Piotr Głowacki: Musimy zrobić wszystko, żeby wygrać
Po ostatnich słabych występach przed własną publicznością, czas na zwycięstwo! Już w piątkowy wieczór na stadionie Króla będziemy gościć warszawską Polonię. O atmosferze w szatni i ciężkiej pracy na treningach opowiedział Piotr Głowacki.
O meczu z beniaminkiem:
– My patrzymy na siebie i jeżeli wyjdziemy z takim nastawieniem jak w większości meczów, czyli z myślą, żeby wygrać mecz, być intensywnym i zdominować przeciwnika, to jestem pewien, że trzy punkty zostaną w Łodzi.
O tym, jak rozgryźć Polonię:
– Myślę, że Polonia, tak jak teraz tabela pokazuje, jest gdzieś w środku tabeli. My nie patrzymy na to z jakim przeciwnikiem gramy. Chcemy być powtarzalni w swoich rzeczach, w swoim modelu gry i być skuteczni. W tych meczach z Wisłą Płock czy Ruchem Chorzów uważam, że byliśmy lepszym zespołem. Wszystkie statystyki przemawiały na naszą korzyść i powinniśmy takie mecze wygrywać. Nie udawało się, teraz przychodzi kolejny mecz i musimy zrobić wszystko, żeby wygrać.
O tych małych rzeczach, które decydują o zwycięstwie:
– Myślę, że czasem po prostu trochę szczęścia. W ostatnim meczu mamy sytuację zaraz na początku pierwszej połowy załóżmy, że wykorzystujemy ją, wygrywamy 1:0 i tak na prawdę w meczu, w którym z obu stron tych sytuacji nie było zbyt wiele, bo nastawiliśmy się, że mecz z Ruchem będzie taki zamknięty, że będzie to mecz walki, to my byśmy go wygrali. Nie udało się wykorzystać sytuacji, za chwilę Ruch ma swoją, nawet nie stuprocentową i ją wykorzystuje. Czasem brakuje, żeby dopisało nam trochę szczęścia. Tak samo w sytuacji, kiedy mógł wpaść samobój w meczu z Ruchem, bo po strzeleniu piłki przez Michała Mokrzyckiego, obrońca próbował ją przeciąć i prawie ta piłka by wpadła, byłoby 1:1. Być może zaraz byśmy strzelili drugą bramkę i wygrali ten mecz. Także myślę, że to są takie małe niuanse i też trochę szczęścia, które mam nadzieję, że w następnych meczach nam dopisze.
O swojej piłkarskiej metamorfozie:
– Myślę, że złożyło się na to wiele czynników. Na pewno jestem tutaj dłużej. To wejście było nie najlepsze, bo tak na prawdę w momencie, kiedy była ta aklimatyzacja, kiedy spędziłem tu pierwsze pół roku czy rok, to zespół wszystko przegrywał. Ciężko było szukać jakichś dobrych momentów, jakiegoś optymizmu w tym wszystkim. Ja zawsze wierzyłem w ciężką pracę i wierzyłem, że życie po prostu kiedyś to oddaje. Na własnym przykładzie, w którymś momencie po tej ciężkiej pracy, po tym, że się nie poddałem i gdy w czerwcu podjąłem decyzję, że chcę tu zostać i kontynuować przygodę z ŁKS-em, chociaż po tym rocznym okresie nie było to łatwe. Ta wytrwałość przyniosła teraz efekty. Uważam, że to nie jest przypadek, tylko kawał dobrze wykonanej pracy.
O atmosferze w szatni:
– Nasze nastawienie w szatni cały czas jest bardzo dobre i ono się nie zmienia. Wiadomo, po przegranym meczu jest trochę frustracji, natomiast trwa to dzień, dwa i gdy kończymy analizę, mamy pokazane dobre i złe momenty z meczu i od tego momentu skupiamy się już na następnym przeciwniku. Ja nie wierzę w coś takiego jak klątwa. Te niuanse, o których mówiłem i troszeczkę szczęścia i myślę, że możemy w tych ostatnich pięciu meczach zgarnąć dużo punktów.
