Kazimierz Moskal: Wykluczony jutro z gry będzie Mateusz Kowalczyk
Trener Łódzkiego Klubu Sportowego, Kazimierz Moskal, odpowiedział na pytania zadane przez dziennikarzy, przed jutrzejszym spotkaniem u siebie z Sandecją Nowy Sącz, w której mówi m.in. o sytuacji kadrowej oraz o piątkowym rywalu.
O sytuacji Kadrowej:
– Sytuacja kadrowa wygląda trochę lepiej, nawet więcej niż trochę. Wykluczony z gry jutro będzie Mateusz Kowalczyk. Szeliga, Kele oraz Dawid Arndt trenuje. Decyzje będą podejmowane dzisiaj i jutro.
O tym, który z remisów był najbardziej rozczarowującym:
– Wydaje mi się, że patrząc na suchy wynik, to najbardziej rozczarowujące było spotkanie, tutaj z Zagłębiem Sosnowiec, kiedy straciliśmy bramkę w ostatnich minutach, grając u siebie, prowadząc 1:0. Jest spory niedosyt, natomiast patrząc pod względem czysto sportowym, dla mnie najbardziej rozczarowujący był remis z Podbeskidziem, gdzie ta 2 połowa szczególnie pierwsze 10,15 minut było w naszym wykonaniu bardzo słabe i to, że straciliśmy tam jedną bramkę to i tak wydaje mi się, że był to cud. Stąd moje takie ogólne niezadowolenie po tej 2 połowie. Jeśli chodzi o mecz z Wisłą Kraków, to na pewno zupełnie inna sytuacja. Przegrywając do przerwy 2:0 na wyjeździe, gdzie wydawałoby się, że Wisła będzie miała ten mecz pod kontrolą, byliśmy w stanie odwrócić losy tego meczu. Mogliśmy przegrać, ale też mogliśmy ten mecz w 2 połowie wygrać. Patrząc na 2 połowę, to my stworzyliśmy więcej sytuacji niż Wisła.
O rywalu:
– Zwycięstwo dodało im wiarę. To zwycięstwo dodało im wiary w utrzymanie. Przyjadą tutaj i na pewno się nie położą. W meczu z Ruchem, pomimo tego, że Ruch miał olbrzymią przewagę, to Sandecja prowadziła i niewiele brakowało, aby też urwali punkty. Nie możemy zlekceważyć tego przeciwnika i pomimo tego, że mają swoje też problemy kadrowe, bo to wcale nie oznacza, że przyjadą tutaj słabsi czy mniej zdeterminowani.
O Bartoszu Szelidze:
– Bartek Szeliga zaczął normalnie trenować. Zobaczymy od sytuacji kadrowej oraz po dzisiejszym treningu późniejszym rozruch czy będzie brany pod uwagę. Wiadomo, że miał dosyć długą przerwę. Od spotkania z Chojniczanką nie trenował, więc to nie jest takie proste, ale niewykluczone, że znajdzie się w dwudziestce meczowej, ale nie przesądzam tego.
O ponownej grze przeciwko byłemu klubowi:
– Pewnie, że są miejsca, gdzie przyjeżdża się z sentymentem, ale nie ma to żadnego znaczenia, kiedy sędzia zagwiżdże i jak w tygodniu przygotowujemy się do meczu, nie myślę o tym, czy ja w tym klubie pracowałem, czy nie. Dla mnie nie będzie miało to znaczenia. Nie jestem człowiekiem, który zostawia za sobą spalone mosty. Walczymy o 3 punkty. Jest, to kolejny nasz rywali i tyle.
O nowym bramkarzu Sandecji:
– Mateusz Putnocky jest doświadczonym zawodnikiem, ale też musimy pamiętać, że wiele miesięcy nie grał i nie wiemy, w jakiej jest dyspozycji. Też nie mówimy, że na 100% on jutro wystąp, i bo może jest w Sandecji, ale może nie jest gotowy. Jeśli wystąpi, to oby miał się czym wykazać.
O tym, czy taki mecz może być dobrym bodźcem w kierunku marszu w górę tabeli:
– Mecze przynoszą dużo emocji i trzeba się z tym liczyć. Fajnie by tak było, ale to jest sport, to jest piłka nożna i przyjeżdża zespół, gdzie wyjdzie 11 zawodników na boisko po to, żeby też osiągnąć dobry wynik. Musimy się spodziewać wszystkiego. To czy my strzelimy bramkę szybko, czy wygramy 1:0 2:0, czy będzie 3:2, to ważne, żeby na koniec rzeczywiście te punkty się zgadzały. Wydaje mi się, że to, w jakich okolicznościach to się stanie, to pewnie, że dla widowiska zawsze jest fajnie, grając u siebie, mieć ten komfort i nie musieć się denerwować do ostatnich minut o końcowy wynik, ale trudno sobie taki mecz wymarzyć.
O taktyce:
– Taktyka będzie podporządkowana temu, żeby zagrać ofensywnie i osiągnąć korzystny wynik. Myślę, że w takim meczu trudno, żebyśmy postawili mocno na defensywę. Nie oszukujmy się, gramy u siebie. Musimy przyjąć 4 remisy. Chcemy za wszelką cenę odwrócić to i wygrać u siebie. Dlatego trudno liczyć na to, że będziemy szukać zwycięstwa, wystawiając mocno defensywny skład.
