Kazimierz Moskal: Jesteśmy zadowoleni
Wczoraj w ramach I rundy Pucharu Polski, Łódzki Klub Sportowy pokonał KKS Kalisz 3:2. Swoją pierwszą bramkę z przeplatanką na piersi zdobył Anton Fase, a o meczu podczas konferencji opowiedział nie kto inny jak trener drużyny – Kazimierz Moskal.
O meczu:
– No cóż, jak to w Pucharach, wszystko może się zdarzyć. Początek zdecydowanie dla Kalisza, końcówka dla Kalisza. Myślę, że w tej części po środku gdzieś tam mieliśmy kontrolę. Wydawało się, że ten mecz może się zakończyć spokojnie, bo było 3:1. Jednak końcówka była nerwowa i na pewno Kalisz dążył za wszelką cenę do zdobycia tej trzeciej bramki. Wykonaliśmy swój plan, bo chcieliśmy awansować. Nie przyjechaliśmy tutaj, nawet jakby ktoś pomyślał, że taki a nie inny skład, to cel był taki aby awansować do następnej rundy. Cieszę się, że skończyło się to po 90. minutach. Jesteśmy zadowoleni, myślimy o kolejnym meczu ligowym u siebie.
O nerwowej końcówce ze strony ŁKS-u:
– Chciałbym żebyśmy wygrali 7:0, ale z 3:2 też się cieszymy. Nie analizowaliśmy jeszcze tego, bo na to przyjdzie czas żeby obejrzeć ten mecz, ale w początku Kalisz zaskoczył nas tym na co byliśmy przygotowani, czyli gdzieś taka podcinka po stałym fragmencie i bramka, no i ta końcówka nerwowa. Myślę, że nie tylko na ten mecz, ale i na inne mecze jeśli spojrzymy, gdzieś tam szukając podobieństw w sytuacji kiedy zespół gospodarzy przegrywa jedną bramką, a jeszcze dodatkowo na tą jedną bramkę różnicy gdzieś tam przyszło w 82. minucie, no to tak te mecze przebiegają. Nawet na wyższym poziomie myślę, że wiele podobieństw byśmy znaleźli. Dobrze się tak mówi, że trzeba było się nie cofnąć tak głęboko, nie. Po prostu trzeba było strzelić bramkę gdzie mieliśmy sytuację na to żeby po kontrze zakończyć ten mecz. No tak się niestety nie stało i stąd ta nerwowa końcówka.
O tym, czy po tym meczu wzrosła konkurencja w ataku:
– Janczu może grać równie dobrze na skrzydle, może grać na pozycji numer 9. Możemy tutaj żonglować i dobrze. Niech tam naciskają na Kaya, bo konkurencja jest potrzebna i tylko ona może podnieść poziom.
O występie debiutantów:
– Janek myślę, że tutaj solidnie zagrał. Rico grał 20. minut, miał jakieś tam problemy. Też ciężko się wchodzi takiemu chłopakowi w tej i minucie i to rozumiem, ale gdzieś tam nawet koszulka mu przeszkadzała i musiał ją zrzucić, więc chyba trochę tej nerwowości u niego było. To są chłopcy, którzy na razie są z nami w szatni, trenują, mają poczuć atmosferę tego pierwszego zespołu. Dzisiaj był taki moment, że właśnie chcieliśmy im dać szansę, ale na pewno przed nimi jeszcze dużo pracy.
O zagrożeniu ze strony przeciwnika:
– Myślę, że te piłki grane za linię obrony były dla nas groźne i w pierwszej połowie miałem pretensje przede wszystkim o to, że wiele tych piłek górnych pomimo tego, że mieliśmy w linii obrony rosłych zawodników i dodatkowo jeszcze Mieszko w środku pola, to praktycznie nie wygraliśmy ani jednej głowy i to był jakiś tam dla nas problem.
O kadrze na następne spotkanie:
– Tutaj na ten mecz dostali szanse ci, którzy właśnie nie grali. Praktycznie nie było zawodnika, który w ostatnim meczu grał od pierwszej minuty. Myślę, że są szanse na to, że któryś z tych, którzy dzisiaj zaczynali, gdzieś tam wskoczy do jedenastki. Nie ukrywam, że po tym ostatnim meczu, szczególnie po tym jak to wyglądało, że graliśmy w dziesięciu przez dużą część spotkania byliśmy, że tak powiem nawet zmuszeni do tego żeby dać większej ilości zawodnikom odpocząć przed meczem z Cracovią. Na pewno to będzie grupa, która będzie stanowiła trzon, ta która dzisiaj nie grała. Ale tak jak powiedziałem, na pewno szansę kilku zawodników ma na to, aby wystąpić.
O rywalu w kolejnej rundzie Pucharu Polski:
– Nie myślę o tym. Zawodnikom powiedziałem to od razu w szatni, że zrobiliśmy to, co do nas należało. Fajnie, że w 90. minut i skupiamy się na Cracovii.
O analizie zespołu z Kalisza:
– Mieliśmy na analizie fragmenty z tego meczu drugiego zespołu u nas w Łodzi z Kaliszem. Myślę, że tam trochę błędów wydaje mi się też, że zawodników Kalisza. No tam gdzieś niedokładne to podanie. Wyczuliśmy ten moment kiedy można było doskoczyć i dobrze, że tak to się stało, bo jakbyśmy schodzili na przerwę przegrywając, kto wie jakby to wyglądało.
Fot. ŁKS Łódź
–
