazdu, natomiast po wyniku wszyscy czujemy frustrację. Ważne, aby ona się nie pogłębiła. Myślę, że zawodnicy czują się dobrze przygotowani, ja uważam, że drużyna jest dobrze przygotowana. Oczywiście komentując to już po, można było dociekać czy dokonaliśmy dobrych zmian. Wpuściliśmy również Pirulo, który jest doświadczonym zawodnikiem i pokazał się z dobrej strony. Są to rzeczy do analizy i wyciągamy z tego wnioski. Nie będziemy się wstydzić tego, że wpuszczamy młodych zawodników. Oczywiście trzeba być z tym ostrożnym i nie kosztem wyniku.
O mobilizacji:
– Wiedzieliśmy z góry jaki jest terminarz i pracowaliśmy mentalnie już od dłuższego czasu. Wiedzieliśmy, że będzie potrzebne opanowanie, taka pewność siebie, bo są trudne mecze. Nie potrzebujemy specjalnych czynników, wróciliśmy trochę do rutyny, ale myślę, że trzeba wierzyć w swoją pracę i zagrać z sercem, ale też z głową.
O Tejanie i Sanchezie:
– Myślę, że w poszczególnych fazach gry tak się dzieje, że może być jakieś podwajanie. Generalnie od takiej gry dawnej jeden na jeden się odchodzi. Raczej jest obrona strefowa, czy przekazywanie. To są zawodnicy bardzo mobilni, którzy często zmieniają i trudno sobie wyobrazić, żeby był jeden zawodnik delegowany po to, żeby biegał po całej szerokości od jednego pola karnego do drugiego. Natomiast są fazy, tak jak w polu karnym, gdzie trzeba zwrócić na to uwagę. Są to postacie nietuzinkowe i takie, które przyciągają kibiców na stadion. Zapowiada się na tym polu ciekawy pojedynek.
O tym, jaki to jest mecz:
– Myślę, że to jest wielki mecz dla Łodzi, wielki mecz dla kibiców i również dla nas. Tak się złożyło, że stawka jest ogromna, trudno to ubrać w słowa. Cieszę się, że będzie stadion zapełniony w komplecie. Jest to święto. Myślę, że tutaj w słowa tego nie można ubierać. Zdajemy sobie z tego sprawę. Ja się cieszę bardzo i nie możemy się doczekać z zawodnikami tego, że w tym święcie będzie nam dane uczestniczyć. To się zapisuje w historii, takie mecze się pamięta latami i tak się do tego przygotowujemy. Wszyscy sobie zdają z tego sprawę i myślę, że frekwencja potwierdziła to, że jest to wielki mecz. Wierzymy, że będzie to piękny mecz z happy endem.
O planie taktycznym na zdobycie środka pola:
– Wiemy jak Widzew buduje akcje i próbuje grać. Grają jedną szóstką, dwoma dziesiątkami, bardzo rozbieganymi – trzeba to wziąć pod uwagę. Bartek Pawłowski, który dobrze funkcjonuje został trochę cofnięty do tej linii pomocy, ale bardzo aktywnie się angażuje w akcje ofensywne. Zwracamy na to uwagę, mamy na to swój plan. Trzeba zagrać z chłodną głową. Myślę, że ta taktyka w takich meczach schodzi trochę na dalszy plan. Jest to mecz z taką temperaturą, że tutaj inne czynniki, jak waleczność i poświęcenie, będą górą.
O zawodnikach, którzy będą czuli klimat derbów:
– Proszę spojrzeć jak wygląda skład naszej drużyny, bo przecież mamy młodych zawodników w szerokiej kadrze. Nie ma co dzielić na Polaków czy obcokrajowców. Ja myślę, że każdy z mojej kadry zostawi tutaj maksimum zdrowia. Pokazali taką zaciekłość i poświęcenie również w Kielcach, bo jak inaczej można spojrzeć na Mammadova, który z gorączką nie chce słyszeć o tym, żeby nie pojechał i nie grał. Każdy jest gotowy na poświęcenie. W ostatnim spotkaniu w Kielcach było siedmiu Polaków w składzie, kończyliśmy trzema młodzieżowcami. Nie zgodzę się, że nie ma tu tożsamości. Jest tożsamość, bierzemy wszystko pod uwagę. Jest tożsamość właścicielska, jest piłkarska, a w składzie wychodzą ci najbardziej przygotowani. Myślę, że tu będzie walka i każdy będzie umierał za swój klub. To nie jest wyznacznikiem, że ktoś musiał się tu urodzić i żyć, bo wielu zawodników po karierach zostaje w klubach i pracuje. Można powiedzieć, że dzisiaj Pirulo i Ramireza każdy traktuje jak ełkaesiaka. Jeśli chodzi o tożsamość, to ŁKS jest w czołówce.
O grze na pełnych obrotach przez 90. minut:
– Mecz toczy się od pierwszej do ostatniej minuty. Przez meczem z Koroną zwracaliśmy uwagę na takie newralgiczne momenty. Zawodnicy mają świadomość tego, które momenty są ważne dla nas. Także te początki meczów, początki drugiej połowy i końcówka, ten doliczony czas gry. Wiedzą, że wtedy trzeba wzmożoną koncentrację zachować i dodatkowo się pobudzać, mimo zmęczenia. Tak samo po straconym golu, jest to dla nas ważny moment, gdzie to pięć minut trzeba zachować chłodną głowę i również wzmożoną koncentracje, także przy stałych fragmentach gry. Drużyna ma taką wiedzę i wiemy, że musi to być nasz znak rozpoznawczy.
O grze Widzewa:
– Do tego co już powiedziałem dodam, że momentami grają również pragmatycznie, potrafią wrzucać piłki i widać, że jest to zamierzone i wytrenowane. Potrafią zbierać drugą piłkę, ale również wyprowadzać przez Hanouska, grając po ziemi. Jest to drużyna różnorodna, która lubi przenosić ciężar gry, na to musimy zwracać uwagę. Myślę, że dzisiaj nie ma drużyny w Ekstraklasie, która nie jest zorganizowana i dobrze przygotowana fizycznie, bez braku taktycznego na grę.
O Kamilu Dankowskim:
– Dankowski przez pierwsze dwa tygodnie też odczuwał dolegliwości i ten okres przygotowawczy nie był w pełni przepracowany. W Turcji dopadł go trochę wirus i wypadł z jednego meczu. Teraz pracuje i walczy o swoje, to też jest dla nas ważny zawodnik i nic poza sportowego tutaj się nie dzieje. Liczę, że dołączy i będzie jeszcze odgrywał kluczową rolę, tak jak to robił wcześniej w ŁKS-ie.
O nastawieniu zawodników trenera Stokowca:
– My na prawdę ciężko pracowaliśmy i uważam, że drużyna wie co ma robić. Szczególnie w drugiej połowie widziałem wiele takich zachowań bardzo pozytywnych, grania tak jak oczekujemy i chcemy to pokazać, żeby ten mecz przełomowy nastąpił i wierzymy gorąco w to, że to będzie teraz. Wierzymy w to, że potrafimy jeszcze odwrócić tę sytuację i widzę postęp, który robi drużyna. Myślę, że najlepsze jest jeszcze przed nami.
O 70. derbach Łodzi:
– To jest mecz nieoceniony dla klubu, dla kibiców, dla nas, dla drużyny. My musimy mieć chłodną głowę i wynik nas najbardziej interesuje, także myślę, że tutaj nie trzeba nikogo jeszcze dodatkowo zagrzewać. Nie da się przewidzieć meczu derbowego i tu trzeba być gotowym na wszystko. Myślę, że w takich meczach trzeba to bardziej studzić i trzymać się swojego planu. Te mecze i tak się toczą, czy to taktycznie, czy temperatura jest tak wysoka, że czasem też spokojem można wygrać. Mamy swój plan, zdajemy sobie sprawę jaki to jest mecz i jaki może być.
O zrehabilitowaniu się po porażce z Koroną:
– To jest bardzo dobre, że w sporcie można odpowiedzieć i nie ukrywam, że ta porażka była dotkliwa. Myślę, że jesteśmy na tyle doświadczonym sztabem i drużyną, że będziemy potrafili odpowiedzieć. Jesteśmy gotowi i chcemy się sportowo odgryźć za tę przykrą porażkę w Kielcach.
O wypowiedzi Tomasza Salskiego na temat trenera w telewizji TOYA:
– Bardzo naturalnie to odbieram, bo mamy kontrakt podpisany do końca sezonu. Zdaję sobie sprawę w jakiej sytuacji jesteśmy, że ta passa nie jest za ciekawa jeśli chodzi o wyniki. Ja czuję tutaj wsparcie i myślę, że wszyscy widzimy, z bieżących relacji i raportów, jaka praca jest wykonywana, że drużyna się rozwija. Na tym opieram swój optymizm, bo myślę, że w Kielcach widzieliśmy już inny ŁKS. Był zdecydowany, potrafiący reagować, grać, szczególnie w tej drugiej połowie i na tym chcemy się opierać i tak chcemy grać.
O faworycie najbliższego spotkania:
– Myślę, że ciężko o faworyta. Zazwyczaj drużyna, która gra u siebie, jest przez ekspertów oceniana potencjalnie jako faworyt. My przystępujemy do tego meczu z wiarą i z własnym nastawieniem. Skupiamy się na sobie i na tym, żeby wygrać ten mecz.
O porażkach ŁKS-u, które się wpisują w CV Piotra Stokowca:
– Życie to jest walka i presja. Ja przychodząc tutaj wiedziałem na co się piszę i trzeba mieć poczucie satysfakcji i spełnienia, czy ta praca ma sens. Ja jestem zadowolony, że tutaj mam wpływ na drużynę i ta drużyna się zmienia. Rzeczywiście wynikowo nie wygląda to okazale, z tym trudno polemizować, natomiast ja jestem przekonany i wierzę w to, że my zaczniemy wygrywać i to wszystko się odwróci. Dla mnie klub i projekt, pod którym się podpisałem jest najważniejszy. Ja całe życie walczyłem i będę walczył, na tym polega sport, żeby być pod presją, robić niespodzianki i wychodzić z sytuacji. Dla mnie poczucie realizacji i spełnienia jest ważniejsze niż to, czy moje nazwisko straci. Klub jest najważniejszy. Czasem, żeby odnosić sukcesy, najpierw trzeba pocierpieć.
O przebiegu spotkania:
– Chciałbym, żeby ten mecz toczył się w takiej sportowej rywalizacji i żeby to było ciekawe widowisko. Dla nas absolutnie najważniejsze są trzy punkty i zwycięstwo.
