Kazimierz Moskal: Będzie to ważny i trudny mecz
Trener Łódzkiego Klubu Sportowego, Kazimierz Moskal, przed hitowym spotkaniem z Arką Gdynia odpowiedział na pytania na konferencji przedmeczowej. Szkoleniowiec biało-czerwono-białych m.in zdradził aktualną sytuację zdrowotną oraz swoje przemyślenia związane z doborem wyjściowej jedenastki na dany mecz.
O tym, czy trener żałuje, że jest to ostatni mecz w tym roku w Łodzi:
– Na pewno tak. Dosyć szybko to zleciało. Z drugiej strony patrząc na całokształt, to myślę, że ta przerwa też będzie nam potrzebna.
O stanie zdrowia Mieszko Lorenca:
– Myślę, że trochę na niego poczekamy. Będzie musiał mieć zabieg. Do zrobienia jest łąkotka i więzadła, także na tę chwilę musimy się uzbroić w dużą cierpliwość.
O jakiego tym meczu się spodziewać po serii siedmiu spotkań bez porażki:
– Arka zdecydowanie lepiej czuje się na wyjazdach niż na swoim boisku. Liczymy na to, że to zwycięstwo, w końcu takie przekonywające będzie miało przełożenie na to, co zaprezentujemy w niedzielę. Zmierzą się dwa, w tej chwili, dosyć mocne zespoły i będzie to trudna rywalizacja dla jednych i dla drugich.
O tym, czy możemy się spodziewać jakichś zaskoczeń w składzie:
– To będzie zależało od jak sytuacja z tymi naszymi zawodnikami będzie wyglądała jeszcze jutro i w niedzielę. Wiemy, że czasami na przestrzeni 24 godzin może się coś wydarzyć, co zmieni zupełnie koncepcję na dany mecz.
O stanie kadry:
– Jan Kuźma ma drobne problemy i czekamy do jutra na to, czy będziemy mogli go wziąć ze sobą, czy nie. Kowal wchodzi powoli do treningu, jeszcze nie w pełni z drużyną, ale indywidualnie na boisku.
O zespole Arki:
– W oczy rzuca się Haydary i Czubak, którzy robią różnicę, strzelając bramki, natomiast Arka ma w swoim zespole też doświadczonych i ogranych zawodników. Jest to solidna drużyna. Wiem jak trener Tarasiewicz też próbuje grać. Oni bardzo dobrze czują się w meczach wyjazdowych, a my dobrze czujemy się u siebie. Będzie to ważny i trudny mecz, ale chciałbym, żeby to spotkanie rzeczywiście było takie na poziomie I Ligi.
O Stipe Juriciu:
– Stipe potrzebował trochę czasu, aby dojść do dyspozycji, bo treningi indywidualne to choćby nie wiem co robił i jak się przykładał, to nigdy nie będą tym samym co trening z zespołem. Widzimy to i dostrzegamy, stąd znalazł się najpierw w kadrze, a później dostał tę szansę. Myślę, że stać go na trochę więcej, nie tylko 10 minut. Dałby radę więcej. Decyzje co do składu będą podejmowane pewnie jutro po treningu, jeśli się nic nie wydarzy.
O potrzebie przełamania się Nelsona Balongo:
– Liczymy na napastników i ja sobie zdaję sprawę, że napastnicy są pod dużą presją, jeśli nie strzelają bramek. Dla mnie pewnie, że też byłoby fajnie, gdyby zaczęli strzelać i to po kilka, ale ważne jest dla mnie też, to co on robi w defensywie, w ten sposób jak my chcemy grać, to ta rola napastnika naprawdę jest duża w tym zespole. Wydawało się, że w Rzeszowie już był w miarę blisko zdobycia bramki, chociażby po tej główce gdzie mu bramkarz wybronił i jeszcze tam dwie sytuacje, w których brakło mu centymetrów, żeby dołożyć nogę. Myślę, że dla niego samego jest to trochę takie frustrujące, ale tak to czasami bywa, nic na siłę się nie zrobi. Liczymy wciąż na to, że to przełamanie nastąpi i on też się wtedy odblokuje.
O wnioskach po ostatnim meczu Arki z Ruchem:
– Po to jest analiza, po to przygotowujemy się w tygodniu do kolejnego meczu, aby wiedzieć, jak ten zespół chce grać i jak próbuje grać i żeby zneutralizować jego mocne punkty, ale to nie kłóci się z tym, co my chcemy na boisku też robić.
