Kamil Dankowski: To co było naszym marzeniem, zamieniło się po dzisiejszym meczu w koszmar
Na konferencji pomeczowej wypowiedział się również Kamil Dankowski. Drugi kapitan Łódzkiego Klubu Sportowego wierzy, że zespół wyjdzie z ciężkiej sytuacji.
O meczu:
– Nie wiem co mam powiedzieć. Jeden wielki dramat się stał. Wstyd i hańba, tak bym to nazwał. To co było naszym marzeniem jakiś czas temu, czyli awans do ekstraklasy, zamieniło się po dzisiejszym meczu w koszmar. Tak na wstępie co mogę powiedzieć to to, że się nie poddamy. Wiem, że kibice w to może już nie wierzą, ludzie i wszyscy, ale wierzę mocno w ten zespół, trenerów i wiem, że to pójdzie w dobrą stronę.
O zmianie trenera:
– Na pewno każdy trener ma swoją koncepcję. Tutaj trener mocno skupił się na obronie, bo wiemy ile bramek traciliśmy też wcześniej. Wiem, że to może nie wygląda, bo straciliśmy na Lechu trzy bramki, dzisiaj pięć. Wiem, że źle to brzmi, ale ma swoją koncepcje, idziemy w nią i mam nadzieję, że przyniesie rezultaty.
O reakcji trenera na tylko jedną żółtą kartę:
– Pierwsze słowa, które były skierowane, to że dostaliśmy żółtą kartkę tylko w ataku. To też jest na pewno przykre, bo przegraliśmy mecz 5:0, a tu jest tylko jedna żółta kartka. Wygląda to jakby nam nie zależało, ale z ręką na sercu tak nie jest. Nam zależy mega mocno, chcemy wyjść z tej ciężkiej sytuacji. Na szczęście nie jest ona jeszcze dramatyczna, ale jest ciężka. Musimy przyjść jutro, zawiązać jaja, pokazać te jaja. Pokazać, że jesteśmy zespołem, że to co zrobiliśmy ostatnio, czyli awans do ekstraklasy, to nie jest przypadek. To nie jest zlepek ludzi i musimy pokazać to na boisku. Wiem, że to jest takie gadanie, że kibice już w to nie wierzą, że my obiecujemy, że się staramy, że będziemy się starać, że w następnym meczu to pokażemy. Mogę tylko przeprosić kibiców i zaapelować żeby pomimo tego wstrętnego dnia dzisiaj, żeby byli dalej z nami.
O tym, czy kibice się odwrócą:
– Ja nie mam takich obaw. Wiem, że będą z nami. Musimy tą krytykę przyjąć na klatę, bo to jest normalne. My musimy z tym iść do domu, zrobić rachunek sumienia od siebie, czy każdy daje z siebie przede wszystkim maksa, czy każdy realizuje założenia taktyczne, takie jak chce trener, czy oddaje serce tej drużynie, bo my nie mamy grać pięknie w piłkę. My mamy wyjść na boisko i walczyć o każdy jego centymetr, bo tak jak w pierwszej połowie, my nie graliśmy pięknie w piłkę, tylko długa piłka, zebranie, mocny pressing i gdzieś to jakoś funkcjonowało. Straciliśmy tą pierwszą bramkę, a przy drugiej to już w ogóle psychika chyba wszystkich nas siadła i później to już tylko był wstyd.
O ciężkiej sytuacji mentalnej wśród zawodników:
– Ciężko mi powiedzieć za cały zespół, bo nie widać tego, że ktoś jest podłamany. Podłamani jesteśmy po przegranym meczu, ale tak, że nie damy rady już, to tego nie widać. Tym bardziej po moim mentalu na pewno tak nie będzie. Ja miałem w życiu dwie ciężkie kontuzje i wyszedłem z nich mocno do przodu i wiem, że z tej sytuacji wyjdziemy jak będziemy wszyscy razem. Przede wszystkim musimy być zespołem, musimy mieć tą chemię. Jeden za drugiego ma pójść w ogień i wierzę, że uda nam się wyjść z tej sytuacji.
Fot. ŁKS Łódź
