Awans musi poczekać… Resovia – ŁKS 89:82
Jeszcze nie dzisiaj. Koszykarze przegrali wyjazdowy mecz z Resovią i przynajmniej do środy muszą odłożyć świętowanie awansu do 1. Ligi. O rywalizacji rozstrzygnie trzeci mecz, który zostanie rozegrany w Łodzi.
Pierwsza kwarta spotkania nie była najbardziej porywającym widowiskiem. To zasługa przede wszystkim niskiej celności gospodarzy. Ełkaesiacy byli w stanie punktować w akcjach podkoszowych, choć ich próby rzutów za trzy były dalekie od idealnych. Rzeszowianie z kolei rzucili jedną trójkę, dołożyli punkty z osobistych i przez długi czas to było wszystko, czym mogli zagrozić. Na cztery minuty przed końcem pierwszej odsłony pierwszą celną trójkę dla ŁKS-u zaliczył Norbert Kulon i po tym momencie do głosu zaczęła dochodzić Resovia. Korzystając z gorszego fragmentu ełkaesiaków, gospodarze zaczęli odrabiać straty, ale nie zdołali zniwelować ich w całości. Po pierwszej kwarcie bliżej wygranej byli biało-czerwono-biali.
Całą przewagę ełkaesiacy zmarnowali jednak w drugiej kwarcie. To za sprawą niskiej skuteczności i dużej ilości niewymuszonych błędów i strat. Przez niemalże całe 10 minut wynik oscylował wokół jednego punktu przewagi dla biało-czerwono-białych. Resovia w końcówce zdołała objąć prowadzenie, ale na to rzutem w ostatniej sekundzie odpowiedział Igor Urban. Po pierwszej połowie był remis, a gra o awans zaczynała się od nowa.
Również trzecia kwarta, przez całe 10 minut, była bardzo wyrównanym widowiskiem. Żadna z drużyn nie zdołała zbudować sobie przewagi, a wynik cały czas orbitował wokół remisu. W ostatniej minucie nieco więcej argumentów miał ŁKS, dzięki czemu do ostatniej odsłony meczu to nasi koszykarze podchodzili z prowadzeniem 66:59.
Przewagę szybko udało się stracić. Po czterech minutach znów mieliśmy remis, który towarzyszył nad do szóstej minuty czwartej kwarty. Później Resovia dwukrotnie zapunktowała za trzy i odskoczyła na sześć „oczek”. Po kolejnej akcji i dwóch dołożonych punktów różnica wzrosła już do czterech skutecznych akcji za dwa. Na dwie minuty przed końcem. Ełkaesiacy próbowali odrabiać, ale gospodarze popisywali się mocną i skuteczną defensywą. Obrony zabrakło po drugiej stronie. Resovia co chwila wykańczała kolejne akcje, powiększając przewagę. Aż do ostatniej syreny biało-czerwono-biali nie zdołali już odrobić.
Czeka nas więc trzeci mecz w tej parze. Ten zostanie rozegrany w środę w Zatoce Sportu.
OPTeam Resovia Rzeszów – ŁKS Coolpack Łódź 89:82
(14:19; 25:20; 20:27; 30:16)
fot. Jarosław Wolski
