KoszykówkaWypowiedzi

Piotr Trepka: Pokażmy Polsce, że Łódź kocha koszykówkę

W rozmowie ze Studenckim Radiem ŻAK wziął udział asystent trenera ŁKS Coolpack Łódź. O celach na przyszły sezon i awansie na zaplecze Ekstraklasy opowiedział Piotr Trepka. 

O awansie:

– Na pewno jest czego gratulować, bo nic w sporcie nie przychodzi łatwo. Ostatnie dwa sezony to dobitnie pokazały, kiedy to w play-offach brakowało kropki nad i, nie wchodziliśmy nawet do ćwierćfinałów i nie udało się awansować dwa lata z rzędu, gdzie na początku mogło wydawać się inaczej. Na ten sezon był postawiony jasny cel – mieliśmy awansować i dzięki ciężkiej pracy wywalczyliśmy, to na co od trzech lat pracowaliśmy. 

O tym, co spowodowało, że ten awans się udał:

– Poziom ligi nie jest zbyt wysoki, choć z roku na rok rośnie. W tym roku było kilku bardzo poważnych kandydatów. My w tym sezonie zrobiliśmy jedno – przeanalizowaliśmy co mogło być przyczyną porażek w poprzednich sezonach. Jedną z rzeczy, którą stwierdziliśmy wspólnie z trenerem od przygotowania motorycznego było to, że zawodnicy byli zbyt wyeksploatowani w sezonie i w tych play-offach albo pojawiały się urazy, albo nie byliśmy w optymalnej formie. Na ten sezon plan był taki, że musimy przejść przez sezon zasadniczy, chcieliśmy też zdobyć pierwsze miejsce, ale nie za wszelką cenę i nie kosztem zawodników. Dodatkowym punktem było powiększenie kadry, mieliśmy ok. 10 równych graczy. 

O wyciągniętych wnioskach:

– Przede wszystkim drużyna, w porównaniu z poprzednim sezonem, została diametralnie przebudowana. Zmienił się nie tylko sztab, ale i sporo zawodników. Z tych podstawowych został Norbert Kulon, Jakub Karwowski, Kacper Dominiak i Piotr Keller. Reszta to są nowi gracze, więc tutaj był zupełnie nowy pomysł na zespół. W tym roku chcieliśmy zrobić bardziej wyrównany zespół, bo gdy jeden z liderów zawiedzie, to inaczej ciężko załatać tę dziurę. Oczywiście nadal liderem był Kulon, ale nie ciążyła na nim cała odpowiedzialność i oddawał piłkę kolegom. Zespół był bardziej zbilansowany i był to jeden z wniosków, które trener Krysiewicz przyjął po poprzednim sezonie. Poza tym nowa koncepcja gry, inne zagrywki w ataku, bardzo mocny nacisk postawiony na obronę. Mówi się, że atak sprowadza kibiców, ale obrona wygrywa mistrzostwa i my wiedzieliśmy, że ta obrona u nas musi być dużo mocniejsza. Atakiem owszem przepchamy te mecze, ale prawdziwa walka zacznie się w play-offach. Myślę, że ten nacisk na obronę i zmianę podejścia całej drużyny dał nam duży krok do awansu. 

O rewolucji w drużynie:

– Na pewno była to rewolucja, o której możemy dziś powiedzieć, że była kluczowa. Wiele z tych decyzji było trudno, między innymi pożegnanie Piotra Zycha, który był w naszym klubie przez wiele lat. Został zatrudniony nowy trener, który miał swoją koncepcję i graczy, których chciał w swoim zespole. Dziś możemy powiedzieć, że ta rewolucja była jak najbardziej słuszna. 

O smaku awansu jako trener i zawodnik:

– Rzeczywiście jako gracz jest to zupełnie coś innego. Wchodziłem na boisko i walczyłem z przeciwnikiem, więc ma to dla mnie troszkę większą wartość. Nadal jestem młodym trenerem, ale to było dla mnie większe wydarzenie. Obecnie jako trener też to przeżywałem, bo losy klubu są mi bardzo bliskie, od lat jestem związany z Łodzią. Obie rzeczy smakują super, ale jako zawodnik myślę, że było to większe przeżycie. Trener to osoba, która pracuje na treningach i ustawia drużynę i choć byłem tylko drugim trenerem, to współpraca z Jarkiem Krysiewiczem układała nam się bardzo dobrze. Koniec końców, to chłopaki wychodzą na boisko i to oni muszą wywalczyć ten awans.

O wartości kibiców w całej karierze Piotra Trepka:

– Na pewno brakowało nam kibiców nie tylko w tym sezonie, ale w poprzednich również. Atmosfera, którą ja pamiętam w hali pod trybuną, to było coś niesamowitego. Ciężko określić ilu było tam kibiców, ale atmosfera była niesamowita jak na ten mały obiekt. Chłopaki, z którymi grałem do dzisiaj wspominają, że tam było na prawdę ostro, ci kibice byli bardzo żywiołowi. Wszyscy mówili, że ciężko się gra w tej hali, ale tak na prawdę tego nam właśnie bardzo brakowało. W Zatoce Sportu też pojawiali się kibice, ale nie było zorganizowanego dopingu, co myślę, że na meczu z Resovią było jedną z kluczowych rzeczy. My w tym meczu zagraliśmy nieźle, wreszcie zaczęliśmy realizować swoje założenia taktyczne, ale w momentach, gdzie nam zaczyna iść, a kibic zacznie żyć i dopingować, to jest to zupełnie inna bajka niż gdy się gra przy pustych trybunach, bez dopingu. Zawsze się mówi, że kibice są tym szóstym zawodnikiem w koszykówce i bardzo liczymy na to, że w przyszłym sezonie będą nas mocniej wspierać. Jako klub staramy się, żeby rozgrywać mecze przy al. Unii, ale wiemy, że nie będzie to łatwe. Na pewno wszystkich meczów nie uda się tam rozegrać, musimy dzielić tę halę z siatkarkami i wpasować się w to wszystko nie będzie łatwo. Bez względu na to, gdzie będziemy grali w przyszłym sezonie, to liczymy na kibiców, bo pierwsza liga to już zupełnie inne granie. Pokażmy Polsce, że Łódź kocha koszykówkę. Chociażby te lata, kiedy udało nam się awansować do Ekstraklasy i na meczu w Atlas Arenie było dziesięć tysięcy ludzi. To była chyba rekordowa frekwencja w Polsce. Myślę, że Łódź jest stęskniona za koszykówką w Ekstraklasie, a ta pierwsza liga będzie jej namiastką. 

O finale z Notecią Inowrocław:

– O tym, że nie wygraliśmy tego meczu zadecydował trochę terminarz. My w środę graliśmy najważniejszy mecz sezonu, który mógł nam dać awans. Był to trzeci mecz z Resovią, wszystkie siły fizyczne i mentalne były tam mocno nadszarpnięte i był to chyba nasz najlepszy mecz w całym sezonie. Nie pamiętam innego meczu, żeby w tak decydującej stawce jakiś klub prowadził różnią czterdziestu punktów. No i teraz osiągając sukces, o który walczyliśmy od trzech lat w środę, w kolejną sobotę mamy grać kolejny mecz. Wiadomo, że każdy chce chwilę poświętować, ale przede wszystkim mental, który był na szczycie i on w momencie ostatniego gwizdka, po prostu puszcza u zawodników. Żeby odbudować na nowo koncentrację i mobilizację, nie wystarczą dwa, trzy dni. Tu potrzeba tygodnia, żeby po tych emocjach wszystko upadło, żeby zbudować to na nowo. Już w tym ostatnim meczu było widać większą mobilizację, nikt nie odpuszczał, ale potrzebowaliśmy na to trochę czasu. 

O składzie na następny sezon:

– Nowy sezon, to są nowe negocjacje z każdym z zawodników. Kluczem dla nas jest pozostawienie Norberta Kulona, czyli naszego reżysera gry. Te rozmowy już trwają, a Norbert był jednym z niewielu graczy, którzy nie mają kontraktu na przyszły sezon. Reszta ma opcję przedłużenia, więc myślę, że te rozmowy będą łatwe. Mamy zamiar oprzeć na Norbercie grę w przyszłym sezonie, ma być podstawową jedynką. Na pewno dużo pracy przed nami, działaczami i trenerem po to, żeby skompletować skład. Najważniejsze było dogadanie kluczowych graczy z tego sezonu. Myślę, że jesteśmy bardzo blisko. 

O przyszłości trenera Krysiewicza w ŁKS-ie:

– Z tego co wiem, to klub nie ma planów zmieniać trenera. Cel został osiągnięty, awansował do pierwszej ligi, więc działacze nie rozważają innej opcji niż trener Krysiewicz. Trener też siada już do rozmów z zawodnikami, którzy by mieli wzmocnić nasz zespół. Tak na prawdę te rozmowy zaczęły się jeszcze przed finałem, bo te wzmocnienia na pewno są konieczne. 

O co będzie grał ŁKS Coolpack w nowym sezonie:

– Trener Krysiewicz mówi zawsze jedno – w każdym meczu gramy o zwycięstwo. W związku z tym, że gramy o zwycięstwo, to od pierwszej kolejki gramy o wygranie ligi. Oczywiście nie będzie to łatwe, bo każdy beniaminek troszkę się zderzy ze ścianą i nowymi realiami. Wielu naszych graczy, to młodzi zawodnicy, którzy albo nie grali jeszcze w pierwszej lidze, albo troszkę jej liznęli, więc to będzie dla większości zawodników nowość. Celem jest wygrać ligę, bo czemu nie? Na pewno nie będzie lekko, ale organizacyjnie jesteśmy bardzo dobrze poukładani i realnie będziemy chcieli się bić o górną część tabeli. Na pewno chcemy być w play-offach i walczyć do końca. Chcemy zaznaczyć swoją pozycję w tej lidze i pokazać, że nie jesteśmy chłopcami do bicia, tylko walczyć o wygranie tej ligi. 

O wpływie na pierwszy zespół awansu drugiej drużyny:

– Jest to coś o co bardzo mocno w tym sezonie walczyliśmy. Dwa sezony temu mieliśmy taką sytuację, że w drugiej lidze mieliśmy dwie drużyny, młodzieżową i naszą seniorską. Młodzieżowa drużyna nie utrzymała się w tej lidze, graliśmy totalnie bez wzmocnień, chłopaki grali po to, żeby się ogrywać. Nie dostaliśmy dzikiej karty, a też się o nią staraliśmy, żeby w następnym sezonie ta młodzież też się ogrywała w drugiej lidze i musieliśmy powalczyć o awans w tym roku. To się udało. U chłopaków było widać bardzo duży postęp, ten trzon zespołu bardzo dobrze się prezentował i to na ich barkach zrobiliśmy ten awans. Będziemy mieli możliwość odsyłania zawodników do drugiego zespołu, żeby mogli cały czas się ogrywać, gdy w pierwszym tych minut mieliby mniej. Chcemy utrzymać młodzieżowców w drugiej lidze. 

 


Fatal error: Uncaught Error: Call to undefined function Smush\Core\Parser\str_starts_with() in /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php:119 Stack trace: #0 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php(98): Smush\Core\Parser\Image_URL->is_scheme_missing_from_original() #1 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php(91): Smush\Core\Parser\Image_URL->prepare_absolute_url() #2 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/lazy-load/class-lazy-load-transform.php(337): Smush\Core\Parser\Image_URL->get_absolute_url() #3 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/lazy-load/class-lazy-load-transform.php(296): Smush\Core\Lazy_Load\Lazy_Load_Transform->maybe_lazy_load_image_element() #4 in /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php on line 119