Wciąż w letargu. ŁKS – GKS 1:1

Po fatalnych zawodach zakończonych kompromitacją piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego zremisowali w niedzielę z GKS-em Jastrzębie 1:1. Ełkaesiacy zremisowali wygrany mecz, który przez cały czas mieli pod kontrolą.

Na godzinę przez rozpoczęciem spotkania kibice ŁKS-u przeżyli nie małe zaskoczenie. Trener Ireneusz Mamrot zdecydował się na istne trzęsienie ziemi przy wyborze wyjściowej jedenastki i tak na boisku od pierwszej minuty zameldowali się m.in. Dawid Arndt, Caros Moros Gracia czy jego rodak Antonio Dominguez. Miejsce na lewym skrzydle pod nieobecnego Piotra Janczukowicza zajął z kolei Tomasz Nawotka.

Tuż po pierwszym gwizdku sędziego Złotnickiego do śmiałych ataków ruszyli ełkaesiacy. Gospodarze za wszelką cenę chcieli jak najszybciej napocząć rywali, żeby narzucić im swój rytm gry. W tym celu biało-czerwono-biali raz po raz meldowali się w okolicy pola karnego gości.

Oblężenie pola karnego jastrzębian przyniosło skutek już po 10 minutach gry. Przy wykonywaniu przez łodzian rzutu rożnego jeden z zawodników z Jastrzębia Zdroju faulował Carlosa Morosa Gracię, co dało arbitrowi pretekst do podyktowania rzutu karnego. Pewnym egzekutorem stałego fragmentu gry okazał się Antonio Dominguez, który stał się tym samym najskuteczniejszym strzelcem ŁKS-u w tym sezonie.

Kolejne fragmenty spotkania wciąż pokazywały, że kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami mieli „Rycerze Wiosny”. Dodatkowo już od 24 minuty łodzianie grali w przewadze liczebnej. Po faulu na Ricardinho drugą żółtą kartkę obejrzał Michał Bojdys, a goście musieli radzić sobie w 10.

Do zakończenia pierwszej połowy biało-czerwono-biali wciąż napierali na bramkę swoich rywali. Wynikało z tego jedynie zagrożenie, którego nie udało się przełożyć na kolejne trafienia.

W drugiej części gry kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami wciąż mieli ełkaesiacy. Z kolejnych ataków wciąż jednak absolutnie nic nie wynikało, więc wynik nie ulegał zmianie. Dogodne sytuacje strzeleckie zmarnowali najpierw Antonio Dominguez, który nie zdołał wykończyć kontry będąc sam na sam z bramkarzem, a kilka chwil później również Ricardinho, który w gąszczy zawodników nie znalazł drogi do bramki.

Na pięć minut przed zakończeniem podstawowego czasu gry goście stanęli przed szansą na wyrównanie stanu rywalizacji. Po faulu Adama Marciniaka w polu karnym sędzia wskazał na jedenasty metr. Pojedynek twarzą w twarz z Danielem Ruminem pewną interwencją wygrał jednak Dawid Arndt!

Na kolejny rzut karny nie przyszło nam czekać zbyt długo. W 90 minucie piłkę ręką w polu karnym zagrał Maciej Dąbrowski. Sędzia Złotnicki trzeci raz w tym spotkaniu wskazał na „wapno” i tym razem Daniel Rumin zmylił młodzieżowca ŁKS-u i wyrównał wynik meczu.

ŁKS Łódź – GKS Jastrzębie 1:1 (1:0)
Bramki: Dominguez (k) 12′ – Rumin 90′ (k)

ŁKS Łódź: Arndt – Wolski, Dąbrowski, Moros Gracia, Marciniak – Rozwandowicz (83′ Srnić) – Dominguez, Trąbka (65′ Rygaard) – Nawotka, Ricardinho (77′ Sekulski), Pirulo(77′ Klimczak)

GKS 1962 Jastrzębie: Drazik – Słodowy, Komor, Bojdys, Szczęśniak, Kulawiak (80′ Zalewski) – Bielak, Jadach, Zejdler, Apolinarski (46′ Feruga)– Rumin

fot. Łukasz Żuchowski