Dobre wrażenie nie wystarczyło. ŁKS Łódź – Raków Częstochowa 0:2
Mimo charakteru oraz walki piłkarzom Łódzkiego Klubowi Sportowemu nie udało się zatrzymać Rakowa Częstochowa. O meczu jednak zadecydować musiała dogrywka. Tam lepsi okazali się przyjezdni, którzy strzelili dwie bramki.
Zgodnie z przewidywaniami ekspertów na początku spotkania nieco częściej przy piłce utrzymywał się zespół z Częstochowy, on też jako pierwszy stworzył sobie dwie dość groźne sytuacje, lecz najpierw szarżę Sonny’ego Kittela zatrzymał Levent Gulen, potem strzał głową Fabiana Piaseckiego w świetnym stylu obronił Dawid Arndt, łapiąc pewnie futbolówkę w swoje rękawice, a i wygrał łódzki bramkarz z napastnikiem Rakowa także pojedynek w 24. minucie, gdy ten ostatni soczyście huknął z kilkunastu metrów.
ŁKS nie pozostał dłużny i od czasu do czasu też nękał defensywę mistrza Polski groźnymi kontratakami. Na bramkę Vladana Kovacevicia po świetnej akcji Adriana Louveau uderzał Anton Fase, po tym z podobnej odległości próbowali Engjell Hoti i Bartosz Szeliga (ten ostatni strzał obronił Bośniak). Najlepszą zaś okazję do objęcia prowadzenia mieliśmy w 40. minucie, gdy po sprytnym rozegraniu piłki przed szesnastką gości, z bliska skaczącą po murawie futbolówkę uderzał Kay Tejan – niestety dla nas, i tym razem golkiper Rakowa stanął na wysokości zadania.
Warto również dodać, że podobać się mogło zaangażowanie ełkaesiaków, to jak przeszkadzali faworytowi i jak bronili dostępu do bramki, zresztą starcia Artemijusa Tutyskinasa z Johnem Yeboahem czy biegowy pojedynek z końcówki pierwszej połowy tego ostatniego z Kayem Tejanem (zakończony ostrym, ale i skutecznym wejściem Holendra) nie bez powodu wzbudzały aplauz zgromadzonych dziś na stadionie Króla sympatyków Łódzkiego Klubu Sportowego. Mistrz Polski i finalista trzech ostatnich edycji Fortuna Pucharu Polski przed przerwą nie znalazł sposobu na zdeterminowanych piłkarzy w czarnych koszulkach.
Po zmianie stron łodzianie też nie odpuszczali, chociaż trzeba przyznać, że w drugiej połowie przewaga podopiecznych trenera Dawida Szwargi była już bardzo wyraźna. Raków długo rozgrywał piłkę, w tym także na połowie ŁKS-u, raz na jakiś czas przyspieszał i wtedy robiło się gorąco pod bramką świetnie dziś dysponowanego Dawida Arndta. Tak jak chwilę po przerwie, gdy nad poprzeczką po solowej akcji huknął John Yeboah, jak po godzinie gry po bardzo groźnym wstrzeleniu piłki w wykonaniu Dawida Drachala z prawej strony szesnastki i jak chwilę po tym, gdy ten sam zawodnik uderzył z szesnastu metrów tuż obok słupka.
Napór Rakowa trwał dalej, a ełkaesiacy dalej bronili się dzielnie. Kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry uratował nas Dawid Arndt, odbijając nogami futbolówkę po silnym uderzeniu Srdjana Plavsicia z bliskiej odległości, w kilku innych sytuacjach świetnie interweniowali obrońcy lub pomocnicy ŁKS-u, blokując kolejne strzały, dośrodkowania lub w ostatniej chwili wygarniając futbolówkę spod nóg atakujących bramkę z coraz większym animuszem zawodników w czerwonych koszulkach.
Regulaminowy czas gry nie przyniósł rozstrzygnięcia, więc jak rok temu przy okazji pucharowego meczu ze Stalą Mielec, oglądaliśmy na stadionie Króla dogrywkę. I ona również upłynęła pod znakiem przewagi gości, tym bardziej że w setnej minucie sędzia ukarał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką Piotra Janczukowicza. ŁKS nie pękał, grając w osłabieniu wybijał rywala z uderzenia, dotrwał do końca pierwszej części dogrywki i dopiero w 109. minucie po dobitce Vladyslava Kochergina (pierwszy strzał kapitalnie obronił Dawid Arndt) częstochowianie przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę. Później nasz golkiper jeszcze dwukrotnie uratował nas przed stratą gola, popisując się efektownymi robinsonadami, ale w ostatnich sekundach znalazł jeszcze na niego sposób Ben Lederman
ŁKS Łódź – Raków Częstochowa 0:2 pd (0:0; 0:0)
Bramki: Kochergin 109′; Lederman 120′
ŁKS Łódź: Dawid Arndt – Bartosz Szeliga, Levent Gulen, Adam Marciniak (46, Nacho Monsalve), Artemijus Tutyskinas (58, Kamil Dankowski), Adrien Louveau (46, Mieszko Lorenc), Adrian Małachowski, Engjell Hoti, Grzegorz Glapka, Anton Fase (76, Dani Ramirez), Kay Tejan (74, Piotr Janczukowicz).
Raków Częstochowa: ladan Kovacević – Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Milan Rundić, Dawid Drachal, Gustav Berggren (97, Ben Lederman), Vladyslav Kochergin, Srdjan Plavsić, Sonny Kittel (71, Bartosz Nowak), John Yeboah (71, Marcin Cebula), Fabian Piasecki (71, Ante Crnac)
Źródło: LKSLODZ.PL
Fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport
