Marcin Matysiak: Nie czuję się rzucony na głęboką wodę
We wtorkowy wieczór Łódzki Klub Sportowy ogłosił, że zakończył współpracę z Piotrem Stokowcem. Osobą, która będzie pełniła obowiązki trenera pierwszej drużyny do końca sezonu został dobrze znany już w klubie – Marcin Matysiak. Przedstawiamy kilka słów od szkoleniowca w rozmowie z rzeczniczką prasową – Martą Olżewską.
O swojej nowej roli:
– To duże zaskoczenie, bo nie spodziewałem się tej nominacji. Oczywiście w momencie, kiedy to do mnie dotarło, to była duża radość, ekscytacja, ale i zadowolenie, że moja praca, którą wykonywałem tutaj, w ŁKS-ie, przez sześć lat, została doceniona i zostało mi powierzone zadanie pracy w pierwszym zespole.
O planie na pierwszą drużynę:
– Czasu jest niewiele, bo tak na prawdę w piątek czeka już nas kolejne ligowe spotkanie. Wiadomo, że musimy się skupić na rzeczach najważniejszych. Myślę, że nie będzie tutaj jakiejś znaczącej rewolucji, ale ewolucji. Już w tym pierwszym meczu chciałbym, żeby była widoczna cząstka mnie, cząstka tego co jako sztab zaproponowaliśmy zawodnikom przez te dwie jednostki treningowe. Chciałbym żeby to było widoczne w następnym spotkaniu.
O wykorzystaniu swoich sukcesów w pracy z pierwszą drużyną:
– Każda liga jest inna. Praca w tych niższych ligach, bo pracowałem w drugim zespole na poziomie czwartoligowym, pracowałem również na trzecioligowym, później awans do drugiej ligi, dała mi ogromne doświadczenie. Wiadomo, że Ekstraklasa, to już jest top level, ale myślę, że najważniejsze jest to, żeby się nie zmieniać, żeby po prostu być takim samym trenerem jakim byłem do tej pory. Żeby wymagać od siebie tyle samo ile wymagałem, może nawet więcej i od zawodników jak najlepszej pracy. Myślę, że słowo, które by mnie w pewien sposób utożsamiało z tym co zrobiłem do tej pory, to jest ciężka praca. Tego się na pewno nie boję i chciałbym to wpoić zawodnikom.
O rzuceniu na głęboką wodę:
– Myślę, że nie ma nigdy w życiu sytuacji beznadziejnej, że z każdej sytuacji można w odpowiedni sposób wyjść. Nie czuję się rzucony na głęboką wodę. Wierzę w to, że jako sztab, w odpowiedni sposób będziemy pracować, że zawodnicy kupią to co im zaproponujemy i razem stworzymy fajny zespół. Zawsze kiedy się wypowiadam, to mówię w liczbie mnogiej w pierwszej osobie „my”, bo właśnie chcę stworzyć taki zespół, gdzie jeden za drugiego będzie mocno walczył i na tym bardzo mi zależy.
O młodzieżowcach w pierwszej drużynie:
– Furtka dla młodych zawodników jest zawsze otwarta. Tak na prawdę, to od nich zależy czy oni przejdą przez tę furtkę i trafią do pierwszego zespołu. Przeszłość pokazuje, że już za trenera Stokowca były dawane szanse. Fajnie, że ci młodzi zawodnicy, którzy dołączali lub będą dołączać do pierwszego zespołu, będą przygotowani na poziom Ekstraklasowy, dzięki temu, że mogą rywalizować na boiskach drugiej ligi. Piłka nożna jest dla młodych. Jeżeli tylko przemówią na boisku, czy to w drużynie rezerw czy na treningach w pierwszym zespole, to oczywiście jak najbardziej nie będę się bał dawać szans i jako sztab będziemy młodych zawodników promować, bo przede wszystkim chodzi też o rozwój, a to jest najważniejsze.
