Mariusz Przybyła – nasz kandydat do Rady Miejskiej w Łodzi
Panie i panowie, przed nami wybory samorządowe, w których startuje Mariusz Przybyła. Kibic ŁKS-u, no po prostu jeden z nas. Mariusz jako bezpartyjny, bez tych wszystkich tysięcy plakatów i spotkań na rynkach, dwoi się i troi. I nie robi tego dla siebie. Skupia się na nas, bo w naszym interesie jest, żeby ŁKS miał ogarniętego przedstawiciela w Radzie Miejskiej.
Dlaczego to ważne?
Po pierwsze: walka toczy się o to, by dalej traktowano nas poważnie. To nie są wybory do Sejmu, gdzie można sobie zignorować trzy czy cztery tysiące głosów – w mieście podobny wynik może decydować o podziale mandatów. To z kolei oznacza wprost:
Im więcej głosów otrzyma Mariusz, tym poważniej będziemy traktowani przez najbliższe cztery lata.
I nie chodzi tutaj tylko o tę czy inną partię – bo każdy widząc, jaki wynik wykręcił kibic ŁKS-u, będzie patrzeć przychylniejszym okiem na nasze projekty czy pomysły. Każdy też widząc te 4 tysiące głosów oddanych na kibica startującego z piątego miejsca będzie dobrze wiedział, że ze zdaniem tej konkretnej grupy opłaca mu się liczyć. Stadion czy baza na Minerskiej są na to dowodami.
A co się stanie jeśli Mariusz zamiast 4000 tysięcy głosów dostanie 300 głosów? Wtedy okaże się, że dysponujemy siłą jednego wieżowca – a prościej obiecać mieszkańcom wieżowca remont windy, niż załatwić coś wartościowego dla kibiców ŁKS-u.
Druga sprawa: patrzeć na ręce można tylko w jeden sposób: z bliska. Jeśli ktoś ma na tych wszystkich komisjach i innych obradach podnosić kwestie ważne dla ŁKS-u, to właśnie ktoś od nas. Bo, zapewniam, nikt inny tego nie zrobi.
Trzecia i ostatnia rzecz – z naszej perspektywy wciąż jest dużo do zrobienia – powierzchnie na stadionie, pub, muzeum, bursa/hotel przy Minerskiej, hala pneumatyczna czy balon. To wszystko są projekty, które powinny być mocno pchane w najbliższych latach, a będzie o to ZNACZNIE trudniej bez naszego przedstawiciela w RM. Poza tym obecność kogoś ze STOWARZYSZENIA KIBICÓW w Radzie Miasta zdecydowanie uwiarygadnia wszystkie inicjatywy i pomysły tak kibiców, jak i każdej z naszych sekcji. Mariusz ma już zbudowaną potężną wiarygodność, otwarte mnóstwo drzwi – bez niego nie będzie wesoło.
I nie twierdzimy, że wszystko (stadion, baza treningowa, spokojna odbudowa) było możliwe wyłącznie dzięki naszej obecności w Radzie Miasta. Twierdzimy natomiast, że to nie przypadek, że o wszystkim wiedzieliśmy z pierwszej ręki, że na wiele pułapek mogliśmy się przygotować znacznie wcześniej. Właśnie dlatego, że Mariusz był w RM.
Partie, listy i inne polityczne rzeczy zostawmy sobie na wybory parlamentarne, gdzie o wiele trudniej nam cokolwiek ugrać. Ale tu, w samorządowych, chodzi o pokazanie naszej siły. O załatwienie sprawy ważnej dla ŁKS-u. Pytanie tylko, czy na pewno mamy tej siły tyle, ile Mariusz, od trzech tygodni latający po Łodzi jak Kascelan w derbach 2011.
Powodzenia Mariusz i powodzenia dla nas wszystkich, bo będzie w najbliższych tygodniach bardzo potrzebne.
Mariusz Przybyła
Okręg nr 3, Lista nr 5, miejsce nr 5
