Podsumowanie letnich i zimowych transferów ŁKS
Sezon 2022/23 przeszedł już do historii i zakończył się bardzo pozytywnie dla Łódzkiego Klubu Sportowego. Tradycyjnie po końcu rozgrywek, rozpoczynamy nasze podsumowania, związane z minionymi rozgrywkami. Dziś przyjrzeliśmy się transferom do klubu, przeprowadzonym przez Janusza Dziedzica. Wzięliśmy pod uwagę ruchy letnie i zimowe.
Wszystkie ruchy transferowe do klubu, podzieliliśmy na trzy kategorie „na plus”, „na minus” oraz „trudno ocenić”. Zachęcamy do zapoznania się z naszymi wyborami.
NA PLUS
MICHAŁ MOKRZYCKI (ŚRODKOWY POMOCNIK – WISŁA PŁOCK)

Najlepszy jak dotąd transfer, obecnego dyrektora sportowego ŁKS. Wypożyczenie „Mokrego” z Wisły Płock, okazało się strzałem w dziesiątkę i pomocnik był brakującym elementem, w układance Kazimierza Moskala. Ma za sobą świetną wiosnę. 25-latek trafił do Łodzi na zasadzie wypożyczenia, ale bez opcji wykupu, gdyż jego macierzysty klub, nie zgodził się na takie rozwiązanie. ŁKS zabiega o transfer definitywny Michała Mokrzyckiego i jest on numerem jeden na liście życzeń klubu. Sam zawodnik też bardzo chciałby zostać w Łodzi, bo świetnie wkomponował się w drużynę i Wisła Płock spadła z Ekstraklasy. Ambicją pomocnika jest gra w najwyższej klasie rozgrywkowej, a to może zagwarantować mu Łódzki Klub Sportowy. Sprawa jest dynaniczna i zapewne niebawem dowiemy się więcej na ten temat.
ARTEMIJUS TUTYŠKINAS (LEWY OBROŃCA – CROTONE)

Drugi i zarazem ostatni pozytywnie oceniany transfer to sprowadzenie Artemijusa Tutyškinasa. Reprezentant Litwy trafił na roczne wypożyczenie z włoskiego Crotone do ŁKS. W tym przypadku klub zapisał sobie opcję wykupu i zamierza z niej skorzystać. Lewy obrońca miał bardzo dobre wejście do zespołu Kazimierza Moskala. Po dwóch epizodach z ławki rezerwowych, wskoczył na stałe do wyjściowej jedenastki w spotkaniu z Wisłą Kraków. Miejsca nie oddał już do końca rundy jesiennej. Z nim w wyjściowym składzie, ŁKS zaliczył bilans 5 wygranych i 1 remisu. Wiosna zaczęła się bardzo źle dla Litwina, który z powodu kontuzji, musiał opuścić sześć pierwszych spotkań. Wrócił do gry na początku kwietnia i zaliczył bardzo przeciętny powrót. Nie przypominał gracza, który miał tak udaną rundę jesienną i stracił miejsce w składzie. Sezon zakończył trzema dobrymi występami. Tutyškinas ma tylko 19 lat i ogromny potencjał, ale musi ustabilizować swoją formę. Klub chce na niego postawić w przyszłym sezonie Ekstraklasy, co niedawno potwierdził Tomasz Salski. Pomimo słabszej wiosny, trzeba ten transfer ocenić na „plus”.
NA MINUS
VLADYSLAV OKHRONCHUK (ŚRODKOWY POMOCNIK – GKS JASTRZĘBIE)

Kibice przed sezonem wierzyli, że ŁKS w końcu znalazł dobrego defensywnego pomocnika, który rozwiąże problemy łodzian, na pozycji numer „6”. Ukrainiec rozpoczął sezon jako podstawowy zawodnik, ale zaliczył dwa słabe występy z GKS Katowice i GKS Tychy, co poskutkowało utratą miejsca w składzie. Przez następnych kilka kolejek był rezerwowym, ale w końcówce rundy jesiennej, odzyskał miejsce w wyjściowym składzie i to był jego najlepszy okres w tym sezonie – szczególnie występ w wyjazdowym meczu z GKS Katowice (dwie asysty) zapadł nam w pamięć. Wiosną grywał w kratkę i nie ustrzegł się kosztownych błędów, choć w meczu ze Stalą Rzeszów został bohaterem, gdy trafił do siatki w 90. minucie gry. Wydaje się, że Okhronchuk zostanie w Łodzi na kolejny sezon, ale jeśli chce zaistnieć na dłużej w drużynie trenera Moskala, to musi zdecydowanie poprawić swoją grę. Obecnie widzimy więcej negatywów, niż pozytywów, tego transferu.
DAWID KORT (ŚRODKOWY POMOCNIK – STAL MIELEC)

W klubie liczono, że zawodnik o umiejętnościach Dawid Korta będzie jednym z reżyserów gry ŁKS. Jesienią 28-latek miał niezłe momenty. Dobre występy, przeplatał z bardzo słabymi. Potrafił zaliczyć bardzo ładną asystę z Ruchem Chorzów, czy zdobyć bardzo ładną bramkę w Pucharze Polski ze Stalą Mielec. Jednak wydaje się, że tych słabszych momentów, było więcej niż dobrych. Wiosna była już kompletnie nieudana dla tego gracza – grywał mało i słabo. Jedynym wartym zapamiętania momentem, było uderzenie w ostatnich minutach meczu z Podbeskidziem, kiedy to po bramce samobójczej Julio Rodrigueza, ŁKS wygrał 2:1. W końcówce rundy Kort, pomagał trzecioligowym rezerwom i zanotował dobre liczby w III lidze (3 gole i 2 asysty w 5 meczach). Przyszłość pomocnika w Łodzi stoi pod dużym znakiem zapytania. Nie zdziwi nas jak opuści Aleję Unii przed startem nowego sezonu Ekstraklasy.
BARTOSZ BIEL (SKRZYDŁOWY – GKS TYCHY)

Pierwszy transfer ŁKS-u przed sezonem 2022/23. Kibice od dłuższego czasu domagali się pozyskania Bartosza Biela, który niejednokrotnie potwierdzał, że jest kibicem Łódzkiego Klubu Sportowego. Rozgrywki rozpoczął jako podstawowy skrzydłowy biało-czerwono-białych. Niczym szczególnym się nie wyróżniał i w rundzie jesiennej nie był kluczową postacią w drużynie. Wiosną jego szanse na regularną grę zmalały, po tym jak Kazimierz Moskal przesunął do drugiej linii Bartosza Szeligę. Co prawda, Biel rozpoczął rundę wiosenną w pierwszym składzie, ale był to jeden z trzech występów 29-latka. W końcówce sezonu został grywał głównie w rezerwach i nie łapał się do meczowej 20-stki. Przyszłość tego gracza nie jest jeszcze znana, ale wydaje się, że nie znajdzie się w planach pierwszej drużyny, w nowych rozgrywkach w Ekstraklasie. Oczekiwania względem Bartka były większe, ale im nie sprostał i zakończył sezon, tylko z jednym wywalczonym rzutem karnym w 19 występach. Licznik goli i asyst, wyniósł równe zero.
NELSON BALONGO (NAPASTNIK – SINT TRUIDENSE VV)

23 występy ligowe, 0 bramek, 0 asyst, środkowy napastnik – ciężko o pozytywną ocenę transferu Nelsona Balongo. Gracz miał dobre momenty, gdzie pracował dla zespołu i był pożyteczny, dzięki czemu przez sporą część sezonu był podstawowym zawodnikiem u Kazimierza Moskala. Napastnika zawsze rozlicza się z bramek, a tych zabrakło w grze Kongijczyka. Balongo trafił do siatki tylko raz, ale w trzecioligowych rezerwach. Nie licząc tego trafienia z Bronią Radom, to Nelson ostatniego gola w oficjalnym meczu zdobył…blisko dwa lata temu (sierpień 2021). Kibice i pion sportowy spodziewali się dużo więcej po zawodniku, który występował w Jupiler Pro League. Przyszłość napastnika stoi pod dużym znakiem zapytania. 24-latek ma długi kontrakt i niemało zarabia. To może okazać się problemem dla klubu, przy ewentualnej chęci rozstania z zawodnikiem.
TRUDNO OCENIĆ
MILAN SPREMO (LEWY OBROŃCA – BORAC BANJA LUKA)

Serb trafił do Łodzi w przerwie między rundami, aby załatać lukę na lewej stronie defensywy i rywalizować o miejsce w składzie z Artemijusem Tutyškinasem. Milanowi Spremo łatwiej było wejść do wyjściowego składu, z powodu kontuzji Litwina. Przez większość rundy był graczem pierwszego składu. Niczym specjalnym się nie wyróżnił, ani niczego spektakularnie nie zawalił. Jego atutem były na pewno dynamiczne podłączenia się do akcji ofensywnej, ale za to „kulało” dośrodkowanie. Łącznie zagrał w 10 spotkaniach, a w końcówce rundy doznał kontuzji stawu skokowego i opuścił trzy mecze. Wiele wskazuje na to, że już nie zobaczymy Serba w barwach ŁKS, gdyż jego kontrakt wygasa 30 czerwca. Trudno o jednoznaczną ocenę transferu Spremo, wymagałoby to, chociaż jeszcze jednej rundy w wykonaniu 28-latka, ale prawdopodobnie do tego nie dojdzie.
GRZEGORZ GLAPKA (OFENSYWNY POMOCNIK – PNIÓWEK PAWŁOWICE)

Melodia przyszłości. Z racji tego, że oceniamy transfery pod kątem pierwszego zespołu, to tutaj wstrzymujemy się z oceną. Glapka nie zaistniał w tym sezonie w drużynie Kazimierza Moskala. Rozegrał tylko 15 minut, w trzech spotkaniach Fortuna 1. ligi. Dużo lepiej radził sobie w trzecioligowych rezerwach, gdzie jest jednym z liderów u trenera Marcina Matysiaka. Jego bilans w drugim zespole robi wrażenie – 20 występów, 9 goli, 10 asyst. Jeśli dołożylibyśmy jego dokonania z początku sezonu, gdy był graczem Pniówka Pawłowice, to w tym sezonie III ligi, zanotował 12 goli i 13 asyst w 25 występach. Szansą dla 20-latka będzie letni okres przygotowawczy. Glapka nadal jest młodzieżowcem i powinien powalczyć o bycie, choćby w rotacji młodzieżowców na nowy sezon. Pomocnik na trzecioligowych boiskach pokazał, że ma dużo jakości, ale najwyższa pora pokazać to w wyższej klasie rozgrywkowej.
MACIEJ ŚLIWA (OFENSYWNY POMOCNIK – MIEDŹ LEGNICA)

Ostatni jak dotąd ruch transferowy Janusza Dziedzica. Śliwa trafił do Łodzi pod koniec lutego z Miedzi Legnica. Po podpisaniu kontraktu musiał trochę poczekać na swoją szansę i zaczął od występu w trzecioligowych rezerwach. Od debiutu ze Stalą Rzeszów do końca sezonu, zawsze pojawiał sie na boisku. Głównie występował jako rezerwowy, ale dostał też kilka szans w wyjściowej jedenastce. Najlepiej spisał się w starciu w Niecieczy, kiedy to zdobył gola i zanotował asystę, a także stworzył świetny duet z Pirulo. Śliwa ma potencjał, ale na razie ciężko o jakąkolwiek konstruktywną ocenę tego transferu. Dużo więcej będziemy wiedzieli po rundzie jesiennej Ekstraklasy. Pomimo młodego wieku, jest już doświadczonym zawodnikiem i może pomóc łodzianom w najwyższej klasie rozgrywkowej.
PODSUMOWANIE
NA PLUS: 2 transfery
NA MINUS: 4 transfery
TRUDNO OCENIĆ: 3 transfery
Przed ełkaesiakami teraz bardzo trudne wyzwanie, jakim będzie gra w Ekstraklasie. Drużyna potrzebuje wzmocnień i to na wielu pozycjach. Muszą do klubu przyjść jakościowi piłkarze, którzy z marszu wzmocnią wyjściowy skład ŁKS – i to właśnie jest największym wyzwaniem dla dyrektora sportowego, Janusza Dziedzica.
Foto: ŁKS Łódź / Cyfrasport
