Walczyły do końca. ŁKS KK Łódź – Wisła CanPack Kraków 74:77
Były emocje, zwroty akcji i walka do samego końca – tego nie zabrakło w Sport Arenie im. Józefa „Ziuny” Żylińskiego podczas meczu koszykarek ŁKS z Wisłą CanPack Kraków. Biało-czerwono-białe doprowadziły do dogrywki, obejmowały w niej prowadzenie, niestety zabójczo skuteczne w rzutach za trzy wiślanki właśnie w ten sposób zapewniły sobie awans do półfinałów. Dziewczyny, dzięki za walkę!
Pierwsze minuty meczu to, dość standardowo w tego rodzaju meczach, badanie się i wyrównana gra punkt za punkt. Po nieco ponad pięciu minutach gry ełkaesianki zaczęły wychodzić na prowadzenie i po kolejnych trzech prowadziły 7 oczkami. Niestety, końcówka pierwszej kwarty to lepsza forma przyjezdnych i przewaga ta stopniała do dwóch punktów. Druga część spotkania to kompletna przewaga wiślanek – ełkaesianki do kosza trafiły zaledwie trzy razy i to drużyna z Krakowa na przerwę mogła zejść z niezłą zaliczką, w postaci 14 oczek.
Trzecia część spotkania początkowo nie przynosiła zmiany statusu quo, ale po trzech minutach łodzianki zaczęły się rozbudzać, czego efektem było to, że zbliżyły się na 7 punktów do wiślanek po dwóch celnych „trójkach”, kolejno w wykonaniu Sylwii Siemienas i Anity Plucińskiej. Niestety, w końcówce dwoma rzutami za 3 odpowiedziała jedna z zawodniczek z Krakowa i przed ostatnią kwartą ŁKS i Wisłę dzieliło 15 oczek i mogło się wydawać, że niewiele już się zmieni na parkiecie.
Podopieczne trenera Piotra Zycha dały w czwartej kwarcie czadu – pierwsze minuty to była kontynuacja wymiany ciosów i to jeszcze po osłabieniu w postaci zejścia Angeliki Kowalskiej z parkeitu za faule ale później ŁKS się rozkręcił. „Trójka” Szkop, wykorzystane przez tę samą zawodniczkę dwa rzuty osobiste i kolejna „trójka”, tym razem w wykonaniu Anity Plucińskiej sprawiły, że już tylko biało-czerwono-białym pozostało 5 punktów do nadrobienia i nieco ponad pięć minut na zegarze. Wiślanki cały czas uciekały, ale wreszcie udało się osiągnąć wyrównanie po celnych osobistych w wykonaniu Plucińskiej, a paręnaście sekund później łodzianki po raz pierwszy od pierwszej kwarty wyszły na prowadzenie po lay-upie w wykonaniu Szkop. Finalnie przyjezdne doprowadziły do dogrywki, wyrównując przy stanie 62:62 – co prawda ełkaesianki trafiły jeszcze później do kosza, ale już po błędzie 24 sekund, więc na Sport Arenie im. Józefa „Ziuny” Żylińskiego mieliśmy kolejne pięć minut gry.
Piąta część meczu zaczęła się od punktów dla Wisły, sprawnie zrewanżowały się zawodniczki ŁKS i gra dalej szła punkt za punkt. Ełkaesianki znalazły się w nieco lepszej pozycji po celnym rzucie za 2 w wykonaniu Szkop, chwilę później Puchacz wykorzystała jeden z rzutów osobistych i łodzianki prowadziły 3 oczkami. Za trzy błyskawicznie odpowiedziała skuteczna z tej odległości tego dnia Anna Kopiec. Chwile później Puchacz rzuciła tym razem skutecznie dwa osobiste, ale znów za trzy odpowiedziała Kopiec i Wisła miała punkt przewagi. 37 sekund na zegarze, Maryna Petrzhyk wykorzystała jeden osobisty i ŁKS wyrównał, ale niestety Wisła tego dnia miała zabójcze „trójki”… 18 sekund do końca i właśnie w ten sposób przyjezdne po raz ostatni w tym meczu trafiły do kosza.
Koszykarki Łódzkiego Klubu Sportowego walczyły do samego końca, dały wiele emocji kibicom, którzy je tego dnia wspierali w Sport Arenie im. Józefa „Ziuny” Żylińskiego, ale ostatecznie zakończyły swój sezon w 1. Lidze w fazie play-off na poziomie ćwierćfinałów. Dziewczyny, dzięki za walkę!
ŁKS KK Łódź – Wisła CanPack Kraków 74:77
(14:12; 6:22; 11:12; 31:16; d: 12:15)
Fot. Walendi Photo
