Kazimierz Moskal: Wydarliśmy te trzy punkty Sandecji
Po wczorajszej domowej wygranej Łódzkiego Klubu Sportowego z Sandecją Nowy Sącz 1:0, trener łodzian, Kazimierz Moskal podsumował to spotkanie na pomeczowej konferencji prasowej. Szkoleniowiec ŁKS-u zwracał uwagę na trudne warunki postawione przez Sandecję na murawie, a także zdradził aktualną sytuację zdrowotną Pirulo, który został zmieniony w przerwie spotkania.
O meczu:
– Mecz może nie stał na najwyższym poziomie, ale takiego meczu się spodziewaliśmy. Wiem, że wszyscy zgromadzeni na stadionie spodziewali się tego, że jeśli przyjeżdża ostatni zespół na taki mecz, to będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Przestrzegałem zawodników przed takim właśnie podejściem i prosiłem o to, żeby być cierpliwym, że to nie jest tak, iż po 20 minutach będziemy prowadzić 2 czy 3:0. To się potwierdziło. Ciężki mecz, trzeba sobie jasno powiedzieć, że po prostu przepchnęliśmy i wydarliśmy te 3 punkty Sandecji. Myślę, że to jest cenne nie tylko z tego powodu, że mieliśmy 4 remisy, bo 4 remisy to nie porażki. Jakbyśmy przegrali z Podbeskidziem, to mówilibyśmy o 2 remisach z rzędu. Ważne są dzisiaj 3 punkty zdobyte. Dziękuję zawodnikom, bo dla nich to też było trudne spotkanie, grając z drużyną mocno zdeterminowaną.
O to, czy pojawiła się w głowie piłkarzy myśl, że będzie to piąty remis z rzędu:
– Trudno mi sięgnąć do głów piłkarzy, co w danym momencie sobie myślą, jak oni to odbierają. Myślę, że ci, którzy są na boisku, to raczej powinni myśleć o kolejnej akcji i o efekcie jaki przyniesie. My też mieliśmy swoje problemy. Nie będę za dużo opowiadał, ale jest to końcówka tej rundy i musimy sobie z tym poradzić.
O tym, czy to jest taki mecz, który odblokuje ŁKS:
– Każdy wygrany mecz to jest dobry bodziec do tego, żeby znowu nabrać werwy oraz radości i aby z entuzjazmem przygotowywać się do kolejnego spotkania.
O zejściu Pirulo w przerwie:
– Wczoraj na treningu „Piri” zszedł. Dzisiaj na rozruchu wyszedł indywidualnie. Miał podjąć decyzję czy będzie w stanie zagrać. Wydaje mi się, że to trochę też mój błąd, bo nie było co ryzykować, było widać od pierwszych minut, że nie czuje się on najlepiej. Przed przerwą była już decyzja taka, że zrobimy zmianę.
Fot.ŁKS Łódź/Cyfrasport
