Dziesiąty napastnik w ciągu ostatnich 5 lat
W ciągu ostatnich pięciu lat, od klubu z alei Unii trafiło dziesięciu napastników, co daje średnią dwóch pozyskanych graczy do pierwszej linii na rok. Przy okazji transferu Kaya Tejana, sprawdziliśmy jak radzili sobie jego poprzednicy w ŁKS.
O tym, że ŁKS nie może znaleźć napastnika, który gwarantuje 10 bramek w sezonie, można by napisać już książkę. Ostatnim snajperem z dwycyfrową liczbą goli był Rafał Kujawa w sezonie 2018/19 (10 trafień). Od tamtej pory, żaden z napastników nie pokonał tej bariery. Udało się to Pirulo (trzykrotnie), ale wiemy, że Hiszpan to skrzydłowy, a nie typowa dziewiątka.
Kay Tejan (Top Oss – lato 2023)

Holender trafia na Aleję Unii jako dziesiąty napastnik, w ostatnich pięciu latach. Pokazał się z dobrej strony w drugiej lidze holenderskiej, ale wkrótce okaże się, czy wpadnie w wir klątwy napastników ŁKS, czy w końcu będziemy mieli snajpera, ktory zapewni nam dwucyfrową liczbę bramek. Tejan jest trzecim lewonożnym napastnikiem na tej liście.
Nelson Balongo (VV St. Truiden – lato 2022)

Bilans: 24 występy, 0 goli, 0 asyst
23 występy ligowe, 0 bramek, 0 asyst, środkowy napastnik – ciężko o pozytywną ocenę transferu Nelsona Balongo. Gracz miał dobre momenty, gdzie pracował dla zespołu i był pożyteczny, dzięki czemu przez sporą część sezonu był podstawowym zawodnikiem u Kazimierza Moskala. Napastnika zawsze rozlicza się z bramek, a tych zabrakło w grze Kongijczyka. Balongo trafił do siatki tylko raz, ale w trzecioligowych rezerwach. Nie licząc tego trafienia z Bronią Radom, to Nelson ostatniego gola w oficjalnym meczu zdobył…blisko dwa lata temu (sierpień 2021). Kibice i pion sportowy spodziewali się dużo więcej po zawodniku, który występował w Jupiler Pro League. Przez większość kibiców jest już skreślony w ŁKS, ale wiele wskazuje na to, że dostanie szansę w nowym sezonie. W sparingu ze Stalą Mielec zagrał na skrzydle i być może dostanie swoje minuty własnie na boku boiska.
Stipe Jurić (Siroki Brijeg – lato 2021)

Sprowadzany z dużymi nadziejami i nie jest tajemnicą, że Jurić był ściągany już pod Ekstraklasę, tuż przed meczem barażowym z Górnikiem Łęczna. Wejście do zespołu miał bardzo dobre, bo w pierwszych dwóch domowych spotkaniach ze Skrą Częstochowa i GKS-em Jastrzębie, zdobył bardzo ładne bramki. W kolejnej fazie tego sezonu, miewał kilka urazów i był nieskuteczny. Na początku minionych rozgrywek, Stipe Jurić nie trenował z zespołem i chciał rozwiązać kontrakt, przy problemach finansowych ŁKS. Pod koniec sierpnia dostał szansę powrotu do drużyny. Do końca października występował w rezerwach, ale dostał szansę od Kazimierza Moskala w końcówce rundy jesiennej. Można rzec, że wrócił do ŁKS „z drzwiami”. Zakończył rundę z czterema golami w czterech spotkaniach i jednym wywalczonym rzutem karnym. Po przerwie zimowej nie wrócił już do dobrej formy strzeleckiej. Wiosną zdobył jedną ważną bramkę w Łęcznej i głównie wchodził na boisko z ławki, choć zaliczył kilka występów w wyjściowym składzie. Zostaje w klubie na nowy sezon i będzie mógł spróbować swoich sił w Ekstraklasie, po dwóch latach od pierwotnych planów klubu.
Bilans: 40 występów – 7 goli, 2 asysty
Piotr Janczukowicz (Olimpia Grudziądz – zima 2021)

Bilans: 66 występów – 11 goli, 1 asysta
Wejście do drużyny miał bardzo dobre. W debiucie z Legią Warszawa trafił do siatki, a trzy tygodnie później, dołożył gola w ligowym meczu z Odrą Opole. Ściągnięty do ŁKS, aby głównie grać na skrzydle, ale też być wsparciem na pozycji numer „dziewięć”. Podczas swojej dotychczasowej dwuipółletniej przygody w klubie z al. Unii, miał sporo urazów, które nie pozwalały mu ugruntować pozycji w zespole. Jego notowania wzrosły po przyjściu Kazimierza Moskala. Trener widzi go głównie na środku ataku, ale dostaje też minuty na bokach boiska. Od momentu wyleczenia kontuzji, gra we wszystkich meczach ŁKS i ma serię 33 spotkań rozegranych z rzędu. W sezonie zakończonym awansem do Ekstraklasy, zdobywał bardzo ważne bramki. Łącznie miał ich na koncie sześć, a trafiał m.in. ze Skrą Częstochowa (zwycięski gol na 2:1), Sandecją Nowy Sącz (zwycięski gol na 1:0), z Resovią (otwarcie wyniku na 1:0), Chrobrym Głogów (ustalenie wyniku na 5:2), Ruchem Chorzów (ważne trafienie na 1:0), Wisłą Kraków (otwarcie wyniku na 1:0). Gole „Jancza” dużo ważyły i mamy nadzieję, że w Ekstraklasie będzie jeszcze bardziej skuteczny i przydatny dla zespołu.
Ricardinho (Khor Fakkan – zima 2021)

Bilans: 38 występów – 6 goli, 2 asysty
Z przyjściem Ricardinho, kibice i klub pokładali wielkie nadzieje. Transfer Brazylijczyka miał wydatnie pomóc w awansie do Ekstraklasy w 2021 roku. Tak się jednak nie stało i jego kontrakt okazał się być „kulą u nogi” dla klubu. Napastnik zarabiał dużo i ostatecznie opuścił ŁKS, rozwiązując kontrakt z winy klubu. Postępowanie sądowe w tej sprawie ciągnie się do dziś. Jeśli chodzi o sprawy sportowe to, „Rico” dobrze wszedł w zespół i w pierwszych trzech meczach zdobył dwie bramki – w tym jedną przepięknej urody w Derbach Łodzi. Rundę wiosenną sezonu 2020/21 zakończył z sześcioma trafieniami w 17 meczach. W kolejnych rozgrywkach, był cieniem samego siebie. W 20 meczach ligowych, nie zdobył ani jednego gola i nie zaliczył asysty. Obecnie reprezentuje barwy Mistrza Mołdawii, Sheriffa Tyraspol.
Maciej Radaszkiewicz (Lechia Tomaszów Mazowiecki – zima 2021)

Bilans: 21 występów – 3 gole, 3 asysty
Przyszedł jako wsparcie rezerw, a dzięki dobrej grze przebił się do pierwszego zespołu. W trakcie pobytu w Łodzi, Radaszkiewicz zagrał na trzech różnych szczeblach rozgrywkowych. Rozpoczął w IV lidze i pomógł wywalczyć awans do III ligi. Po awansie w ciągu półtora roku zdobył 15 bramek dla rezerw w meczach ligowych. Jesienią 2021 roku dostał szansę w pierwszym zespole. Zadebiutował w meczu Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin, a trzy dni później w debiucie ligowym, zdobył gola na wagę trzech punktów z Sandecją. Od tamtej pory stał się pełnoprawnym graczem pierwszoligowej drużyny ŁKS. Do końca sezonu, strzelił jeszcze dwa gole (z Arką Gdynia i GKS Tychy), a także wystąpił w wyjściowym składzie, w dwóch prestiżowych meczach derbowych z Widzewem. Dobra forma „Maciasa” została zauważona przez beniaminka Ekstraklasy, Bruk-Bet Termalikę Nieciecza, ale w ostatnim momencie ten transfer się wysypał i gra w najwyższej klasie rozgrywkowej, przeszła zawodnikowi koło nosa. W poprzednim sezonie grał głównie w rezerwach, a w I lidze dostał tylko cztery szanse. Na początku tego roku, przeniósł się do Polonii Warszawa, ale w tym klubie nie rozegrał ani jednego meczu. 15 lutego podczas treningu doszło do nagłego zatrzymania krążenia u Radaszkiewicza. Dzięki resuscytacji podjętej przez trenera przygotowania motorycznego Bartosza Jastrzębskiego i fizjoterapeutę Wojciecha Mielczarka udało się przywrócić zawodnikowi funkcje życiowe. Obecnie napastnik pozostaje bez klubu.
Samu Corral (CF Talavera – zima 2020)

Bilans: 47 występów – 8 goli, 5 asyst
Sprowadzony do Ekstraklasy i wiązano z nim duże nadzieje. Na samym początku swojej przygody w ŁKS, raził nieskutecznością i nie dawał bramek. Coś drgnęło w końcówce sezonu, gdy zespół był już pogodzony ze spadkiem. Trafił do siatki z Arką Gdynia i Rakowem Częstochowa (dwukrotnie). Po degradacji do I ligi, Corral zaliczył swój najlepszy okres w Łodzi. Świetnie wyglądała jego współpraca z Pirulo i w 14 meczach zdobył cztery bramki i zaliczył dwie asysty. Niestety w trakcie zimowych przygotowań do sezonu, zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i wyleciał z gry na wiele miesięcy. Wrócił po blisko 10 miesiącach, ale nie był już tym samym piłkarzem, co przed kontuzją. W sezonie 2021/22 nie strzelił ani jednego gola i kibice do dziś pamiętają mu zmarnowaną „setkę” w przegranych derbach Łodzi, przy stanie 0:0. Corral odbudował się w Hiszpanii. Miniony sezon zaliczy do udanych. 8 goli i 3 asysty w 29 występach trzeciej ligi hiszpańskiej to przyzwoity wynik.
Jakub Wróbel (GKS Jastrzębie – zima 2020)

Bilans: 15 występów – 0 goli, 2 asysty
Przyszedł do klubu zimą 2020 roku, jako czołowy snajper I ligi, aby ratować Ekstraklasę dla „Rycerzy Wiosny”. To się nie udało i Wróbel nie zrobił kariery w ŁKS. Z nim w składzie łodzianie mieli bilans 1-4-9. Nie można było mu zarzucić braku zaangażowania, ale jego gra nie dała zespołowi tego czego oczekiwano – czyli goli. Napastnik rozpoczął sezon 2020/21 w ŁKS, ale zaraz po pucharowym starciu ze Śląskiem Wrocław, gdzie wywalczył rzut karny, odszedł do ekstraklasowej Stali Mielec. Klub będący wówczas beniaminkiem Ekstraklasy, wpłacił klauzulę zapisaną w kontrakcie Wróbla. 30-latek kilka razy próbował swoich sił w Ekstraklasie (Bruk-Bet Termalica, ŁKS, Stal Mielec), ale nigdy nie udało mu się w niej zaistnieć. W najwyższej klasie rozgrywkowej rozegrał 34 spotkania i nie strzelił żadnego gola. Od dwóch i pół roku występował na zapleczu Ekstraklasy (74 mecze, 11 goli, 8 asyst, w barwach Resovii i Sandecji). Po spadku klubu z Nowego Sącza do II ligi, jego przyszłość nie jest znana.
Łukasz Sekulski (SKA Chabarowsk – zima 2019)

Bilans: 64 występy – 20 goli, 3 asysty
Bez dwóch zdań – najlepszy napastnik ŁKS-u z całej listy. „Sekul” dał drużynie z alei Unii najwięcej goli i przez większość czasu spędzonego w Łodzi, dawał radę. Krzysztof Przytuła sprowadził Sekulskiego, aby powalczyć o awans do Ekstraklasy w sezonie 2018/19. Wiosną gracz wywiązał się z oczekiwań i był ważną postacią drużyny Kazimierza Moskala. Zdobył sześć bramek, w tym dwie w meczu dającym awans, z GKS Jastrzębie. Po wejściu do najwyższej klasy rozgrywkowej, doświadczony napastnik podtrzymał wysoką dyspozycję i znalazł się w czołówce strzelców całej ligi (4 gole w 6 meczach). Później przytrafiła mu się seria blisko 11 miesięcy bez gola. Po spadku z Ekstraklasy, znów zaufano Łukaszowi, a ten odpłacał się bramkami i stworzył ciekawy duet napastników z Samu Corralem. Sekulski zaliczył m.in. hat-trick z Sandecją Nowy Sącz. Wiosna była już mniej udana dla napastnika, który zmarnował sporo sytuacji bramkowych. Sezon zakończył z przyzwoitym wynikiem, dziewięciu trafień. Latem 2021 roku w ŁKS zrezygnowano z „Sekula”, który wrócił do rodzinnego Płocka i podpisał kontrakt z Wisłą. Od razu udowodnił, że jest dobrym napastnikiem, strzelając 13 goli w Ekstraklasie w kolejnym sezonie.
Kamil Żylski (Sokół Aleksandrów Łódzki – lato 2018)

Bilans: 6 występów – 0 goli, 0 asyst
Trafił do ŁKS po awansie klubu do Fortuna 1. ligi. Gracz pozyskany z Sokoła Aleksandrów Łódzki nie zrobił kariery w Łodzi i został „odstrzelony” już po jednej rundzie. W biało-czerwono-białych barwach zagrał tylko sześć spotkań i nie zdobył ani jednej bramki. Zrobił bardzo dobre wrażenie na kibicach w trakcie okresu przygotowawczego (m.in. kapitalny gol w sparingu z GKS Tychy) i wróżono, że będzie ważnym zawodnikiem ŁKS. Tak się jednak nie stało. Żylski po odejściu z łodzkiego klubu, nie zagrał już na poziomie centralnym i od wielu lat gra w III lidze. W sezonie 2021/22, zdobył 18 bramek dla Zawiszy Bydgoszcz. Obecnie broni barw Unii Solec.
Foto: ŁKS Łódź / Cyfrasport / Artur Kraszewski
