Marcin Matysiak: Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to ciężki mecz
Łódzki Klub Sportowy przegrał na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 6:0. Po bolesnym doświadczeniu trzeba wrócić do Łodzi i zacząć przygotowania do kolejnego spotkania. Mecz podsumował trener łodzian – Marcin Matysiak.
Wielka Sobota zakończyła się fiaskiem dla Łódzkiego Klubu Sportowego. Po ciężkim meczu i grze przez 60. minut w osłabieniu zespół Marcina Matysiaka wraca do Łodzi bez punktów. Kolejne spotkanie czeka nas w Krakowie 5 kwietnia, gdzie zmierzymy się z tamtejszą Cracovią. ŁKS stanie przed szansą zdobycia trzech punktów i odbicia się od dna tabeli.
– Ciężko się odnieść do tego meczu, bo każdy widział i wie jak to wyglądało. Mogę tylko przeprosić kibiców za ten wynik i za to spotkanie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to ciężki mecz, bo przyjechaliśmy na teren lidera, który gra atrakcyjną piłkę. Potrafi zbalansować działania ofensywne i defensywne i jest duża jakość indywidualna. Mieliśmy plan na ten mecz. Ciężko powiedzieć, czy on był dobry czy zły. Myślę, że ta czerwona kartka spowodowała, że było nam bardzo ciężko rywalizować z drużyną Jagielloni. Drużyną, z którą ciężko się rywalizuje jedenastu na jedenastu, a tym bardziej jeśli gra się jednego zawodnika mniej. W pierwszej połowie też nie do końca realizowaliśmy swoje założenia. Chcieliśmy trochę inaczej podejść do przeciwnika, było trochę błędów komunikacyjnych w naszej drużynie. Zbyt łatwo straciliśmy bramki. Mieliśmy chyba jedną sytuację po której piłka została wybita z linii bramkowej. Szkoda, bo to był jeszcze taki moment, gdzie mogliśmy pomyśleć o jakiejkolwiek rywalizacji. W drugiej połowie każdy widział jak to wyglądało. Dostaliśmy zepchnięci do obrony niskiej, graliśmy jednego zawodnika mniej. Przy tak mobilnych i dobrze wyszkolonych zawodnikach Jagielloni ciężko nam było dobrze reagować w działaniach defensywnych. Mimo wszystko chciałbym podziękować zawodnikom za ten mecz, zdaję sobie sprawę, że jest to dla nich ciężki moment. – powiedział na konferencji pomeczowej Marcin Matysiak.
Fot. ŁKS Łódź
