Stipe Jurić: Zakochałem się w tym stadionie i w tych kibicach od pierwszych minut

Debiut w nowej drużynie, przed własną publicznością, to zawsze spore wydarzenie dla nowych zawodników. Oficjalna strona Łódzkiego Klubu Sportowego po meczu ze Skrą Częstochowa zapytała o wrażenia czterech ełkaesiaków, którzy po raz pierwszy zagrali na Stadionie Króla.

– Miałem ciarki na całym ciele

Swój debiut przy al. Unii Lubelskiej 2 wspaniałym golem okrasił Stipe Jurić. Chorwat z bośniackim paszportem przekonuje, że tego dnia szybko nie zapomni.

– Ciężko słowami opisać to uczucie, ale kiedy schodziłem z murawy, miałem ciarki na całym ciele. Granie przed taką widownią to niesamowita sprawa. Zakochałem się w tym stadionie i w tych kibicach od pierwszych minut. Nigdy nie zapomnę tego dnia – mówi Stipe Jurić i dodaje – Dla mnie to był ogromny honor i wyróżnienie, gdy fani pożegnali mnie brawami. W kolejnych meczach też zamierzam dać z siebie sto procent. Chcę tu przeżyć jak najwięcej takich chwil.

– To było niesamowite uczucie

W podobnym tonie wypowiadał się również grający w drugiej połowie meczu ze Skrą Nacho Monsalve. Hiszpański stoper zaznaczył również, że za wsparcie z trybun, piłkarze chcą odwdzięczać się w każdym kolejnym meczu.

– To było niesamowite uczucie, czułem ich wsparcie. Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę cały wypełniony po brzegi stadion. Będziemy o to walczyć, bo to my swoją grą i pasją musimy przyciągnąć ludzi na stadion. W meczu ze Skrą doping był świetny. Za to wsparcie musimy się odwdzięczać kibicom w każdym kolejnym meczu – stwierdził Nacho Monsalve

– Dzięki tej atmosferze trwającej przez 90 minut zdołaliśmy wygrać pierwszy mecz

Atmosferą na stadionie im. Władysława Króla w Łodzi zachwyceni byli również doświadczeni ligowcy z naszego kraju. Bartosz Szeliga wyznał, że śpiew fanów jeszcze przed meczem naładował jego baterie na całe 90 minut.

– To było bardzo przyjemne uczucie. Wyjść na to boisko, wsłuchać się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem w śpiew fanów. Wszystko to dało mi mnóstwo energii, a potem było tylko lepiej. Pomogło, bo także dzięki tej atmosferze trwającej przez 90 minut zdołaliśmy wygrać pierwszy mecz – stwierdził Bartosz Szeliga.

Dobrze jest wrócić na stadiony wypełnione kibicami

Słodko-gorzkie wspomnienia z pierwszego meczu na Stadionie Króla ma z kolei Marek Kozioł. Doświadczony bramkarz był zachwycony atmosferą na stadionie, jednak piłkarsko żałuje, że Skra zdołała dwukrotnie go pokonać.

– Żałuję, że rywal dwukrotnie sforsował tę naszą twierdzę, ale summa summarum skarbu w postaci kompletu punktów nie oddaliśmy. Dobrze jest wrócić na stadiony wypełnione kibicami. Dobrze wrócić na stadiony, które żyją. Jak było na tym pierwszym moim meczu ŁKS-u? Powiem krótko: wspaniała atmosfera. Czuć wsparcie od kibiców i oby zostało tak do końca – zaznacza Marek Kozioł.

fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport