Bez punktów na start. Korona – ŁKS 2:1
W pierwszym ligowym meczu w 2024 roku Łódzki Klub Sportowy przegrał z Koroną Kielce. Ełkaesiacy mogą odczuwać spory niedosyt, bo przez większość spotkania mieli optyczną przewagę i zdołali wypracować więcej sytuacji bramkowych od gospodarzy, jednak o wyniku spotkania zadecydowała bramka w ostatnich minutach.
Nowy rok, nowa runda, nowe otwarcie. I już przed meczem z Koroną widać było to gołym okiem. Od pierwszej minuty spotkanie rozpoczęło dwóch nowych piłkarzy – Rahil Mammadov oraz Husein Balić. Dziwić mógł za to brak Rizy Durmisiego, ale jak zdradził w przedmeczowym wywiadzie w Canal+ trener Stokowiec, absencja Duńczyka oraz Aleksandra Bobka wynikały z drobnych urazów doznanych na ostatnim treningu w tym mikrocyklu. Obaj mają jednak wrócić w najbliższym czasie, co zresztą jeszcze przed pierwszym gwizdkiem potwierdziła rzecznik prasowa klubu.
Dzisiejsza nieobecność Aleksandra Bobka i Rizy Durmisiego wynika ze względów zdrowotnych. Na szczęście wygląda na to, że nie są to groźne urazy, zawodnicy są pod opieką lekarzy i wkrótce powinni wznowić zajęcia z zespołem.
— Marta Olżewska (@MartaOlzewska) February 12, 2024
Pierwsze fragmenty spotkania przebiegały raczej pod dyktando wyrównanej wymiany. Obie ekipy próbowały konstruować swoje akcje, jednak te przeważnie kończyły się w środkowej strefie boiska lub na pierwszym obrońcy rywala. Pierwszy strzał oddali jednak ełkaesiacy, dokładniej Husein Balić, który po sprincie na lewym skrzydle wpadł w szesnastkę i atakowany przez rywala zdołał jeszcze oddać strzał w kierunku bramki Forenca. Golkiper Korony nie miał jednak problemów ze skuteczną interwencją.
Przed upływem 30 minuty groźnie zrobiło się pod bramką ŁKS-u. Dawid Błanik po akcji lewą flanką wrzucił piłkę wgłąb pola karnego. Futbolówka minęła całą obronę „Rycerzy Wiosny” i wpadła pod nogi nabiegającego Dominica Zatora. Strzał z pierwszej piłki ze skraju „16” był mocny, ale Dawid Arndt popisał się znakomitą interwencją, zgrywając piłkę za linię końcową!
W 37 minucie Korona objęła prowadzenie. Po wrzutce z rzutu wolnego zagotowało się w piątce ełkaesiaków. Dawid Arndt probował wypiąstkować piłkę, ale wpadł na plecy rywala. Futbolówka wylądowała pod nogami Hofmeistera, który z zimną krwią skierował ją do siatki.
𝐆𝐎𝐋 𝐃𝐋𝐀 𝐊𝐎𝐑𝐎𝐍𝐘 𝐊𝐈𝐄𝐋𝐂𝐄!⚽ Yoav Hofmeister najlepiej odnalazł się w małym zamieszaniu w polu karnym i umieścił piłkę w siatce! Gospodarze prowadzą z ŁKS-em 1:0!
📺 Transmisja meczu w CANAL+ SPORT i CANAL+ online: https://t.co/Dacm2GZGSl pic.twitter.com/muGcU2yz7i
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 12, 2024
Strzelona bramka napędziła Koronę, która w kolejnych minutach dała radę kilkukrotnie zameldować się w okolicy pola karnego ŁKS-u. Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało jednak do biało-czerwono-białych. Kay Tejan, z dużą dozą szczęścia, wygrał piłkę w strefie środkowej boiska, popędził z nią przed „szesnastkę”, gdzie dostrzegł wbiegającego po lewym skrzydle Huseina Balicia. Austriak dostał podanie i bez większego namysłu, z pierwszej piłki uderzył na bramkę Korony. Po przełamaniu rąk Forenca był czas na wybuch radości, 1:1!
ŁKS WYRÓWNUJE!💥 Husein Balić strzela gola w swoim pierwszym meczu w PKO BP Ekstraklasie!👏
📺 Transmisja meczu w Kielcach w CANAL+ SPORT i CANAL+ online: https://t.co/Dacm2GZGSl pic.twitter.com/2qpdC0lZIu
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 12, 2024
Ełkaesiacy w takim sam sposób jak zakończyli pierwszą polowe, rozpoczęli drugą. Piłka zatrzepotała w siatce bramki Korony, jednak sędzia liniowy przy wyjściu Kaya Tejana dopatrzył się spalonego i bramki nie uznał.
Niemalże cała druga cześć spotkania przebiegła pod znakiem wyrównanej gry. Optycznie przewagę na boisku miał ŁKS, ale i Korona była w stanie zagrozić bramce Dawida Arndta. Najbliżej sczespia w drugiej połowie był jednak Dani Ramirez. Hiszpan skorzystał ze sprytnej wcinki Kaya Tejana za linię obrony i wyszedł sam na sam z Konradem Forencem. Górą był jednak bramkarz gospodarzy, który skracając kąt, zatrzymał piłkę ręką.
W ostatnich minutach Dawida Arndta do widowiskowej interwencji zmusił jeszcze Evgeniy Shikavka. Białorusin po rzucie rożnym „Scyzorów” i wybiciu piłki przez jednego z obrońców „Rycerzy Wiosny” złożył się do przewrotki, posyłając futbolówkę w samo okienko.
I kiedy wydawało się, że bramki w tym spotkaniu już nie padną, do głosu doszedł Danny Trejo. Amerykanin zebrał zbitą przed pole karne piłkę i w doliczonym czasie gry pięknym uderzeniem pokonał Arndta. Korona wygrała więc pierwszy mecz w nowym roku i wyskoczyła ze strefy spadkowej PKO BP Ekstraklasy. Dla ŁKS-u oznacza to pogorszenie sytuacji przed niedzielnymi 70. Derbami Łodzi.
Korona Kielce – ŁKS Łódź 2:1 (1:1)
Bramki: Hofmeister 37′ , Trejo 90’+ – Balić 45’+
Korona: Forenc – Briceag, Trojak, Kwiecień, Zator – Hofmeister – Błanik (66′ Podgórski), Nono (77′ Takac), Remacle, Godinho (58′ Trejo) – Dalmau (58′ Shikavka).
ŁKS: Arndt – Głowacki, Flis, Mammadov, Szeliga – Mokrzycki, Letniowski (68′ Rostami) – Balić (79′ Młynarczyk), Ramirez (79′ Hoti), Zając (68′ Pirulo) – Tejan.
fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport
