Kazimierz Moskal: Legia była faworytem i pewnie wygrała
Po nieudanym spotkaniu w Warszawie trzeba będzie wyciągnąć wnioski. Dla Super Piątku kilka słów wypowiedział trener Łódzkiego Klubu Sportowego, Kazimierz Moskal.
O trudnym rywalu na początek ligi:
– Zgadzam się z tym, że fajnie jest zagrać na początek mając takie okoliczności tego meczu. Jeśli ktoś nie grał w ekstraklasie, nie czuł tego klimatu, to najlepiej poznać go tutaj. Pod tym względem nic lepszego nie mogło nas spotkać. Natomiast wiadomo, Legia była faworytem i pewnie wygrała.
O tym, czy graliśmy odważnie i przygotowaniach do sezonu:
– Na tyle, na ile byliśmy w stanie to zagraliśmy odważnie. Na pewno Legia ma dużo większy potencjał. Widać to już było w meczach sparingowych, które rozgrywali z silnymi rywalami. Poza tym z tego co widzę, chyba tylko jeden nowy zawodnik w pierwszej jedenastce, jeśli chodzi o Legię. My mieliśmy pewne kłopoty od początku przygotowań, jeśli chodzi o kadrę. Ci zawodnicy się do nas zjeżdżali w różnych okresach. Mokrzycki dołączył w ostatnim tygodniu więc myślę, że czas będzie działał na naszą korzyść.
O błędach w defensywie:
– Pekhart miał dużo miejsca. Myślę, że to nie chodziło o to czy on szybko biega czy nie, ale był w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i potrafił to wykorzystać w polu karnym. Muszę zobaczyć tę sytuację jeszcze na powtórkach, ale chwała napastnikowi, który potrafi te sytuacje wykorzystać w taki sposób.
O wahadłowych:
– Myślę, że Kamil Dankowski ma trochę więcej doświadczenia na tym poziomie od Piotra Głowackiego. Był to jego pierwszy mecz w ekstraklasie, tutaj na Łazienkowskiej. Na pewno pomimo, że jest to doświadczony zawodnik to nie była to łatwa sprawa. Wydaje mnie się, że Kamil początek miał bardzo dobry. W końcówce drugiej połowy parę słabszych zagrań. W drugiej połowie dał sobie odebrać Kunowi piłkę, gdzie było groźnie. Nie ma tutaj co dużo rozważać o tym meczu. Po prostu Legia dzisiaj była od nas lepszym zespołem.
O zmianie Ramireza i Pirulo:
– Pirulo narzekał na skurcze, więc musiał być zdjęty. Dani też zasygnalizował, że na tym etapie dla niego to jest wystarczające. Trzeba brać pod uwagę, że sparingi a mecz mistrzowski na Łazienkowskiej z Legią, gdzie ta intensywność jest zdecydowanie większa to co innego. Dla mnie nie ma nic dziwnego w tym, że Dani w końcówce nie wytrzymał.
O sparingach:
– Oczywiście, że chcieliśmy grać sparingi z klubami z ekstraklasy, ale nie było takiej możliwości w danym terminie. Mieliśmy na początku przygotowań małe problemy ze skompletowaniem kadry, więc stąd takie, a nie inne decyzje.
O strzelcach ŁKS-u:
– Najlepiej dla nich samych by było, żeby to napastnicy strzelali. Natomiast ja bym nie miał nic przeciwko jeśli ten sezon w ekstraklasie potoczyłby się tak jak w 1. lidze. Nie ma znaczenia jaki zawodnik strzela bramkę. Grają w jedenastu o jeden cel i o zajęcie jak najlepszego miejsca. To się liczy na koniec.
O obronie „jak ze stali” Marcina Flisa:
– Został ściągnięty do grania w roli środkowego defensywnego. Marcin był chyba jednym z ostatnich zawodników, który do nas dołączył. Głównie grywał w trójce z tyłu, więc on też potrzebuje trochę czasu. Adam Marciniak i Nacho na prawdę solidnie wyglądali nie tylko w 1. lidze, ale i w treningach i meczach sparingowych. W zależności od Marcina, w jakiej będzie dyspozycji na treningach, bo na razie tam musi pokazać swoją przydatność do zespołu. Po to go ściągnęliśmy, żeby nam pomógł jako doświadczony środkowy obrońca z lewą nogą, którego szukaliśmy.
O pierwszej porażce:
– Bardzo szybko snujemy teorie na temat losów ŁKS-u w ekstraklasie. Przypomnę, że rok temu o tej porze na inaugurację sezonu w 1. lidze przegraliśmy u siebie 0:2 z GKS-em Katowice. Sezon jest długi i jeżeli ktoś liczył na to, że ŁKS zepchnie Legię do defensywy albo strzeli dwie, trzy bramki to był chyba za dużym optymistą. Ja żałuję, że te sytuacje, które stworzyliśmy nie udało się zamienić na bramkę.
