Marcin Matysiak: To będą trudne trzy mecze
W 31. kolejce PKO BP Ekstraklasy Łódzki Klub Sportowy przegrywa ze Śląskiem Wrocław 1:2. O przebiegu spotkania i sytuacji w szatni opowiedział trener łodzian – Marcin Matysiak.
O meczu:
– Myślę, że zgodzimy się, że mieliśmy dwie różne połowy w wykonaniu ŁKS-u. W pierwszej połowie, nie ma co ukrywać, Śląsk oddał nam inicjatywę. To my byliśmy dłużej w posiadaniu piłki, kreowaliśmy sytuacje. Oczywiście należy zwrócić uwagę, że nie było to zbyt łatwe, bo Śląsk bardzo dobrze bronił kompaktowo, starał się po przechwycie szukać dłuższego podania na Exposito, ale pomimo tego uważam, że potrafiliśmy wykreować kilka sytuacji. Brakowało może takiej 100% sytuacji, brakowało też tej przysłowiowej kropki nad i, ale z przebiegu tej pierwszej połowy byliśmy zadowoleni. W przerwie zwróciliśmy tylko uwagę na to, żeby w momencie odbioru piłki, szybciej się przedostać na połowę przeciwnika, żeby też ich zaskoczyć, bo czasem było takie wrażenie, że po odbiorze piłki czekaliśmy aż drużyna Śląska odbuduje swoje ustawienie i my wtedy zaczniemy grać w ataku pozycyjnym. Zabrakło czasami tej fazy przejściowej z obrony do ataku, żeby w momencie dezorganizacji w grze Śląska móc to wykorzystać i taki wniosek był na drugą połowę. Drugą połowę zaczynamy dobrze, strzelamy bramkę, prowadzimy 1:0 i tak jak powiedziałem na początku, pojawiło się drugie oblicze, gdzie tak na prawdę sami prowokowaliśmy sytuacje do tego, żeby Śląsk strzelił nam bramkę. Mieliśmy trudny moment. Po zdobyciu naszej bramki, cofnęliśmy się i nie potrafiliśmy się utrzymać przy piłce. Mnie po prostu zabrakło, co mówiłem też w szatni, zarządzania z samego boiska. To są już takie momenty, gdzie drużyna musi zarządzić i wiedzieć co w danym momencie zrobić. Oczywiście jest plan, ale też ważne, żeby w odpowiedni sposób ten plan modyfikować i go realizować troszkę inaczej. Tracimy dwie bramki, znowu nie kryjemy w polu karnym, drużyna Śląska bardzo łatwo dochodzi do sytuacji strzeleckich. Później los się trochę do nas uśmiechnął, bo czerwona kartka dla zawodnika ze Śląska Wrocław, gramy chyba dziesięć minut z przewagą jednego zawodnika, jednak tego też nie wykorzystaliśmy. Uważam, że grając jednego więcej, przez dziesięć minut, powinniśmy jeszcze przynajmniej z jedną, dwie sytuacje więcej wykreować. Mieliśmy chyba dwie sytuacje, że ta piłka w polu karnym gdzieś tam się odbijała, byliśmy bliscy zdobycia bramki, ale uważam, że to za mało. Graliśmy w tej fazie zbyt wolno, zbyt długo trzymaliśmy piłkę przy nodze, nie było tego przyspieszenia, zabrakło dośrodkowań w pole karne, żeby tam mocniej się pokotłowało i sprowokować do tego, żeby ktoś popełnił błąd.
O reakcji szatni na spadek z Ekstraklasy:
– To będą trudne trzy mecze i trudne trzy tygodnie. Mówię to z perspektywy szatni, z perspektywy zawodników i myślę, że mnie także jako trenera. To będzie też duży egzamin dla mnie, bo to są trudne momenty. Oczywiście zawsze jest ten mecz, jest ten wynik i kibice to widzą, ale oczywiście też trzeba brać pod uwagę, że jest wiele innych rzeczy, które mają wpływ na różne działania. Nie ma co ukrywać, komuś się kończy kontrakt, ktoś zostaje, ktoś ma przedłużony, czy nie zostanie, także teraz dużo jest takich spływających informacji i odnaleźć się w tym wszystkim uważam, że jest ciężko. Ja bym sobie życzył i chciałbym i pewnie wszyscy w klubie i cały sztab, żeby po prostu pomimo tej sytuacji cały czas iść do przodu, żeby cały czas się rozwijać i ciężko pracować. Zdaję sobie sprawę, że to będzie mega trudne. Myślę, że już po Górniku Zabrze, gdzie było widać, że już nie ma tej wiary, ale zawsze masz taką nadzieję, że jak jest ten wygrany mecz, on dodaje tej pozytywnej energii, daje ci tlenu do pracy w przeciągu tygodnia. Na ten moment ani tego, ani tego nie mamy, także tu ciężkie zadanie mnie czeka.
O widocznym braku sił w drugiej połowie spotkania:
– Śląsk po stracie bramki zaczął inaczej grać. Z większą determinacją zaczął wychodzić wyżej do pressingu, chciał odbierać na naszej połowie. Ja zawsze uważam, że ten aspekt fizyczny wynika w dużej mierze z aspektu mentalnego. Znowu widzę, że po stracie pierwszej, czy drugiej bramki, u niektórych zawodników, że znowu odżywają i są w stanie dalej biegać.
O Kay’u Tejanie:
– My Tejanem na prawej pomocy gramy już od czterech meczów. Bardziej pozycja Husiego była taka, że grał na dziewiątce, Antek Młynarczyk zaczął mecz od początku. Wiem, że atutem Kaya jest to, że lubi przestrzeń, atakować z głębi, rozpędzać się w momencie, kiedy już ma piłkę przy nodze. Będąc na pozycji dziewięć tej przestrzeni ma zdecydowanie mniej, więc chcieliśmy, żeby Husi był taką fałszywą dziewiątką, żeby szukał sobie tej przestrzeni między liniami, wyciągał środkowych obrońców ze strefy i by szukać tych podań na rozpędzonego Kaya. Myślę, że w kilku sytuacjach tak to wyglądało. Taki mieliśmy pomysł i plan na ten mecz.
O możliwej wygranej ze Śląskiem:
– Myślę, że po wielu meczach jak schodzę do szatni, to mam ogromny niedosyt. Tutaj było podobnie, szczególnie w pierwszej połowie. Po meczu z Cracovią też – mieliśmy niedosyt, po meczu z Rakowem tracąc bramkę w ostatnich minutach – mieliśmy niedosyt, po meczu z Lechem, gdzie gramy w dziesiątkę i wyrównujemy na 2:2, a później tracimy na 3:2 – też był niedosyt, w meczu ze Stalą Mielec, gdzie strzelamy trzy bramki i żadna nie zostaje uznana – też był niedosyt. Myślę, że tych niedosytów bardzo dużo było w tym sezonie, od momentu, kiedy objąłem pierwszy zespół.
