To nie miało prawa się wydarzyć… ŁKS – Resovia 0:3

Nie tak to miało wyglądać… „Rycerze Wiosny” bez żadnych argumentów w grze przez własne błędy przegrali z Resovią 0:3.

W samo spotkanie na nieco większym animuszu weszli ełkaesiacy, którzy szybkimi i składnymi akcjami byli w stanie wedrzeć się w okolice pola karnego Resovii, a nawet oddać strzał. Żadna z sytuacji nie była jednak na tyle konkretna, żeby poważnie zagrozić przyjezdnym.

Goście za to, byli w stanie niespodziewanie otworzyć wynik meczu. W 21 minucie wrzutka z rzutu wolnego zaskoczyła obronę ŁKS-u i doszła do głowy Aleskandra Koroma. Zawodnik z Rzeszowa precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce.

Stracona bramka podziałała na „Rycerzy Wiosny” nieco otrzeźwiająco. Kolejne ataki wciąż nie były jednak zbyt konkretne i nie przekładały się na zagrożenie pod bramką Pindrocha.

Z kolei goście wciąż jakby znikąd byli w stanie strzelić bramkę. Tak było pod koniec pierwszej części gry, kiedy Damian Hilbrycht skorzystał z błędu Macieja Wolskiego i wyszedł sam na sam z Koziołem. Napastnik Resovii zdołał pokonać bramkarza ŁKS-u i strzelić swoją pierwszą tego dnia bramkę.

Do drugiej połowy biało-czerwono-biali przystąpili z trzema zmianami, jednak zmianom nie uległ obraz meczu – ŁKS wciąż próbował grać, ale z mizernym skutkiem, a goście kreowali zagrożenie, które w 58 minucie przerodziło się na trzecią bramkę. Znów błąd w defensywie i znów skorzystał z tego Hilbrycht.

Do zakończenia spotkania łodzianie bili jeszcze głową w mur szukając bramek. To się nie udało, przez co przegrali drugi w tym sezonie mecz.

ŁKS Łódź – Resovia 0:3 (0:2)
Bramki: Komor 21′, Hilbrycht 42′, 58′

ŁKS Łódź: Kozioł – Wolski (46′ Klimczak), Sobociński, Marciniak (74′ Lorenc), Szeliga – Rozwandowicz (66′ Rygaard), Trąbka, Pirulo – Javi, Gryszkiewicz (46′ Kelechukwu), Janczukowicz (46′ Jurić)

Resovia: Pindroch – Kubowicz (39′ Podhorin), Wasiluk, Mróz (64′ Solić), Hilbrycht (64′ Wróbel), Adamski, Pietraszkiewicz, Komor, Jaroch, Strózik, Antonik

fot. Łukasz Żuchowski