Piłka NożnaPKO BP EkstraklasaWypowiedzi

Piotr Stokowiec: Nie składamy broni

Dziś Łódzkiemu Klubowi Sportowemu nie wiele zabrakło do wywiezienia tak cennego punktu z Wrocławia. Gospodarze w ostatnich sekundach meczu strzelili bramkę i przechylili szalę zwycięstwa. O meczu wypowiedział się trener łodzian, Piotr Stokowiec. 

ŁKS nie wyszedł w najlepszej formie na boisko, dopiero po straconej bramce w 12. minucie zespół się zmobilizował i zaczął walczyć o wyrównanie. Udało się to dopiero w drugiej połowie, kiedy w 78. minucie po podaniu Kamila Dankowskiego, Stipe Jurić trafił piłką do bramki. 

– Trudno w piłce szukać sprawiedliwości, gratuluję Śląskowi trzech punktów. Jestem zły, że źle weszliśmy w ten mecz, przestraszeni trochę. Inaczej się nastawialiśmy, chcieliśmy tutaj dominować i przyjechaliśmy tu tak na poważnie powalczyć o pełną pulę, o zwycięstwo, bo jesteśmy w takiej sytuacji. Trochę myślę, że byliśmy przestraszeni, trochę spętane nogi i ta bramka dopiero, można powiedzieć, że jest postęp, bo podziałała na nas mobilizująco, a nie dołująco. Na pewno boli ta porażka mocno, ale na pewno się nie poddajemy i walczymy, bo są pozytywy. Nie chcę dzisiaj mówić o pozytywach po takich okolicznościach, gdzie tracimy bramki, bo trochę się gotuje we mnie, może tego nie widać, ale nie godzę się na takie porażki. Widać potrzebujemy jeszcze dużo więcej pracy nad zmianami, bo drużyna musi się wybronić. Zresztą to nie był huraganowy atak, to była bramka trochę przypadkowa, ale wystarczy, że jeden zawodnik się spóźni, drugi się poślizgnie, jeden nie wróci. Czegoś takiego w moich drużynach, jeśli są wypracowane, nie będzie, ale na to trzeba trochę czasu. Nie składamy broni, walczymy dalej. 

Patrząc na tabelę można było się spodziewać dużej przewagi ze strony Śląska, jednak to ŁKS w drugiej połowie miał więcej sytuacji, by wysunąć się na prowadzenie. Tak niestety się nie stało, a w ostatnich sekundach meczu to wrocławianie wykorzystali swoją sytuację i zgarnęli pełną pulę. 

– Czy to się musiało tak skończyć? Nie. My mieliśmy sytuację na 2:1, to absolutnie się nie musiało tak skończyć. Ja w ogóle byłbym zły też po remisie. Może to źle zabrzmi, nie chcę tutaj ujmować Śląskowi sukcesu, my mamy wygrywać mecze. Ten remis okej, mentalnie, natomiast rozmawiamy też i wpływamy na mentalność, to nie jest tak, że się zrobi. Pytanie takie jakie są odczucia, to ze strony psychologii uczucie porażki dla sportowca jest porównywalne z utratą bliskiej osoby. Na szczęście wszyscy żyjemy, możemy dalej walczyć. Tę porażkę, kolejną gorzką pigułkę musimy przełknąć. Ja wierzę w to, że po prostu po takich ciosach, po takich ranach, które są sypane solę, my powstaniemy i będziemy grać, bo dzisiaj rzeczywiście w wielu fragmentach ta gra wyglądała dobrze, poprawnie, bez ekscytacji. Poprawnie, ale wierzę w to, że będzie wyglądała jeszcze lepiej. Taka jest piłka, my musimy się zająć sobą i te rozważania filozoficzne zostawić dla kogoś innego albo na inny termin. 

Fot. Łukasz Grochala/Cyfrasport

Dziś ponownie bramki Łódzkiego Klubu Sportowego bronił Dawid Arndt. Mogliśmy go oglądać również w czwartkowym spotkaniu z Rakowem Częstochowa i w meczu z Radomiakiem Radom.

– Jak drużyna przegrywa dziesięć czy jedenaście meczów, to myślę, że każdy może się znaleźć na ławce, to jest dla mnie normalna sprawa. Zależy nam na tym chłopaku, bo to jest chłopak o ogromnych możliwościach, natomiast trzeba zmieniać, trzeba szukać nowej energii. Zobaczymy jak będzie ta sytuacja dalej wyglądała, ale są decyzje. Myślę, że w Pucharze Polski Dawid pokazał się z dobrej strony i sensacji tu żadnej nie widzę. Natomiast zależy mi na każdym zawodniku, który jest w kadrze. Jeśli tylko on dobrze się zachowuje, chce i ja po prostu widzę, że ta para idzie do pracy z nosa, to na pewno nikogo nie skreślam. Natomiast jak ktoś się poddaje i widzę, że nie wierzy, to takich zawodników będziemy eliminować, czy to w okresie wcześniejszym, czy późniejszym. Póki co daję wsparcie wszystkim i to nie koniec świata, jeszcze jest jutro i jeszcze nie wszystko stracone. 

Kamil Dankowski razem z drużyną nie rozpoczął tego meczu najlepiej, jednak druga część spotkania przyniosła mu asystę. 

– Myślę, że był zestresowany i trochę ciężko mu było. Z każdą minutą było już coraz lepiej, ale widać też było nerwowość. Ja wiem jak to jest, bo sam grałem takie mecze i to jest naturalne. To nie są łatwe mecze dla zawodników i tym bardziej dla zawodnika, którego drużyna jest w takiej sytuacji, ale poradził sobie i cieszę się. To jest dla nas taki ważny punkt, to jest też zawodnik rozwojowy, który się rozwija i też liczę, że on się jeszcze mocniej rozwinie i tak jak kiedyś Karol Fila, też startował z podobnej pozycji i skończył w jednej z najlepszych lig europejskich, no aktualnie ma kontuzję. Myślę, że to samo może być tutaj w tym przypadku. Wierzę w zawodników i mają pełne wsparcie. 

Wracając do pucharowego spotkania z Rakowem Częstochowa, jednym z wyróżniających się na boisku zawodników ŁKS-u był Grzegorz Glapka, lecz trener bojąc się kolejnej kontuzji w zespole, postanowił dać mu dzisiaj odpocząć. 

– Też mi się podobał ten występ Glapki w Pucharze, natomiast proszę zauważyć, bo już zmian nie mieliśmy i skurcze go łapały ostatnie trzydzieści minut i praktycznie grał na sztywnych nogach. Pokazał charakter, to mi się podobało, natomiast był wypompowany. To jest chłopak też dynamiczny. Śliwa był świeżym zawodnikiem, który nie grał, także uważałem to za naturalne. Natomiast tutaj nie chcemy generować jakiegoś urazu, dlatego też ci zawodnicy co grali w Pucharze nie będą schodzić do rezerw, bo to zmęczenie nie mija tak po prostu, przez dwa dni i już wszystko gra. W kontekście tego pucharowego meczu, bo to nawet ci, którzy nie grali, którzy się rozgrzewali, to też był wysiłek, czy Nacho, który grał 75 minut. Kogo mogliśmy, to poratowaliśmy. To na prawdę niewiele zabrakło do tego, żeby to wyszło przyzwoicie. Zabrakło nam na pewno też trochę jakości, takiej pod bramką przeciwnika. Za długo zwlekaliśmy z tymi konkretami, bo tak jak zerknąłem przed konferencją na statystyki, to byliśmy równorzędnym partnerem dla Śląska, dla lidera, a nawet w wielu momentach, to po nad widać było, że nam zależy i szukaliśmy uderzeń i dośrodkowań. Musimy się tutaj poprawić zdecydowanie w tym elemencie. Ja wierzę w to, że jak drużyna będzie się trzymać razem i te relacja, ta szczerość taka w szatni, która jest powoli odbudowywana i ta drużyna na prawdę się tworzy. Ta drużyna jest w przebudowie, ona się tworzy, ja te relacje chcę po mojemu stworzyć. Ja nie mówię, że one były gorsze czy lepsze, po prostu chcę po swojemu ułożyć. Drużyna musi walczyć i te ostatnie minuty, to tam już po prostu musimy takie rzeczy wybronić, ale dojdziemy do tego. Widać, że Śląsk ma w pamięci ostatni sezon i są skoncentrowani i chyba ten ostatni sezon mają mocno w pamięci, przekłada się to na wyniki. My mając takie doświadczenia, trochę losowe, trochę takie jak są, ja wierzę w to, że my wyjdziemy z tego mocniejsi i będziemy na prawdę lepiej funkcjonować. Jak drużyna się trzyma razem i są zdrowe relacje, to ta piłka w 95. minucie będzie wpadała nam i to my będziemy strzelać bramki. Odbije się od słupka czy od poprzeczki i może decyzja sędziego gdzieś tam będzie przychylna bardziej w naszą stronę. W to wierzę i tyle. Nie pozostaje nam nic innego jak ciężko pracować, natomiast ten kierunek, który obraliśmy, poprawę w tej relacji w szatni i też takiego ducha tej drużyny myślę, że to idzie powoli małymi krokami i ja wierzę w efekty jeszcze w tych najbliższych meczach. 

Fot. Łukasz Grochala/Cyfrasport

– W takiej sytuacji jak jesteśmy, to żadna stracona bramka nam nie ułatwia, ale daliśmy radę. Wreszcie odpowiedzieliśmy, bo długo w tych meczach drużyna nie potrafiła odpowiedzieć, odpowiednio zareagować. Zareagowaliśmy, ale na krótko z Lechem, dzisiaj odpowiedzieliśmy i myślę, że też byliśmy blisko kolejnej bramki. Tak się nie stało, natomiast spokojnie. Też nie wszystko bym do tych relacji, my też musimy piłkarsko się bronić, wykorzystywać, więcej stwarzać sytuacji, jeszcze szybciej uderzać na bramkę. Wracając do stałego fragmentu gry, to jest element, gdzie jest trochę zamieszania, bo to był można powiedzieć taki wtórny stały fragment gry,  już trzeba było się przeorganizować, część zgubiła krycie, trzeba szybciej doskakiwać do przeciwnika. To jest coś co jest trochę automatyczne, to są nawyki, nad którymi trzeba pracować i tutaj się nie da przypisać kto powinien, a kto nie. Pracujemy nad tym i wierzę w to, że te efekty nadejdą. 

 


Fatal error: Uncaught Error: Call to undefined function Smush\Core\Parser\str_starts_with() in /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php:119 Stack trace: #0 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php(98): Smush\Core\Parser\Image_URL->is_scheme_missing_from_original() #1 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php(91): Smush\Core\Parser\Image_URL->prepare_absolute_url() #2 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/lazy-load/class-lazy-load-transform.php(337): Smush\Core\Parser\Image_URL->get_absolute_url() #3 /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/lazy-load/class-lazy-load-transform.php(296): Smush\Core\Lazy_Load\Lazy_Load_Transform->maybe_lazy_load_image_element() #4 in /home/platne/serwer15199/public_html/lksfans_nowa/lksfans_nowa/wp-content/plugins/wp-smushit/core/parser/class-image-url.php on line 119