Relacja z wyjazdu do Kalisza
We wtorkowy wieczór na meczu Pucharu Polski w Kaliszu melduje się 410 fanatyków ŁKS-u!
26.09.2023 r. WYJAZD DO KALISZA
W końcu los w Pucharze Polski trafił nam atrakcyjnego przeciwnika. Co prawda kibicowsko dzielą nas lata świetlne, ale raz, że w Kaliszu nigdy jeszcze nie graliśmy, dwa: atrakcyjność wyjazdu podnosiły prowidzewskie ciągotki fanów z Kalisza, chociaż ich stosunki z czerwonymi koleżankami można porównać do brazylijskiej telenoweli. On kocha ją, ona kocha kogoś innego, ale za to jej wyrzucone z domu dzieci kochają jego-tak pokrótce. Po trzecie: wreszcie była szansa wygrania meczu na wyjeździe. Nie dość, że między nami są dwie ligi różnicy, to niedawno KKS poległ z naszymi rezerwami 3:0, ale patrząc na to że kaliski klub dotarł w poprzednim sezonie aż do półfinału tych rozgrywek, to mogło być różnie.
KKS przyznał nam 400 wejściówek i wszystkie zeszły. Dodatkowo jeszcze 10 zakazowiczów zostało pod kasami, czyli nasza liczba w Kaliszu to 410 osób, w tym 118 Lech, 3 Zawisza i 2 Tyskich. Z racji niedużej odległości jaką mieliśmy do pokonania, podróż do Kalisza przebiegła szybko i spokojnie. Psy kierowały nasze auta na jakąś polanę z której czekał nas kilkuminutowy marsz przez park na tyłach stadionu pod bramę wejściową. Tam kilka minut czekania aż ją otworzyli i podeszliśmy pod wejście na sektor gości. Samo wpuszczanie było sprawne. Na początku meczu dojechał Lech i wszyscy byliśmy na sektorze jak mecz trwał już ze 20 minut. Wtedy zaczęliśmy doping tradycyjnie od głośnego „jesteśmy zawsze tam…”. Na sektorze gości zawisły flagi: „Awanturnicy” „PDW Gołąb” oraz flagi Lecha: wizytówka „LPH” oraz PDW „Leon”, „Ogór” i „Koń”. Do końca pierwszej połowy doping sporadyczny, głównie wymiany „uprzejmości” z tubylcami. W drugiej połowie także sporo obustronnych bluzgów, ale też i skupiliśmy się na dopingu dla ŁKS-u oraz pozdrowieniu zgód. Spłonął też trafiony przed meczem i zawieszony na płocie szalik KKS-u.
Piłkarze wymęczyli zwycięstwo, ale najważniejsze że w końcu udało się wygrać na wyjeździe i awansować do kolejnej rundy Pucharu Polski. Po końcowym gwizdku podeszli pod nasz sektor a my podziękowaliśmy im za zwycięstwo.
Po jakimś czasie otworzyli bramę i zostaliśmy wypuszczeni z sektora. Powrót do naszych aut, żegnamy się z Lechem i czas w drogę powrotną. Również przebiegła ona szybko i spokojnie.
