Jakub Dziółka: Wszyscy jesteśmy dzisiaj źli, że nie udało nam się strzelić zwycięskiej bramki
W 16. kolejce Betclic 1. Ligi Łódzki Klub Sportowy zremisował z Polonią Warszawa 0:0. O przebiegu spotkania opowiedział Jakub Dziółka.
O emocjach wokół meczu:
– Zupełnie dla mnie niepotrzebnych, niezrozumiałych. Wolałbym mówić o piłce, ale znam przekaz trenera i kompletnie się z nim nie zgadzam, że ja jako trener nie panowałem nad swoim sztabem. Wy oglądacie mecze, my je oglądamy i nie znam sytuacji, że członek sztabu biegnie przez strefę gospodarzy do swojego bramkarza. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo ja wiem po co to było. Biegnie przez strefę bramkarza i my na to po prostu reagujemy. Zareagował też na to sędzia czerwoną kartką, więc jest to w przepisach. Nie wyobrażam sobie, żeby mój członek sztabu biegł na drugą stronę boiska sprawdzać. Są od tego inne osoby czy fizjoterapeuta, tak jak to było później.
O meczu:
– Wszyscy jesteśmy dzisiaj źli, że nie udało nam się strzelić zwycięskiej bramki, bo mocno na to pracowaliśmy. Myślę, że zespół był mocno aktywny w wysokiej obronie. W pierwszej połowie bardzo dużo przechwytów Piotrka i Kamila, ale dzisiaj po upływie czasu, jest wniosek dla mnie i dla sztabu, że musimy być po prostu lepsi w tej fazie atakowania. Szczególnie po odbiorach wysoko, bo w meczu z Ruchem mieliśmy ponad czterdzieści takich odbiorów i myślę, że dzisiaj też było ich dużo. Chcemy grać wysoko i agresywnie, ale musimy mieć z tego korzyści. To na pewno jest czas, który teraz wykorzystamy w przerwie na reprezentację, żeby poprawić te momenty, bo nie jesteśmy w tych działaniach skuteczni. Albo decyzje o podaniu są zbyt późne, albo niedokładne, to są takie małe rzeczy, w których musimy być bardziej precyzyjni, żeby zamieniać to na stuprocentowe sytuacje. Takich finalnie dzisiaj nie mieliśmy, ale mieliśmy też kilka dobrych na to, żeby strzelić bramkę, bo już nie z takich momentów strzelaliśmy.
