Doświadczenie, stałe fragmenty i dośrodkowania. Sylwetka Piotra Głowackiego
Piotr Głowacki został nowym zawodnikiem Łódzkiego Klubu Sportowego. Lewy obrońca jest trzecim letnim nabytkiem biało-czerwono-białych, przed startem sezonu w PKO BP Ekstraklasie. W naszej stałej rubryce przedstawiamy sylwetkę nowego ełkaesiaka. Porozmawialiśmy z ekspertami, którzy w ostatnich latach przyglądali się karierze zawodnika.
Naszymi rozmówcami byli Dominik Pasternak, dziennikarz TVP Sport, który również udziela się na popularnym portalu Ligowiec, a także Emil Marecki – redaktor naczelny portalu kibicowskiego, stomil.olsztyn.pl.
Olsztyn
31-latek urodził się w Olsztynie i swoją przygodę z piłką rozpoczynał w akademii Naki Olsztyn. W czasach juniorskich grał też w Warmii Olsztyn, Stomilu Olsztyn i Promieniu Opalenica. Na seniorskim poziomie zadebiutował w 2009 roku w Stomilu. Z olsztyńskim klubem był związany przez wiele lat, z przerwami na krótkie pobyty w Mrągowii Mrągowo, Dolcanie Ząbki, Starcie Działdowo, Sokole Ostróda oraz Stali Mielec.
– Piotr Głowacki w Stomilu zawsze był głównie w cieniu swojego starszego brata – Pawła, który w olsztyńskim klubie gwarantował doświadczenie na boisku. Piotrek w Stomilu był zawsze nadzieją na lepszą przyszłość jako młody zawodnik. Do Stomilu wracał dwukrotnie, najpierw po wypożyczeniu z Sokoła Ostróda, a następnie po powrocie ze Stali Mielec. Swój najlepszy okres w Olsztynie miał gdy trenerem drużyny był Kamil Kiereś, był jednym z tych graczy dzięki, któremu olsztyński zespół utrzymał się w I lidze. Potem jednak grał słabiej, ale nie na tyle, żeby odejść do III-ligowej Stali Rzeszów. W Olsztynie zastanawiano się dlaczego piłkarz idzie dwie ligi niżej. Teraz znamy odpowiedź, bo Stal organizacyjnie już wtedy stała na wyższym poziomie od Stomilu – podsumował czas Głowackiego w Stomilu, Emil Marecki.

Piotr Głowacki w barwach Stomilu (fot. Stomil Olsztyn)
Gracz jest mocno związany ze Stomilem Olsztyn, ale musiał opuścić swój klub ze względów ekonomicznych. Tak skomentował swoje rozstanie w grudniu 2018 roku, za pośrednictwem strony, stomil.olsztyn.pl:
– Dość długo myślałem nad tym krokiem. Rodziło się to we mnie od dłuższego czasu, bo to jest dla mnie trudna decyzja opuszczać kolejny raz Stomil. To jest mój klub, w którym się wychowałem. Co prawda jestem wychowankiem Naki, ale wiadomo, że wychowywałem się tu i od zawsze byłem kibicem Stomilu i zawsze będę, bo klubu się nie zmienia i on zawsze zostaje w sercu. Niestety to nie wystarcza, bo piłka nożna to mój zawód. Gdy byłem młodszym chłopakiem, to mogłem sobie pozwolić na jakieś poślizgi w wypłatach. Teraz mam rodzinę i nastał moment, że nie mogę sobie pozwolić, żebym co chwilę nie dostawał wypłaty, co chwilę się o to martwił. Te ostatnie dwa miesiące były dla mnie bardzo ciężkie i w tym właśnie okresie postanowiłem, że czas stąd odejść. Na razie odpoczywam, odcięliśmy się od tego z żoną i z dzieckiem. Zastanawiamy się nad tym co dalej, bo nie da się tego uniknąć, aczkolwiek nie było to tak, że miałem jakąś propozycję i dlatego zrezygnowałem z gry w Stomilu. Nawet w czerwcu miałem dwie bardzo dobre propozycje, jedną z I ligi, jedną z czołowego zespołu II ligi, fajne finansowo, ale były zapewnienia, że wszystko się poprawi w Stomilu, że sytuacja klubu będzie lepsza . Dodatkowo był też trener Kiereś, z którym bardzo dobrze mi się współpracowało i postanowiłem zostać, mimo, że tamte oferty były lepsze finansowo. Wierzyłem, że coś się tutaj zmieni i z tym zespołem, którym byliśmy, przy normalnej płynności finansowej w klubie, jesteśmy grać o wyższe cele, może nie o awans, ale o czołowe lokaty. Każdemu mówiłem, że jesteśmy w stanie o to grać. Początek sezony był w porządku, wszystko było w miarę poukładane, cieszyłem się z bardzo dobrej formy piłkarskiej. Kolejny raz zaczęły się pojawiać problemy, zaczęły się piętrzyć, narastać i ta frustracja też zaczęła narastać i doszła do takiego poziomu, że powiedziałem dość.
Stałe fragmenty gry? Top!
Nowy nabytek ŁKS, jest znany z bardzo dobrze wykonywanych stałych fragmentów gry. Na przestrzeni kilku ostatnich sezonow, Głowacki dał się poznać jako specjalistą od dośrodkowań lewą nogą ze stojącej piłki. Jego wrzutki siały postrach w trzeciej, drugiej i pierwszej lidze. Stałe fragmenty gry odgrywają coraz większą rolę w futbolu i dołączenie do składu, bardzo dobrego wykonawcy, może tylko wyjść na plus dla klubu. Przygotowaliśmy kompilację z najlepszymi asystami 31-latka, z rzutów rożnych i wolnych.
31-latek specjalizuje się też w rzutach karnych. W ciągu trzech ostatnich sezonów, 18-krotnie wykonywał „jedenastki”. Piętnaście razy trafił do siatki, a trzy razy przegrał pojedynki z bramkarzami rywali.

Twarz projektu „Stal Rzeszów”
W styczniu 2019 roku, Głowacki odszedł z pierwszoligowego Stomilu Olsztyn do trzecioligowej Stali Rzeszów. Obrońca został twarzą projektu „Stal Rzeszów”, której celem był szybki awans na szczebel centralny. To udało się zrobić, przy pomocy nowego gracza ŁKS. 31-latek jako kapitan Stali zanotował dwa awanse z rzeszowskim klubem, aż do Fortuna 1. ligi, i zagrał niedawno w meczu barażowym o promocję do Ekstraklasy, z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. Bilans „Głowy” w Stali zakończył się na 156 występach, 19 trafieniach i 18 asystach. Jego czas w tym klubie, podsumował dla nas Dominik Pasternak.

Piotr Głowacki, fot. Stal Rzeszów
– Piotr Głowacki jest piłkarzem, który pamięta trzecią ligę w Rzeszowie. On przychodził do nowo powstałego projektu „Stal Rzeszów” pod wodzą nowego prezesa, Rafała Kalisza. Można powiedzieć, że był jedną z twarzy, właśnie tego projektu. Wyprowadził zespół z trzeciej ligi, awansując w ostatnim meczu z Podhalem Nowy Targ, za Janusza Niedźwiedzia, czyli obecnego trenera Widzewa. Postać niezwykle ważna dla rzeszowskiej piłki – kapitan przez ostatnie sezony. Człowiek, który przede wszystkim poza boiskiem jest inteligentny i mocno udzielał się w tej rzeszowskiej społeczności. Nawet jak gdzieś słuchałem kibiców, to zawsze gdy spotykali go na ulicy, to nie stronił od rozmowy. To normalny gość, ja też go prywatnie znam, więc Piotrka będę zawsze szanował. Piłkarz z niesamowitym charakterem, zawsze zostawiał kupę zdrowia na boisku, nigdy nie odpuszczał. Jest bardzo poukładany. Zapracował sobie na to, żeby w tej Ekstraklasie zagrał. Co prawda myślałem, że będzie to ze Stalą Rzeszów. W życiu bym nie powiedział, że odejdzie ze Stali. Co ciekawe, on jeszcze dwa tygodnie temu, wysłał takiego tweeta, że stawia się w poniedziałek na pierwszym treningu Stali, a tu już go nie ma. To są dziwne rzeczy w rzeszowskim klubie, ale to już historia na inną okazję – twierdzi Pasternak.
Czas na debiut w Ekstraklasie
Pomimo blisko 32 lat na karku, Piotr Głowacki nigdy nie posmakował gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Obrońca ma bardzo bogate doświadczenie na szczeblu centralnym, ale Ekstraklasa jak dotąd, była tylko marzeniem. Transfer do Łódzkiego Klubu Sportowego pozwoli je spełnić.
– Nie śledziłem uważnie występów Piotrka w Stali, ale wiem, że dorobił się na Podkarpaciu dużego uznania, skoro powierzono mu rolę kapitana. Cieszę się, że dostanie swoją szansę gry w Ekstraklasie i jestem przekonany, że ją wykorzysta. Jego brat zagrał w 37 spotkaniach na najwyższym poziomie, więc ta liczba spokojnie jest do przebicia – opowiada Marecki.
– Trudno mi powiedzieć jak będzie wyglądał w Ekstraklasie. Na pewno trzymam za niego kciuki. Jako zmiennik może być ciekawym rozwiązaniem. Jeśli chodzi o mental to mówiąc krótko – on nie będzie pękał na robocie. Nawet na takie najważniejsze mecze, jak choćby derby z Widzewem, to Piotrek może się nadać, bo on po prostu takie mecze jest w stanie udźwignąć – dodał Pasternak.
Wsparcie dla Tutyškinasa
Piotr Głowacki zastąpi w kadrze ŁKS, Milana Spremo, którego kontrakt nie został przedłużony. W nowych rozgrywkach, zapowiada się bardzo ciekawa rywalizacja na lewej stronie defensywy biało-czerwono-białych. Konkurentem 31-latka będzie reprezentant Litwy, Artemijus Tutyškinas. Bogaty bagaż doświadczeń Głowackiego może pomóc „Artiemu” w dalszym rozwoju. Wychowanek Naki Olsztyn, nie zamierza składać broni w walce o pierwszy skład, ale taka zdrowa rywalizacja może pomóc obu piłkarzom. Tutyškinas ma się od kogo uczyć i mieszanka młodości z doświadczeniem na lewej obronie, może wyjść drużynie Kazimierza Moskala na plus.

Kamil Dankowski i Piotr Głowacki, foto: ŁKS Łódź / Cyfrasport
Kapitan i mocny charakter w szatni
Dzięki transferowi Piotra, Łódzki Klub Sportowy zyskuje też mocny charakter w szatni. Obrońca był przez ostatnie lata kapitanem Stali Rzeszów i bardzo szanowaną postacią. Dla wielu młodych piłkarzy jest wzorem do naśladowania. Jego doświadczenie i charakter będzie wartością dodaną do zespołu Kazimierza Moskala. W każdej drużynie takie postacie są na wagę złota – zwłaszcza w Ekstraklasie, o czym przekonaliśmy się w trakcie ostatniej przygody ŁKS w najwyższej klasie rozgrywkowej. Silny mental będzie potrzebny w starciach z najlepszymi drużynami w Polsce, a posiadanie takiego zawodnika jak Piotr Głowacki, będzie dla biało-czerwono-białych bardzo pomocne.
Pozycja na boisku
Głowacki od kilku lat występuje na lewej stronie defensywy. Wcześniej zdarzało mu się grywać jako skrzydłowy (m.in. w Stomilu czy Stali Mielec). Gdy trener Stali Rzeszów preferował grę trzema środkowymi obrońcami, to „Głowa” pełnił wtedy rolę wahadłowego.
– Generalnie gry Stal grała w trójce stoperów, to mógł grać na wahadle. Gdy grali w czwórce, to grał normalnie na lewej obronie. Tu są dwie możliwości. On jest kondycyjnie bardzo dobrze przygotowany, bo biega od linii do linii. To jest też jego duży plus i nigdy na boisku nie ma czegoś takiego, że zapędzi się pod pole karne rywala i się nie wróci. Pod względem wykonywania założeń taktycznych i pod względem pracy na boisku, to jest naprawdę bardzo dobry zawodnik. Przede wszystkim to piłkarz bardzo dobry technicznie. Jest szybki, ale z wiekiem brakuje mu trochę mobilności. Niekiedy w pojedynkach z nieco szybszymi, bardziej mobilnymi zawodnikami przegrywa pojedynki. Może to być trudność jeśli trafi na takiego zawodnika. Metryki nie oszukasz, jeśli będzie miał piłkarza, który będzie lepszy technicznie i szybszy, to będzie te pojedynki przegrywał. Myślę, że w ŁKS-ie kilka razy pokaże się z dobrej strony – tłumaczy nam Dominik Pasternak.
Brat piłkarz
Osiem lat starszy brat Piotra Głowackiego, Paweł też jest mocno związany z olsztyńskim futbolem. W Stomilu spędził ponad dekadę, ale występował też w ŁKS Łomża, Polonii Warszawa i Górniku Łęczna. W tych dwóch ostatnich klubach występował w Ekstraklasie. Łącznie uzbierał 37 występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Obecnie spełnia się jako trener i do niedawna prowadził drużynę Stomilu Olsztyn U-19. Obaj bracia rozegrali wspólnie 53 spotkania w seniorskim futbolu, w barwach Stomilu.

Paweł Głowacki (fot. Stomil Olsztyn)
Śledźcie naszych rozmówców na Twitterze!
Dominik Pasternak (TVP Sport / Ligowiec)
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl)
Foto i źródło filmów: Stal Rzeszów
