Kazimierz Moskal: Siłę zespołu poznaje się po tym jak reaguje po takich meczach.

Trener Łódzkiego Klubu Sportowego, po odpadnięciu z Pucharu Polski, odpowiedział na pytania na konferencji pomeczowej zdane przez dziennikarzy, w których nie ukrywał swego rozczarowania.

O meczu:

– Trzeba pogratulować awansu Stali. Myślę, że karne to loteria. Nie mam pretensji do Pirulo ani do Trąbki za to, że nie wykorzystali jedenastek. Nie tacy zawodnicy nie strzelali. Natomiast moim zdaniem powinniśmy to rozstrzygnąć w normalnym czasie, w 90 minutach. Mieliśmy sytuację i trzeba było je skończyć. Zaoszczędzilibyśmy sobie trudu i tych nerwów na koniec. Najważniejsze jest jednak rozczarowanie, bo mimo wszystko po tym wysiłku, który zawodnicy włożyli, to odpadamy w pierwszej rundzie. To jest jednak rozczarowanie. Szkoda, bo grając 120 minut w tych okolicznościach, można było zrobić więcej, żeby awansować.

O słabej skuteczności:

– Powinniśmy to skończyć w regulaminowym czasie. Nie wiem jak ten mecz, by wyglądał, gdyby czerwona kartka nie nastąpiła, ale takie są właśnie mecze. Czasami zespół może przegrywać 2 albo 3 : 0 i jeden moment, jeden detal, właśnie czerwona kartka powodują, że losy spotkania zupełnie się zmieniają i tak mogło być tym razem. Niestety tak się nie stało.

O podejściu do tego spotkania:

– Ja staram zawodnikom się zawsze mówić, że dla mnie najważniejszy jest najbliższy mecz. Dzisiaj był najważniejszy mecz dla nas ze Stalą Mielec i nieważne kto wychodzi, wychodzimy, żeby grać o wygraną. Natomiast ja jako trener czy my jako sztab trenerski musimy patrzeć 2 kolejki też do przodu, z 2 strony mamy zakontraktowanych wielu zawodników po to właśnie, żeby w takich momentach, kiedy są mecze co 3 dni dać wytchnienie innym, ale też, żeby pokazali swoją wartość. To nie jest, tak że ktoś lekceważy Puchar Polski. Temalica Bruk-Bet Nieciecza też podobno wystawiła rezerwowy skład i prawie awansowała, grając z Legią, więc ci wszyscy zawodnicy też muszą się czuć potrzebni. Ja powtarzam im cały czas, że są potrzebni, bo gdyby ich nie było, to nie jesteśmy w stanie zrealizować celów treningowych. Oni muszą się czuć potrzebni, ale jeśli nawet w takim meczu nie dostaliby szansy, to ja mogę mówić, jesteś mi potrzebny, ale tej szansy nie dostajesz. Takie są właśnie decyzje, które musimy podejmować, patrząc na zespół jako całość i na przyszłość co będzie za 4 dni czy za 14 itd.

O tym, jak ta druga porażka z rzędu wpłynie na zespół:

– Chcemy zapomnieć o tym meczu, trzymać głowę wysoko i wrócić jutro do pracy, przygotowując się jak najlepiej do meczu z Łęczną. To się zdarza i siłę zespołu poznaje się po tym, jak reaguje po takich meczach. Nie mamy innego wyjścia. Musimy zrobić wszystko, żeby być gotowym na poniedziałek.

O debiucie Aleksandra Bobka:

– Początek był nerwowy, dwa wybicia, można było wyczuć trochę stresu, natomiast później nie było już tego widać. Obronił rzut Karny. Przed rozpoczęciem „jedenastek” powiedziałem mu, że jak obronisz dwa, to wystarczy, niestety nie udało się.