Radosław Mozyrko: Zrobimy od czterech do ośmiu transferów
Za nami pierwsze spotkanie nowego dyrektora sportowego ŁKS, Radosława Mozyrki, z mediami. Wiemy już jak zapowiadają się plany transferowe biało-czerwono-białych na letnie okno transferowe – w klubie z al. Unii może pojawić się aż ośmiu nowych zawodników, a ważnym elementem wzmocnień będą zawodnicy ofensywni.
O znalezieniu bramkostrzelnego napastnika:
– Wydaje mi się, że żeby awansować do Ekstraklasy trzeba strzelić ok. sześćdziesięciu bramek i to nie jedna osoba strzela, tylko kilku zawodników. Można prześledzić statystyki i zobaczyć, że zespołu awansujące mają 5/6 zawodników, którzy strzelają więcej niż pięć bramek i ja jestem fanem tego, żeby rozłożyć te bramki na kilku zawodników i wydaje mi się, że trzeba tak wzmocnić zespół, żeby było to możliwe w taki sposób, a nie koncentrować się na jednym nazwisku.
O tym, ilu trzeba ściągnąć zawodników, aby wzmocnić zespół:
– Książkowo się mówi, że wzmacniasz trzech do podstawowego składu i trzech na ławkę. Szacujemy, że zrobimy od czterech do ośmiu transferów, na pewno 4-5 do podstawowego składu. W Europie mówi się, że jak 60% transferów ci wyjdzie, to jest to udane okienko. Jeśli mówimy, że chcemy pięciu zawodników do podstawowego składu jako wzmocnienie, to minimum trzech musi wypalić. Najważniejsze, żeby jak najszybciej i jak najsprawniej się te transfery wydarzyły, żeby trener mógł z nimi pracować jak najdłużej w okresie przygotowawczym.
O tym jak będzie wyglądał proces transferowy:
– Ja uważam, że w procesie transferowym jest trochę jak w małżeństwie. Jest żona i mąż i trzeba razem współpracować i dojść do wniosku, czy ściągamy zawodnika czy nie. Na pewno ja nie ściągnę żadnego zawodnika, którego trener nie będzie chciał. Mówiłem już trenerowi, że będzie miał taką kartę jokera, że przy jednym transferze na rok będzie mógł ją wykorzystać, gdy nie będę przekonany do jakiegoś zawodnika. Oczywiście dopóki to nie jest gwiazdorski kontrakt, albo nie blokuje młodych, zdolnych zawodników z zespołu. Uważam, że jeśli trener czuje, że może to być osoba, która może nam pomóc, to ma prawo podjąć decyzję.
O transferach zawodników do pierwszej ligi:
– Co do pomysłu na okienko, nie chciałbym zdradzać za bardzo, bo to też pewnie utrudni mi negocjacje. Jestem pewien klucz, jak się kierować i ułatwić adaptację zawodników. Część zawodników nie chce grać w 1. lidze, ale ŁKS Łódź, jako organizacja i klub, pod względem infrastruktury, kibiców, bazy i wszystkiego, to jest TOP6, TOP8 w Ekstraklasie, więc trzeba przekonać zawodników, że mogą zaraz wrócić do Ekstraklasy. Trzeba też szukać zawodników, którzy chcą do nas przyjść, bo jak chodzi się dwa miesiące i przekonuje kogoś, żeby trafił do klubu, to te transfery często nie wychodzą. Zawodnicy, którzy mieli największą chemię, żeby przyjść do danego klubu, najlepiej wypadali.
O tym, czy czekają nas jeszcze rozstania z jakimiś zawodnikami:
– Na pewno najpierw dowiedzą się zawodnicy.
O tym, czy dyrektor sportowy jest już zaangażowany w pełni w obecne okienko transferowe:
– Będzie to wspólne okienko, jak każde, ale ja za nie odpowiadam. Wiadomo, że w tak krótkim czasie będzie to utrudniona praca, ale trzeba zrobić wszystko, żeby było jak najlepiej.
O różnicy warunków finansowych pomiędzy Legią a ŁKS-em:
– Jak byłem w Warcie, to mieliśmy mniejszy budżet od tego tutaj. Chodzi o filozofię pracy, o sposób ściągania zawodników, ale czas pokaże.
O tym, czy prowadzone są już zaawansowane rozmowy z potencjalnymi zawodnikami:
– Prowadzimy rozmowy z kilkoma zawodnikami. Chciałbym zakończyć okienko przed pierwszym dniem obozu, ale może być o to ciężko. W poprzednich klubach starałem się jak najszybciej to robić i tu też będę tego chciał.
