Michał Trąbka: ŁKS ukształtował mnie jako zawodnika
W ostatnim wywiadzie udzielonym ŁKS TV, odchodzący z klubu Michał Trąbka podsumował swój czas spędzony przy Al. Unii 2. Pomocnik powiedział o najbardziej pamiętnych dla siebie chwilach oraz relacjach z kolegami z drużyny.
O początkach w ŁKS:
– Kiedy zaczynałem grę w ŁKS stawiałem swoje pierwsze kroki w poważnej piłce. Byłem innym człowiekiem w zasadzie. Teraz jestem w zupełnie innym miejscu. Pierwszy sparing, który utkwił mi w pamięci, to przygotowania do Ekstraklasy z Radomiakiem, gdzie na stadionie była tylko jedna trybuna. Każdy rok to była coraz większa część tego stadionu, aż finalnie w moje urodziny było otwarcie tego pięknego stadionu. To chwila, która na długo pozostanie w mojej pamięci.
O meczu, który darzy największym sentymentem:
– Dwa-trzy mecze na pewno. Mój debiut w Ekstraklasie na własnym stadionie wspominam bardzo dobrze. Mój, prywatnie, najlepszy mecz z Termaliką, gdzie wygraliśmy 3:2, a ja strzeliłem dwie bramki. Jeszcze ten mecz z Wisła, gdzie wygraliśmy 3:2 z uwagi na wagę tego spotkania.
O najładniejszym golu w barwach ŁKS:
– Pierwszy, który mi przychodzi na myśl to ten z meczu, na tym stadionie, gdzie wygraliśmy z Rakowem Częstochowa w Ekstraklasie. Wydaje mi się, że ten gol był najładniejszy i najdłużej będę go miał w pamięci.
O najważniejszej asyście:
– Nie pamiętam wszystkich. Tutaj, jak wygraliśmy z Wisłą 3:2 – dałem do Jancza. Asystę w takim meczu na pewno długo będę pamiętał.
O decyzji opuszczenia ŁKS:
– Jestem już tutaj kupę czasu – 4 lata. Myślę przez pryzmat tego, żeby zrobić następny krok. Potrzebowałem zmiany. W tym momencie jest mi smutno z tego powodu, że odchodzę. Czas pokaże jaki to będzie krok.
O tym jak zmienił się jako zawodnik przez cztery lata spędzone w ŁKS:
– Przychodziłem tutaj jako kandydat na piłkarza, a teraz mam za sobą sezon w Ekstraklasie i trzy na zapleczu. ŁKS dał mi możliwość gry na najwyższym poziomie i bardzo mu za to dziękuję. Złapałem dużo doświadczenia, bo zagrałem 128 spotkań. ŁKS ukształtował mnie jako zawodnika.
O tym jak zmieniły go ostatnie cztery lata:
– Zmieniły mnie bardzo. Zaczynając grę w ŁKS-ie poznałem swoją narzeczoną, za niedługo żonę. Bardzo przyzwyczailiśmy się do tego miejsca. Są stereotypy różne Łodzi, ale mnie to miasto się bardzo podoba i na pewno z dużym sentymentem będę tu wracał.
O tym co czuje podsumowując sezon:
– Po meczu z GKS Katowice, to była czwarta porażka z rzędu u siebie. Pomogła nam wtedy osoba Kazimierza Moskala. Pamiętam jedną odprawę, po której przeskoczyło nam coś w głowach. Zdaliśmy sobie sprawę, że nie jest tak, że jeśli nie wygrywamy w piątej minucie to znaczy, że jesteśmy dużo słabsi i ten mecz będzie przegrany. Tak to wszyscy odbierali. Nieważne czy strzelimy bramkę w pierwszej czy w dziewięćdziesiątej piątej minucie i tak najważniejsze są trzy punkty. Przez cały sezon było to widać, a ta odprawa miała ogromne znaczenie w tym wszystkim.
O tym, kiedy uwierzył, że ŁKS jest w stanie wywalczyć awans:
– To było po tym jak wygraliśmy w Katowicach 5:1. To była passa pięciu wygranych z rzędu. Wskoczyliśmy na pozycję lidera wtedy i jak się okazało nie oddaliśmy jej do samego końca.
O obecnej drużynie:
– Ja tu jestem cztery lata i ciężko mi sobie przypomnieć mecze które my odwracaliśmy. Nie mówię, że to było zwycięstwo, ale zazwyczaj jak traciliśmy pierwsi bramkę to przegrywaliśmy. A teraz, wiadomo zdarzyły się jakieś porażki, ale po każdym straconym golu, jak traciliśmy pierwsi, czy jak traciliśmy dwie bramki tak jak z Wisłą, udawało nam się odwrócić te mecze. Ta drużyna zyskała charakter, pazur. Poza tym wszystkim byliśmy bardzo mocni piłkarsko. Tak mi się wydaje.
O tym czy warto przyjść do ŁKS:
– Oczywiście, że tak. Nie każdy tu pasuje, ale jeśli chodzi o drużynę, o sztab, o miasto to jest to cudowne miejsce do życia i do grania w piłkę. Na pewno można tu zrobić krok do przodu.
O kibicach ŁKS:
– To wszystko definiują wyniki. Teraz jest moment, że my, piłkarze, jesteśmy bogami, ale gdyby nie było wyników, nie byłoby takiej atmosfery. My zaczęliśmy dawać więcej, kibice szli bardziej jeszcze za nami. Był taki moment, który na bardzo długo zapamiętam, jak graliśmy z Podbeskidziem tutaj i dostaliśmy bramkę na 1:0. Był taki ryk na stadionie, nic nie słyszałem, ale to nas poniosło do zwycięstwa.
O kontaktach z kolegami z drużyny:
– Wiadomo, że jak się jest w zespole to kontakty z tymi osobami są bliższe, ale wydaje mi się, że z niektórymi zawodnikami kontakt będę miał do końca życia.
Fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport
