Piotr Stokowiec: Jedziemy po swoje
Za kilka godzin ŁKS zmierzy się ze Stalą Mielec w ramach 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy. O przygotowaniach do tego spotkania i całym procesie opowiedział trener łodzian, Piotr Stokowiec.
O ostatnich sytuacjach wokół Key’a Tejana:
– W dzisiejszych czasach, dostępie do informacji. W ostatnim tygodniu szczerze sobie porozmawialiśmy z drużyną o sprawach boiskowych i poza boiskowych. Dla mnie drużyna to jest jeden zespół, który dobrze funkcjonuje na boisku, ale również poza nim. Nad tym pracujemy, to jest pewien proces i to nie dzieje się nagle, czy w kilka tygodni. Natomiast jest to proces, o który trzeba dbać. Tak jak w rodzinie, żeby funkcjonowała, żeby było trochę więzi i uczucia, to trzeba do tego ogniska podkładać, trzeba o to dbać. Tak samo jest z drużyną, ona musi przejść różne fazy. Ta drużyna jest trochę w przebudowie, bo doszło wielu zawodników. Narzucamy swoje zasady i normy postępowania na boisku, poza nim i zawodnicy sami też się uczą, próbują te granice przekraczać, czy to świadomie czy nie. Ja myślę, że w tej drużynie nie ma złej krwi, ta drużyna zaczyna coraz lepiej funkcjonować. Wszystkie sprawy szczerze sobie wyjaśniamy, bo ja nie jestem zwolennikiem zamiatania czegokolwiek pod dywan. Nie widzę jakichś większych problemów. Wiadomo, że ten świat dzisiejszych socialmediów jest nieokiełznany. Myślę, że tu nie ma problemu i nie będzie to miało wpływu na naszą grę. Drużyna coraz lepiej się rozumie, potrafimy sobie wyjaśniać pewne sprawy i wierzę w to, że po tym słabym występie, który mieliśmy ostatnio, to będzie zupełnie inny mecz.
O tym, że musimy zacząć strzelać bramki:
– Zdecydowanie mamy problemy ze straconymi bramkami, ale również z ich zdobywaniem. Nie da się ukryć, że w piłce nożnej ważne są konkrety. Gra się na dwie bramki i to jest bardzo ważne. Jest to element, który przejawia się cały czas w naszych odprawach i w tym co chcemy robić, no bo to jest konkret. Stałe fragmenty gry, oddawanie uderzeń na bramkę. Zwracamy na ten element mocno uwagę i namawiamy zawodników, bo są tacy co dysponują dobrym uderzeniem. Zwracamy uwagę na to, żeby były też liczny w polu karnym, przy dośrodkowaniach, żebyśmy mieli ludzi w polu karnym, stąd też gra dwójką napastników, bo wiemy, że potrzebne nam są konkrety i potrzebni nam są ludzie w polu karnym, dryblingi, dośrodkowania, uderzenia na bramkę. O tym wiemy, nad tym też pracowaliśmy i ostatni tydzień, to jest taka praca nad taką reaktywnością trochę, bo ciągle byliśmy spóźnieni. Ten proces myślowy trwał zbyt długo, bo reagowaliśmy zbyt późno na to, co robi przeciwnik. Za późno były decyzje o takim skoku pressingowym, to wszystko było takie pełne wątpliwości. My już musimy zagrać bez wątpliwości i grać zdecydowanie pewniej. Gdy są porażki, to wiadomo, że te wątpliwości się pojawiają. Najlepszym lekarstwem na to jest zwycięstwo i wtedy się zmienia nastawienie i zupełnie inaczej się pracuje. Wierzę w to, że jedziemy zdobyć pierwsze trzy punkty za mojej kadencji do Mielca.
O zmianie planu w ofensywie:
– Musi się zmienić w ogóle plan, jeśli chodzi o granie w stosunku do tego, co widzieliśmy w ostatnim meczu. W poprzednich meczach widzieliśmy już symptomy dobrej organizacji. Myślę, że tutaj musimy zagrać bardziej zdecydowanie. Musimy szybciej reagować i odpowiadać na boisku. Sam jestem ciekawy tej reakcji, bo wiadomo, że moment nie jest ciekawy, ale to jest ważne, że drużyna będzie potrafiła zareagować. To jest bardzo ważne i kontuzje, kartki, porażki są częścią tej gry. Przeszliśmy ostatnio już przez wiele doświadczeń i myślę, że to nie jest tak, że my się boimy jechać do Mielca. Myślę, że my już stoimy na prawdę w takiej sytuacji, że tu już się nie ma czego bać. Tu trzeba brać to w swoje ręce, walczyć o swoje i chcę żeby drużyna pokazała to na boisku.
O planie na najbliższy mecz:
– Oczywiście, że plan jest. Natomiast ja mam wrażenie, że być może nieraz ta praca taktyczna i plan jest przerysowany i może jest tego za dużo. Zawodnicy w obliczu nerwowości i niepewności, może powinni mieć trochę prostsze zadania i w to też poszliśmy. Być może wszystko się wydaje trudne, nawet najprostsze rzeczy. Chcemy to uprościć, mamy plan, pokazywaliśmy zawodnikom jak funkcjonuje Stal Mielec i w jakiej strukturze. Można powiedzieć, że jest to trochę taka odbitka Rakowa Częstochowy, jeśli chodzi o model grania, zachowując oczywiście wszelkie proporcje. To nie systemy grają tylko ludzie i bardziej zależy mi na tym, żeby zawodnicy byli z pasją i determinacją, bo taktykę i plan mamy. Trzeba się skupić na realizacji najprostszych zadań i zasad na boisku.
O odpowiednim reagowaniu na to, co się dzieje na boisku:
– Reakcja, to jest reagowanie na to, co się dzieje na boisku. Jak trzeba bronić niżej, to schodzimy niżej lub odwrotnie, żeby nie było wątpliwości, to drużyna musi sama rozpoznawać co się dzieje. Jeśli jest śnieg po kostki, to wiadomo, że nie ma co rozgrywać „tikitaki” we własnym polu karnym tylko trzeba zagrać dłuższym podaniem i zebrać drugą piłkę. My nie szukamy wymówek. Obojętnie w jakich warunkach przyjdzie nam zagrać, to chcemy grać i powalczyć o swoje, bo ciężko pracujemy. Może tego nie widać, ale ja wierzę, że ta praca się obroni. Może czasem zabrakło nam szczęścia czy umiejętności, ale nie może zabraknąć walki i determinacji. To jest podstawa, tego oczekują od nas kibice. My się nie poddamy i chcemy wygrać w Mielcu, z takim nastawieniem idziemy.
O mentalu po pierwszej straconej bramce:
– To wraca do nas i ciągle nad tym pracujemy. Reakcja jest bardzo ważna. To jest sprawa mentalna, ale i zachowania na boisku. Jak jesteśmy pobudzeni, to jesteśmy szybsi i na tym nam zależy. Możemy mentalnie się wkurzyć, ale nie popadać w melancholię i brak reakcji. Trenujemy, nie ma wymówek. W jakich warunkach przyjdzie nam grać w takich zagramy. Jedziemy po swoje.
Fot. ŁKS Łódź
