Piłka NożnaWypowiedzi

Ricardinho: Wierzę w projekt ŁKS i to, że poprawimy nasze wyniki ligowe

Spotkanie z Koroną Kielce wydaje się kluczowe, aby w tym momencie napędzić zespół i poprawić swoje wyniki w lidze. Przed tym meczem gościem ŁKS TV był napastnik łodzian, Ricardinho. Opowiedział o trudnym czasie związanym z kontuzją i długiej passie bez strzelonej bramki. Brazylijczyk mimo tego jest dobrej myśli i wierzy w to, że biało-czerwono-biali pokażą się z dobrej strony na Stadionie Króla i odkupią się za remis na wyjeździe w Jastrzębiu.

O przyczynach rozczarowującego rezultatu w Jastrzębiu-Zdroju:

– Wszyscy wiedzieliśmy, że to będzie bardzo trudne spotkanie. Na pewno podczas powrotu na ligowe boiska nie pomogła nam także pogoda. Jechaliśmy do Jastrzębia po bardzo dobrym okresie przygotowawczym i naszym zamiarem było zgarnięcie trzech punktów. Rywale jednak mocno przebudowali ostatnio drużynę i nowi piłkarze chcieli się pokazać z jak najlepszej strony. Wiedzieliśmy, że piłkarska jakoś jest po naszej stronie, bo mamy po prostu lepszych zawodników. Ale taki jest właśnie futbol. Straciliśmy bramkę na 0:1 i potem do samego końca walczyliśmy o dobry wynik. Udało się szybko wyrównać, ale nic więcej nie byliśmy w stanie zrobić. Taki jest futbol. Musimy przyjąć to, co się wydarzyło i dalej mocno pracować przez cały tydzień, aby zagrać dobry mecz przeciwko Koronie Kielce. 

O bardzo dobrej formie podczas okresu przygotowawczego:

– Tak, to prawda. Zimowy okres przygotowawczy jest bardzo ważny dla każdego zawodnika i funkcjonowania całej drużyny. W moim przypadku ta dobrze przepracowana zima jest szczególnie ważna, bo w poprzednich dwóch latach praktycznie nie miałem okresu przygotowawczego. Nie przepracowałem okresu przygotowawczego, gdy byłem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, bo po zaledwie tygodniu treningów od razu zacząłem grać. Po przyjściu do ŁKS-u było podobnie, bo do Łodzi przyleciałem niemal prosto z wakacji i po ponad tygodniu zajęć zaczęła się już liga. Dlatego uważam, że praca wykonana przeze mnie w ostatnim czasie będzie teraz procentować. Już zresztą czuję to po sobie, bo czuję się lepiej. Taki jest futbol. Musisz mocno pracować w okresie przygotowawczym i myślę, że my taką dobrą pracę wykonaliśmy. Teraz musimy to udowodnić w trakcie zmagań w lidze. 

O słabym wznowieniu rozgrywek ligowych po dobrych przygotowaniach:

– Wiedzieliśmy, w jaki sposób będzie grało Jastrzębie. Wiedzieliśmy, że oddadzą nam piłkę i postawią na defensywę. Staraliśmy się grać piłką i wywalczyć trzy punkty, lecz ich taktyka dobrze zdała egzamin tego dnia. Nie mogliśmy się przebić z akcjami i dlatego skończyło się remisem 1:1. Teraz nie możemy już rozpamiętywać tego pierwszego meczu. To przeszłość i nie zmienimy jej. Pozostaje skupić się nam tylko na spotkaniu z Koroną. 

O swojej nieskuteczności w lidze, w której wciąż nie zdobył bramki:

– No cóż, sezon zacząłem od poważnej kontuzji kolana i nie grałem zbyt wiele. Nie byłem gotowy na dużo grania i bałem się o to swoje kolano. Dla mnie w tych dziesięciu dotychczasowych występach ważne było to, aby stopniowo odzyskiwać formę i odzyskać pewność siebie. Gole nie były w tym momencie istotne. Jasne, jestem piłkarzem i chcę zdobywać bramki, lecz dla mnie ta poprzednia runda była takim okresem przejściowym. Teraz moje kolano jest już zdrowe i jestem gotowy do walki. Tak jak wielokrotnie odkąd w ŁKS-ie jestem powtarzałem: dla mnie nie ma znaczenia, czy trafiam do siatki, czy nie. Ważne, abyśmy wygrywali jako drużyna. 

O tym czy brak bramek ciąży na nim:

– Nie, w żadnym razie. Podchodzę do tego bardzo spokojnie. W przeszłości zdarzały mi się już takie dłuższe przerwy od zdobywania bramek. Jako przykład mogę podać swój pierwszy sezon w Ekstraklasie, z Wisłą Płock. Strzeliłem wtedy dziesięć goli w sześć miesięcy, a przez kolejne pół roku już tylko jednego. Taki jest futbol. Teraz długo już nic mi nie wpadło, ale może być tak, że w następnych dziesięciu meczach zdobędę pięć lub sześć goli. Nie myślę o tym. Muszę być przede wszystkim przygotowany na to, aby pomagać drużynie. A mogę to robić nie tylko poprzez gole, ale i poprzez asysty oraz walkę. 

O długim czasie od ostatniej bramki ligowej (z GKS-em Tychy w czerwcu 2021):

– Tak, ale przeżywałem już podobne zastoje. Jak wspomniałem, w Wiśle Płock też przytrafiło mi się pół roku bez gola. Taki jest futbol. W innych drużynach także zdarzały mi się takie okresy przestoju pod względem zdobywanych bramek. Ale nie myślę o tym teraz. Myślę tylko o tym, żeby wybiec na boisko i walczyć o wygraną wraz z moimi kolegami z drużyny. 

O tym czy jest pewny, że niedługo przyjdzie jego przełamanie strzeleckie:

– Oczywiście. Muszę temu stawić czoła i wierzyć, że passa się odmieni. Czasem jest tak, że piłka odbije się przypadkiem od człowieka i wpadnie do bramki. A czasem dla odmiany jest tak, że próbujesz wszystkiego i nic nie chce wpaść do siatki. Mam już 32 lata i pewne rzeczy muszę przyjmować ze spokojem.

O tym czy zimą miał propozycje przejścia do innego klubu:

– Miałem kilka ofert, ale nie chciałem z nich skorzystać. Wciąż wierzę w projekt o nazwie ŁKS i dlatego chcę tu jeszcze zostać. Poza tym, czuję się tutaj bardzo dobrze. Grałem już wcześniej w Polsce, więc znam polską kulturę. Choć wciąż nie mówię po polsku, bo jest to dla mnie bardzo trudny język. Moja rodzina też jest zadowolona z pobytu tutaj. Córka chodzi tu do przedszkola, dobrze czujemy się w Łodzi. 

O tym gdzie przy aktualnej taktyce czuje się najlepiej na boisku:

– Pracowałem już z trenerem Kibu w Wiśle Płock, więc on dobrze mnie zna. I wie, że mogę grać zarówno jako napastnik, ale też jako „dziesiątka” albo skrzydłowy. Rozmawiałem z nim i powiedziałem mu, że będę grał wszędzie tam, gdzie będę drużynie potrzebny. Przyszedłem do ŁKS-u, aby grać jako napastnik i na początku faktycznie grałem w linii napadu. Skończyłem sezon z sześcioma bramkami i dopiero potem trafiłem na „dziesiątkę”. Potem doznałem tej nieszczęsnej kontuzji. Naprawdę nie jest ważne, gdzie gram, ani jak długo gram. Ważna jest tylko walka o zdobycie przez naszą drużynę trzech punktów. 

O roku spędzonym w Łodzi:

– Wszyscy wiemy, że nasza sytuacja w lidze jest trudna. Jesteśmy w środku tabeli, ale mamy szansę być wyżej. Wierzymy w to, bo wierzymy w nasz zespół. Wierzymy w to, że mamy takich zawodników, dzięki którym możemy w drugiej części sezonu prezentować się dużo lepiej. Krok po kroku możemy iść w górę. Musimy jednak wreszcie zacząć przekładać dobrą dyspozycję z treningów na mecze ligowe. Jeśli tak się stanie to na pewno będziemy wygrywać. 

O meczu z Koroną Kielce:

– Z obecnym trenerem Korony też miałem okazję pracować w Wiśle Płock, więc znam go i wiem czego spodziewać się po jego zespole. I to będzie trudniejszy mecz niż w Jastrzębiu. Ale z drugiej strony, wiemy, że Korona także będzie chciała grać w piłkę, a nie tylko nam przeszkadzać. Dlatego zapowiada się dobry mecz i oby był dla nas zwycięski. 

O mocnych stronach Korony:

– Nie będę mówił o silnych stronach rywali. Musimy myśleć przede wszystkim o sobie o tym, co sami musimy poprawić. Jeżeli zagramy tak, jak ostatnio trenujemy to nasze szanse na zwycięstwo znacząco wzrosną. 

O tym jaka może być najsilniejsza strona ŁKS-u w tym spotkaniu:

– To jest trudna sytuacja. Czujemy presję i wiemy, że fani wymagają od nas zwycięstw. My też wymagamy tego od siebie, po to tutaj wszyscy jesteśmy- żeby zwyciężać. Nigdy nie wychodzimy na murawę z myślą o możliwej porażce. Mam nadzieję, że nasi kibice znów będą z nami. Przyjdą na mecz, będą nas wspierać i wspólnie wygramy to spotkanie. 

O tym co chciałby przekazać wszystkim kibicom:

– ŁKS jest jednym z najstarszych klubów w Polsce i ma znakomitych kibiców. Oni krzyczą, chcą wygranej w każdym meczu i to jest coś zupełnie normalnego. Każdy piłkarz to rozumie, bo każdy piłkarz jest jednocześnie kibicem. Sam jestem kibicem w Brazylii i wiem, jakie to uczucie być po drugiej stronie. Dlatego mogę naszym fanom powiedzieć tylko jedno – przyjdźcie na stadion i z całej siły dopingujcie nas. Bo razem jesteśmy dużo, dużo silniejsi. 

Fot. ŁKS Łódź