„Z kart historii: Cracovia – ŁKS Łódź 1:1 (15.09.2006 r.)”

Sześć lat – tyle czekali kibice Łódzkiego Klubu Sportowego, żeby ponownie zobaczyć w Ekstraklasie swój ukochany klub. Spadek z ligi w sezonie 1999/2000 po 29. latach nieprzerwanej gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce był wielkim szokiem dla wszystkich sympatyków biało-czerwono-białych.

Sezon 2006/2007 był udanym powrotem ŁKS-u w szeregi Ekstraklasy. Beniaminek z Łodzi szczególnie dobrze prezentował się podczas rundy jesiennej, którą zakończył na szóstym miejscu. Do drużyny prowadzonej wówczas przez Marka Chojnackiego zostali sprowadzeni tacy piłkarze jak – Tomasz Hajto, Ensar Arifović, czy Robert Kolendowicz. Runda wiosenna była nieco gorsza i z tego powodu ŁKS zakończył sezon na dziewiątej pozycji, jednak łódzcy kibice nie mieli zamiaru narzekać.

15 września 2006 roku, Łódzki Klub Sportowy w ramach 7. kolejki Orange Ekstraklasy podejmował Cracovię Kraków na stadionie przy ulicy Kałuży. Początek spotkania i cała pierwsza połowa to minimalna przewaga gospodarzy, którzy najbliżej zdobycia bramki byli w 37 minucie, kiedy to Piotr Giza, pomocnik Cracovii,  uderzył w prawy słupek bramki, bronionej przez Bogusława Wyparłę. Łodzianie jeszcze przed przerwą próbowali wyjść na prowadzenie, ale mimo prób, m.in. Łukasza Madeja, który lobem chciał zaskoczyć bramkarza gospodarzy, nie udało się strzelić bramki. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

W drugiej połowie ożywiła się gra ŁKS-u, łódzcy piłkarze coraz śmielej atakowali bramkę strzeżoną przez Marcina Cabaja. Drużyna Marka Chojnackiego kontrolowała przebieg gry i umiejętnie przenosiła ciężar gry na połowę gospodarzy. ŁKS z łatwością dochodził do sytuacji podbramkowych, ale za każdym razem brakowało wykończenia lub celnych strzałów.

O wszystkim zadecydowała końcówka spotkania, w której kluczem były stałe fragmenty gry. W 92 minucie gospodarze wykonywali rzut rożny, Marcin Bojarski zacentrował w pole karne, piłkę przedłużył Marcin Zimoń (zawodnik ŁKS-u w latach 2013-2016), a stojący kilka metrów przed bramką Jacek Wiśniewski strzałem lewą nogą wpakował piłkę do siatki. Na stadionie wśród kibiców Cracovii zapanowała euforia, która trwała tylko 4 minuty. Wszyscy byli przekonani, że Cracovia dowiezie zwycięstwo do końca spotkania.

W ostatniej akcji meczu, w 96 minucie ŁKS miał rzut wolny z około 35. metrów do bramki Cabaja. Do piłki podszedł Robert Kolendowicz, który świetnie dośrodkował w pole karne, a tam najwyżej do piłki wyskoczył obrońca łodzian – Tomasz Hajto, kierując piłkę głową do bramki. W sektorze fanów ŁKS-u, którzy bardzo licznie stawili się tego dnia w Krakowie, zapanowała ogromna radość, która kompletnie uciszyła kibiców gospodarzy. Sędzia zakończył spotkanie, a obie drużyny musiały zadowolić się podziałem punktów.

Szkoleniowiec ŁKS-u po spotkaniu stwierdził, że zabrakło ostatniego podania, a sam mecz mógł się podobać – „Według mnie mecz stał na niezłym poziomie. Dziś nie mam pretensji do zespołu. Brakowało w naszych akcjach ostatniego podania. Piłka jest czasem okrutna. Mogliśmy być ukarani za niewykorzystanie wcześniejszych okazji”.

Pomocnik łodzian, Robert Kolendowicz, wspominał, że stałe fragmenty gry to ważny element, na którym drużyna skupia się na treningach – „Stałe fragmenty gry ćwiczymy na treningach. Szkoda tylko, że taka okazja trafiła nam się w ostatniej minucie meczu. Mam wątpliwości czy był róg, po którym padł gol dla Cracovii” – dodał skrzydłowy ŁKS-u.

5a8bfd770b7c9_o,size,933x0,q,70,h,0a06e2

Łukasz Madej z ŁKS-u w walce o piłkę z piłkarzem Cracovii Krzysztofem Radwańskim.

Cracovia Kraków – ŁKS Łódź 1:1 (0:0)

Bramki: Jacek Wiśniewski 90+2’ – Tomasz Hajto 90+6’.

Skład ŁKS: Bogusław Wyparło – Sebastian Przybyszewski, Tomasz Hajto, Zdzisław Leszczyński, Arkadiusz Mysona – Łukasz Madej (Sebastian Kęska 70’), Dariusz Kłus, Ireneusz Kowalski (Robert Sierant 88’), Rafał Niżnik, Robert Kolendowicz – Ensar Arifović (Grzegorz Kmiecik 81’).

Trener: Marek Chojnacki.

Opracował: Mateusz Cymerys

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.