Piłka NożnaPKO BP Ekstraklasa

Bez punktów na start. Korona – ŁKS 2:1

W pierwszym ligowym meczu w 2024 roku Łódzki Klub Sportowy przegrał z Koroną Kielce. Ełkaesiacy mogą odczuwać spory niedosyt, bo przez większość spotkania mieli optyczną przewagę i zdołali wypracować więcej sytuacji bramkowych od gospodarzy, jednak o wyniku spotkania zadecydowała bramka w ostatnich minutach.

Nowy rok, nowa runda, nowe otwarcie. I już przed meczem z Koroną widać było to gołym okiem. Od pierwszej minuty spotkanie rozpoczęło dwóch nowych piłkarzy – Rahil Mammadov oraz Husein Balić. Dziwić mógł za to brak Rizy Durmisiego, ale jak zdradził w przedmeczowym wywiadzie w Canal+ trener Stokowiec, absencja Duńczyka oraz Aleksandra Bobka wynikały z drobnych urazów doznanych na ostatnim treningu w tym mikrocyklu. Obaj mają jednak wrócić w najbliższym czasie, co zresztą jeszcze przed pierwszym gwizdkiem potwierdziła rzecznik prasowa klubu.

Pierwsze fragmenty spotkania przebiegały raczej pod dyktando wyrównanej wymiany. Obie ekipy próbowały konstruować swoje akcje, jednak te przeważnie kończyły się w środkowej strefie boiska lub na pierwszym obrońcy rywala. Pierwszy strzał oddali jednak ełkaesiacy, dokładniej Husein Balić, który po sprincie na lewym skrzydle wpadł w szesnastkę i atakowany przez rywala zdołał jeszcze oddać strzał w kierunku bramki Forenca. Golkiper Korony nie miał jednak problemów ze skuteczną interwencją.

Przed upływem 30 minuty groźnie zrobiło się pod bramką ŁKS-u. Dawid Błanik po akcji lewą flanką wrzucił piłkę wgłąb pola karnego. Futbolówka minęła całą obronę „Rycerzy Wiosny” i wpadła pod nogi nabiegającego Dominica Zatora. Strzał z pierwszej piłki ze skraju „16” był mocny, ale Dawid Arndt popisał się znakomitą interwencją, zgrywając piłkę za linię końcową!

W 37 minucie Korona objęła prowadzenie. Po wrzutce z rzutu wolnego zagotowało się w piątce ełkaesiaków. Dawid Arndt probował wypiąstkować piłkę, ale wpadł na plecy rywala. Futbolówka wylądowała pod nogami Hofmeistera, który z zimną krwią skierował ją do siatki.

Strzelona bramka napędziła Koronę, która w kolejnych minutach dała radę kilkukrotnie zameldować się w okolicy pola karnego ŁKS-u. Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało jednak do biało-czerwono-białych. Kay Tejan, z dużą dozą szczęścia, wygrał piłkę w strefie środkowej boiska, popędził z nią przed „szesnastkę”, gdzie dostrzegł wbiegającego po lewym skrzydle Huseina Balicia. Austriak dostał podanie i bez większego namysłu, z pierwszej piłki uderzył na bramkę Korony. Po przełamaniu rąk Forenca był czas na wybuch radości, 1:1!

Ełkaesiacy w takim sam sposób jak zakończyli pierwszą polowe, rozpoczęli drugą. Piłka zatrzepotała w siatce bramki Korony, jednak sędzia liniowy przy wyjściu Kaya Tejana dopatrzył się spalonego i bramki nie uznał.

Niemalże cała druga cześć spotkania przebiegła pod znakiem wyrównanej gry. Optycznie przewagę na boisku miał ŁKS, ale i Korona była w stanie zagrozić bramce Dawida Arndta. Najbliżej sczespia w drugiej połowie był jednak Dani Ramirez. Hiszpan skorzystał ze sprytnej wcinki Kaya Tejana za linię obrony i wyszedł sam na sam z Konradem Forencem. Górą był jednak bramkarz gospodarzy, który skracając kąt, zatrzymał piłkę ręką.

W ostatnich minutach Dawida Arndta do widowiskowej interwencji zmusił jeszcze Evgeniy Shikavka. Białorusin po rzucie rożnym „Scyzorów” i wybiciu piłki przez jednego z obrońców „Rycerzy Wiosny” złożył się do przewrotki, posyłając futbolówkę w samo okienko. 

I kiedy wydawało się, że bramki w tym spotkaniu już nie padną, do głosu doszedł Danny Trejo. Amerykanin zebrał zbitą przed pole karne piłkę i w doliczonym czasie gry pięknym uderzeniem pokonał Arndta. Korona wygrała więc pierwszy mecz w nowym roku i wyskoczyła ze strefy spadkowej PKO BP Ekstraklasy. Dla ŁKS-u oznacza to pogorszenie sytuacji przed niedzielnymi 70. Derbami Łodzi.

Korona Kielce – ŁKS Łódź 2:1 (1:1)
Bramki
: Hofmeister 37′ , Trejo 90’+ – Balić 45’+

Korona: Forenc – Briceag, Trojak, Kwiecień, Zator – Hofmeister – Błanik (66′ Podgórski), Nono (77′ Takac), Remacle, Godinho (58′ Trejo) – Dalmau (58′ Shikavka).

ŁKSArndt – Głowacki, Flis, Mammadov, Szeliga – Mokrzycki, Letniowski (68′ Rostami) – Balić (79′ Młynarczyk), Ramirez (79′ Hoti), Zając (68′ Pirulo) – Tejan.

fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport