Piotr Stokowiec: Nie wyobrażam sobie, żeby to tak dalej funkcjonowało
Mecz z Górnikiem Zabrze w ramach 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy dla kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego to upokorzenie i brak wiary w to, że będzie lepiej. Trener łodzian – Piotr Stokowiec, wypowiedział się podczas konferencji pomeczowej.
O meczu:
– Na pewno faktów nie oszukamy. Ta pierwsza połowa może nie zwiastowała takiej katastrofy, bo myślę, że byliśmy dobrze nastawieni i nawet bym powiedział, że posiadaliśmy inicjatywę. To prawda, że niewiele z niej wynikało i tak na prawdę, no na pewno nie byliśmy zespołem gorszym od Górnika. Natomiast w piłce liczą się konkrety i czy to po kuriozalnych bramkach, czy po prezentach, to jednak Górnik zapracował. Może przy podobnej ilości strzałów, to oni byli konkretni. Ja wiem, że im więcej tych słów tym jestem narażony na większą krytykę. Jedno co mogę powiedzieć, to przeprosić kibiców, bo to nie powinno się zdarzyć i ja na pewno się nie poddam. To jest na pewno trudna sytuacja dla klubu, dla drużyny i dla mnie jako trenera, ale jestem zły. Jestem wściekły na tą sytuację, na to w jaki sposób dzisiaj ta gra siadła po drugiej bramce, bo drużyna nie powinna tak reagować. Ja mogę zapewnić, że na pewno nie taki ŁKS chcę widzieć i na pewno nie taki ŁKS będziemy oglądać. Zabieramy się ostro do pracy, cały czas zawodnicy poddani są jakiejś ocenie, weryfikacji. Nie chcę mówić dzisiaj o dobrych stronach tylko po prostu dzisiaj trzeba posypać głowę popiołem i wziąć się mocno do pracy, bo kibice mają prawo czuć się wściekli i rozczarowani, bo ten wynik jest jednym wielkim rozczarowaniem. Taka gra jest nie do przyjęcia i ja na pewno nie pozwolę, żeby ŁKS tak grał.
O jakości zawodników:
– Praca trenera to nie koncert życzeń. Tak jak powiedziałem, drużynę poznaje się w takich warunkach bojowych. Natomiast ja nie będę się silił tutaj na narzekanie, mówienie i ocenianie tego potencjału jaki jest. Myślę, że kibice mają do tego prawo, żeby każdy sam to ocenił i ja na pewno nie będę narzekał na tych zawodników, których mam tylko staram się z tego stworzyć drużynę, wycisnąć maksa. W takim sensie, żeby ta drużyna była zorganizowana i w wielu fragmentach udawało nam się, natomiast potrzebne nam są konkrety. Drużyna od ośmiu czy dziewięciu meczów nie strzeliła bramki i to trzeba zmienić. Dzisiaj zdecydowaliśmy się przy absencji Mokrzyckiego na taką, a nie inną roszadę w środku pola. Do pewnego momentu wyglądało to przyzwoicie. Na pewno jakąś drogę obieramy, na pewno się tutaj nie poddaję, daleki jestem od tego żeby załamywać ręce, wprost przeciwnie. Ta drużyna musi zacząć, to nie jest takie proste, że powiemy, że powinna uwierzyć w siebie i tak dalej. Dołożę wszelkich starań i użyję całej swojej wiedzy jaką mam, żeby odwrócić tę tendencję, tę grę, bo nie przyszedłem tutaj po to, żeby ŁKS spadł i zrobię wszystko, żeby ta misja zakończyła się powodzeniem. Początki bardzo trudne, muszę przyznać, ale myślę, że jest jedno pocieszenie, gorzej być nie może, może być tylko lepiej. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest trudny moment, ale to jest sztuka teraz w tym trudnym momencie się odnaleźć. Ja mam w sobie zapał, wiarę i będę chciał to wyegzekwować od zawodników. Nie chcę tutaj porównywania czy to jest drużyna potencjałem najsłabsza, czy nie najsłabsza. My się musimy wziąć do pracy i po prostu odsiać trochę chłopców od mężczyzn, bo można mieć mniejsze umiejętności, ale nie może zabraknąć charakteru, bo to jest nie do przyjęcia, żeby drugi mecz, a my dostajemy jedną żółtą kartkę i to jeszcze w ataku. Nie mówię tu o głupich faulach żeby osłabić drużynę, ale to jest absolutnie do zmiany. Nie wyobrażam sobie żeby to tak dalej funkcjonowało. Nie będę oceniał i wypowiadał się na temat jakości zawodników. Myślę, że już w tej wypowiedzi dużo powiedziałem.
Fot. ŁKS Łódź
