Piotr Stokowiec: Na każdym polu czeka nas ciężka praca
Za nami ostatnia, 19. kolejka PKO BP Ekstraklasy. Łódzki Klub Sportowy zremisował na stadionie Władysława Króla z Ruchem Chorzów 1:1. O meczu i planach na wiosnę wypowiedział się trener – Piotr Stokowiec.
O meczu:
– Z przebiegu meczu byłoby to szczęśliwe zwycięstwo, bo inaczej sobie wyobrażam kontrolę nad meczem i płynność w grze. Dwie drużyny walczące, można powiedzieć o życie. Na tyle nas było dzisiaj stać i taki jest obraz niestety w tej chwili tego co mamy. Myślę, że wymowne jest to, że wchodzi dwóch młodych chłopaków – Zając i Młynarczyk – i można z nich czerpać i bić brawo za tę energię, za to co pokazują i na ile się starają. To jest takie trochę brutalne podsumowanie, ale to daje kierunek ile jeszcze pracy i zmian przed nami. Wiemy już dużo po tej rundzie, która mocno nas doświadczyła. Ja widzę nadzieję i widzę światełko w tunelu, po prostu ciężka praca. To nie jest kwestia wiary czy nadziei, tylko ciężka praca, dobra selekcja, dobry trening, jasne zasady i z tego będą efekty. W tej chwili, to jest strata dwóch punktów i stać nas było dzisiaj tylko na tyle.
O braku konsekwencji po bramce i słabej drugiej połowie:
– Coś tam drgnęło, to nie jest tak, że jest wszystko źle. Są dobre fragmenty, ale nie poszliśmy za ciosem, nie dociągnęliśmy tego do końca. Szukaliśmy drugiej bramki, ale w tej drugiej połowie było trochę słabsze tempo. Widać było nawet po parametrach fizycznych, podobnie jak w meczu z Legią, że to tempo spada i na tym polu jest jeszcze wiele do poprawy w okresie przygotowawczym, bo te drugie połowy mamy słabsze. Dopóki jeszcze jest siła, to ta struktura jest zachowana i żywotna. Szkoda, że nie było drugiej bramki, natomiast liczy się całość. Oczywiście, że doceniam też to, co budujemy i widzę pozytywy, natomiast dzisiaj jestem rozczarowany tym wynikiem.
O Jędrzeju Zającu i Antonim Młynarczyku:
– Będą w kadrze. Z planu będzie sześciu zawodników młodzieżowców plus jeszcze powiedzmy około sześciu, ośmiu zawodników. Myślę, że tak powinna wyglądać struktura drużyny. Miejsce numer dwa, trzy, to jest zarezerwowane dla zawodnika Akademii na swojej pozycji, natomiast co będzie, zobaczymy. To nie jest tak, że coś jest dane na zawsze tylko widzę, że wygrywają rywalizacje i grają. Nie dlatego, że są młodzi tylko, że w tej chwili jest nam to potrzebne. W tej chwili są w kadrze, dzisiaj był jeszcze Sławiński. To nie jest kwestia młodych zawodników. Ja widziałem tę energię w drugiej lidze chodząc na mecze i obserwując i myślę, że się tutaj nie pomyliłem, bo tę energię dalej pokazują. Tak na prawdę mają na palcach dwóch rąk, ich mecze w drugiej lidze pokazać. To pokazuje kierunek i to pokazuje, że po prostu ciężką pracą i dobrym nastawieniem można zdziałać wiele i w tym kierunku będziemy szli.
O zmianie Ramireza:
– Myślę, że to bardziej zmęczeniowe, po prostu na tyle mamy zdrowia. Myślałem, że Ramirez zagra na dziesiątce i taki był plan, natomiast w ostatniej chwili poprosił o zmianę, bo coś tam się stało, ale myślę, że to bardziej sprawa zmęczeniowa. Taki jest stan, że zawodnicy nie wytrzymują, proszą o zmiany, a nic tutaj się nie wydarzyło. Trochę kontuzji było, ale zaczynamy to porządkować, bo myślę, że mam doświadczenie w tym i wiem, że czeka nas ciężka praca, ciężka zima, plany indywidualne i na pewno też dużo decyzji personalnych, zależnie od tego jak organizacyjnie i na co będziemy musieli sobie pozwolić. Na pewno zmiana w podejściu, treningu, w intensywności, bo na razie na tą intensywność nie bardzo sobie możemy pozwolić, bo skończyłoby się to jeszcze większymi kontuzjami. Nikt tutaj na pewno nie załamuje rąk i ja myślę, że trzeba złapać serię i wszystko jest jeszcze możliwe. To jest dopiero drugi mecz rewanżowy i na pewno tego tutaj nie odpuścimy.
O najważniejszych elementach, które trzeba przepracować przed wiosną:
– Ani trochę mniej z tych elementów co wymieniłem. Przygotowanie, zaplanowanie obciążeń, podniesienie wydolności jak i również praca nad głową, bo umieć to jedno, a umieć to pokazać, to drugie. Na tej podstawie dopiero będziemy dobierać też model grania, bo dużo można powiedzieć, że chcielibyśmy grać wysokim pressingiem i podchodzić, pressować, ale ja realnie wiem na co możemy sobie pozwolić. Też bym chciał grać jeden na jeden, grać wysoko i dominować przeciwnika. Natomiast trzeba wiedzieć jakie mamy parametry i co możemy zrobić. Na każdym polu czeka nas ciężka praca, włącznie z decyzjami personalnymi.
O strzelcu bramki dla ŁKS-u, Hotim:
– Na siedem meczów około cztery razy był w podstawowym składzie, może dwa, trzy razy siedział na ławce, bo szukałem innych rozwiązań. Nie znałem zawodników, zrobiliśmy badania w ostatniej przerwie na kadrę, ale na pewno jest to zawodnik z jakością i taki, który może dawać jeszcze więcej. Myślę, że Hoti nie jest naszym problemem. Na pewno nigdy nie będzie dynamicznym zawodnikiem, ale ma jakość, potrafi się utrzymać, potrafi rozdać i dopóki mu starcza sił, to jest pożyteczny.
O grze w obronie Marcina Flisa i Leventa Gulena:
– W tej obronie też myślę, że potrzeba nam stabilności. Ta obrona była dzisiaj mocno, zwłaszcza w drugiej połowie, eksploatowana, bo dużo było tej pracy. Nie potrafiliśmy się utrzymać przy piłce i te piłki szybko wracały. Grali już razem po kontuzji Nacho, jeszcze w międzyczasie była kontuzja Flisa. Obrona lubi stabilność, natomiast ja tutaj w pewnym momencie postawiłem na Adama Marciniaka. To są moje decyzje, może jakieś personalne nietrafienia, natomiast szukam optymalnego rozwiązania. Z Adrienem Louveau też postanowiliśmy zagrać, biorąc pod uwagę, to co mamy, że tam potrzeba zawodników mobilnych, biegających, agresywnych i on to spełniał, ale on może też grać jako środkowy obrońca. Żeby już nie mieszać tym, to graliśmy nim konsekwentnie w środku pola, bo uważam, że tam takie były potrzeby. Ja tutaj absolutnie światełko w tunelu widzę i myślę, że ta drużyna będzie grała. Musi grać, ale na pewno dużo pracy nas czeka i myślę, że na wiosnę zobaczymy inny ŁKS.
O straconej bramce:
– Nie wiem, czy ktoś byłby w stanie to obronić. Myślę, że akurat Bobka nie ma tu winy. Takie są fakty i pozostaje tylko wyciągnąć z tego wnioski.
Fot. ŁKS Łódź
