Kazimierz Moskal: Wykorzystaliśmy każdą wolną godzinę

Po przerwie na reprezentację czas wrócić do ligowych rozgrywek. Wielkimi krokami nadchodzi 8. kolejka PKO BP Ekstraklasy. Przed nami trudny rywal i tegoroczny Mistrz Polski – Raków Częstochowa. O przygotowaniach i nadchodzącym wyjeździe do Częstochowy opowiedział w trakcie konferencji prasowej trener ŁKS Łódź – Kazimierz Moskal.

O minionej przerwie na reprezentację:

– Myślę, że wykorzystaliśmy każdą wolną godzinę nie tylko na boisku, ale i w szatni na różnego rodzaju analizy. Nie wiem czy dla nas ta długa przerwa po porażce była taka przyjemna. Zawsze lepiej w tą przerwę wejść po dobrym wyniku, ale stało się i trzeba było tą żabę przełknąć, przed nami kolejny mecz.

O planie na najbliższy mecz:

– Przed tym meczem zdecydowanym faworytem jest Raków, który jest w tej dobrej sytuacji, że była właśnie ta przerwa na reprezentację, nie grali żadnych meczów w pucharze. Oczywiście mieli jakieś tam swoje problemy, ludzie powyjeżdżali na kadrę, ale teraz mają możliwość wystawienia optymalnego składu, bo do tego spotkania pucharowego będzie kilka dni, więc to oni są zdecydowanym faworytem. Co my musimy? Ja bym chciał żebyśmy zagrali po prostu dobry mecz i tyle. Wynik jest sprawą otwartą. Myślę, że wielu kibiców, ekspertów w ogóle nie liczy na to, że jesteśmy w stanie coś tam zrobić. To jest piłka nożna, to jest sport i tak jak my tutaj przeżyliśmy jakąś gorycz przegrywając po wielu miesiącach u siebie z Wartą, wszystko się może zdarzyć. Absolutnie doceniamy klasę rywala i to, że u siebie czy na wyjazdach są mocni. To jest piłka i na pewno nie pojedziemy tam z takim nastawieniem żeby przetrwać, będziemy chcieli zagrać dobry mecz. 

O zintegrowaniu zespołu:

– To nie jest łatwe, bo najlepiej jest mieć od samego początku wszystkich do dyspozycji. Tym bardziej jeśli to przychodzą zawodnicy z różnych krajów i był taki czas żeby właśnie w taki sposób gdzieś tam ten zespół zintegrować, trochę posiedzieć poza szatnią i boiskiem. Taki pomysł był już wcześniej, przed meczem z Wartą. To, że akurat ten mecz zakończył się tak jak się zakończył, to nie miało wpływu na te plany, które mieliśmy wcześniej. 

O stałej jedenastce Łódzkiego Klubu Sportowego:

– W ogóle się nad tym nie zastanawiałem, czy tak było czy nie. Są różne tego powody, przygotowujemy się pod kolejnego przeciwnika i też patrzymy na dyspozycję poszczególnych zawodników, stąd te zmiany. Pewnie, że chciałbym żeby tak było, żebyśmy mieli taką żelazną jedenastkę, bo to sprzyja temu żeby na tym boisku czuć tą nić porozumienia, te automatyzmy. Z drugiej strony też musimy sobie zdawać sprawę, że każdy kto siedzi na ławce, kto nie łapie się do szerokiej kadry, to będzie gdzieś tam niezadowolony i o tych ludziach też trzeba myśleć. Generalnie jest to spowodowane tym jak chcemy grać i dyspozycją poszczególnych zawodników.

O słabych stronach drużyny z Rakowa:

– Nie mówię tego żeby stworzyć tutaj jakąś atmosferę, że to jest fantastyczny klub, którego nie da się ograć, ale trudno mi wskazać jakieś słabe punkty. Widać, że jest to zespół, który cały czas od kilku sezonów idzie do góry i robi niesamowity progres. Zapoczątkował to z całą pewnością trener Papszun, ale teraz trener Szwarga też kontynuuje to i te wyniki w pucharach pokazują, że potrafi podołać temu zadaniu. Nie chciałbym i nawet nie potrafię wskazać tutaj słabego punktu tego zespołu.

O ostatnim meczu rezerw z Sandecją:

– Generalnie nie był to najlepszy mecz drużyny rezerw. Ja wiem, że pogoda była kiepska i ciężko było o dużą intensywność. Najważniejsze jest to, że w takim meczu nadarzyła się sytuacjach w końcowych minutach , gdzie udało się strzelić bramkę i dzięki temu zainkasował ŁKS trzy punkty. Odnoszę się w ten sposób do tego, co przytrafiło nam się z Wartą. Można nie strzelić bramki, można meczu nie wygrać, ale nie wolno go przegrać z takim przeciwnikiem.

O presji zawodników przed meczem z Mistrzami Polski:

– Myślę, że może mieć to jakiś tam wpływ, bo jednak znając te realia jakie są w piłce, zespół gdzieś tam na fali, który zdobył mistrzostwo i gra w pucharach. Przyjeżdża drużyna – beniaminek, który no nie ma za wiele punktów na swoim koncie w tym sezonie, to na pewno będą się czuli mocni. Pytanie, czy nie poczują się zbyt pewni. Myślę, że coś w tym jest. Chociaż może być tam cały czas wewnętrzna mobilizacja i właśnie pójście w tym kierunku żeby nie zlekceważyć i mówienie o tym, ale to jednak jest gdzieś w głębi i czasami takie rzeczy mają też duże znaczenie. Nie zamierzamy jechać tam i prosić o najmniejszy wymiar kary, chcielibyśmy tam zagrać dobry mecz wyjazdowy.

Fot. ŁKS Łódź