Stabilizacja pierwszym krokiem do sukcesu? [FELIETON]

Piłka nożna, jak na sport drużynowy przystało, wymaga dobrego zgrania i współpracy między zawodnikami na boisku. Nad tymi aspektami można trenować, jednak najlepiej wyrabia je praktyka, wypracowywanie natychmiastowego zrozumienia w warunkach spotkania o punkty. ŁKS w tym sezonie ma z tym duży problem, ze względu na plagę kontuzji trawiącą skład łodzian. W ramach kolejnego felietonu pochylimy się bliżej nad tym, w kontekście zestawienia środka obrony, która jest newralgicznym punktem każdej drużyny, odpowiadającym za dobrze pracującą defensywę, a z tym, jak wiadomo, u „Rycerzy Wiosny” bywa różnie.

Przyglądając się wynikom Łódzkiego Klubu Sportowego na początku bieżącego sezonu Fortuna 1. Ligi można byłoby je skwitować jako „brak stabilizacji”. Szczególnie w ostatnich tygodniach mogliśmy to zauważyć – piłkarze Kibu Vicunii mają za sobą serię naprzemiennych porażek i zwycięstw, przełamanych dopiero dzięki wygranym z Cracovią i Sandecją (choć zwycięstwo w Pucharze Polski zostało odniesione po rzutach karnych). Sprowadza się to, rzecz jasna, do problemów z kontuzjami, które w Łodzi są w tym sezonie nagminne i mocno dotykają pierwszy skład, a więc również jego rezultaty. W tym kontekście warto przede wszystkim pochylić się nad grą defensywną Ełkaesiaków, ponieważ linia obronna potrzebuje stabilności, aby dobrze funkcjonować. Tak jak w przypadku gry w ofensywie potrafią pomóc jej indywidualności, tak w defensywie potrzebna jest dobra współpraca i zgranie. W wyniku ciągłych urazów do 10. kolejki I Ligi nie zobaczyliśmy ustawionej tak samo linii defensywnej przez dwa spotkania z rzędu (nie licząc spotkań, w których mogło dojść do takiej sytuacji, ale w pierwszej połowie jeden z obrońców opuszczał murawę z kontuzją). W tej konkretnej analizie skupimy się na grze stoperów, których ŁKS wystawiał w tym sezonie w różnych kombinacjach, z odmiennymi efektami.

W niedzielę Ełkaesiacy zaliczyli 4 czyste konto w tym sezonie ligowym. Na 10 spotkań, jak na drużynę bazującą swoją filozofię na ofensywnej grze nie wydawałoby się to złym wynikiem, jednak jeśli przyjrzym się bilansowi bramkowemu łodzian, nie wygląda to już dobrze. W tym sezonie I Ligi stracili oni 11 bramek. zatem odejmując mecze z czystym kontem, wszystkie te gole padły jedynie w 6 spotkaniach. Składają się na to 2 gole strzelone przez Skrę Częstochowa, 2 przez GKS Jastrzębie czy 3 przez Resovię, zatem ponad połowa bramek straconych przez ŁKS to spotkania z drużynami dołu albo środka tabeli.

Oskar Koprowski w roli stopera w meczu z Sandecją – fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport

Dla porównania spójrzmy na Koronę Kielce, która straciła jedynie 5 bramek w tych rozgrywkach i zanotowała 6 czystych kont. Strzelić gola „Scyzorom” udało się, jak na razie Puszczy NiepołomiceGKS-owi JastrzębiePodbeskidziu (2 bramki) oraz Sandecji. Bilans ten, nie dość, że o połowę mniejszy od „Rycerzy Wiosny„, to także korzystniejszy od nich. Jego połowę stanowią bramki z zespołami, które aktualnie znajdują się u góry tabeli, a przy tym wpuszczając gola drużyny z dołu czy środka tabeli i tak wygrywali te spotkania. Zastanawiając się nad powodami tych różnic między ŁKS-em a Koroną, warto spojrzeć na zestawienie środka obrony kielczan. Piłkarzami podstawowego wyboru na tę pozycję są Piotr Malarczyk oraz Michał Koj, dwaj doświadczeni stoperzy. Na 10 spotkań I Ligi ten duet zaliczył 8 wspólnych występów. Zarówno jeden, jak i drugi mieli po meczu pauzy, a wolne miejsce na środku obrony zajmował Mario Zebić. Malarczyk rozegrał, jak na razie 763 minuty (mecz pauzy oraz jeden, w którym boisko opuścił w jego trakcie), zaś w przypadku Koja wyszło ich 810 (mecz pauzy). Wspólnie łącznie na boisku, współpracując na środku defensywy, spędzili 673 minuty.

Sytuacja w Łódzkim Klubie Sportowym jest zgoła odmienna. W ciągu 10 spotkań pierwszej ligi zobaczyliśmy już 8 różnych zestawień personalnych na środku obrony, zatem ciężko mówić tutaj o stabilności na pozycji stopera w ŁKS-ie. Składają się na to zmiany pomiędzy meczami, a także w trakcie spotkań, wynikające z kontuzji. A jak wyglądają minuty stoperów ŁKS-u na boisku w tym sezonie Fortuna 1. Ligi?

  • Maciej Dąbrowski – 305 minut
  • Adam Marciniak – 793 minuty
  • Nacho Monsalve – 53 minuty
  • Jan Sobociński – 442 minuty
  • Mieszko Lorenc – 107 minut
  • Oskar Koprowski – 90 minut (uwzględniony jedynie czas rozegrany jako stoper)
  • Maksymilian Rozwandowicz – 23 minuty (uwzględniony jedynie czas rozegrany jako stoper)

Jedynym stoperem, który spędził na boisku czas podobny do wspomnianych zawodników Korony Kielce to Adam Marciniak, ciężko mówić tutaj o regularności w przypadku drugiego zawodnika na środku obrony. Do tego najbliżej jest Janowi Sobocińskiemu, który jest drugi w tej klasyfikacji. W tym momencie warto zwrócić uwagę na to, że zarówno jeden, jak i drugi jest w tym momencie kontuzjowany, więc w ostatnim ligowym spotkaniu rolę pary stoperów pełnili, wracający po kontuzji, Dąbrowski oraz Koprowski, którego w tym sezonie widzieliśmy już na 3 różnych pozycjach na boisku. A jak wyglądają statystyki każdego zestawienia środkowych obrońców, które w bieżących rozgrywkach mogliśmy zobaczyć w barwach ŁKS-u?

Mieszko Lorenc z pierwszym pełnym występem na środku obrony z Miedzią – fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport

Marciniak i Dąbrowski

Rozegrany wspólnie czas: 206 minut
Bramki stracone: 2
Mecze rozegrane: GKS Tychy, Skra Częstochowa, Puszcza Niepołomice, GKS Jastrzębie

Marciniak i Monsalve

Rozegrany wspólnie czas: 45 minut
Bramki stracone: 1
Mecze rozegrane: Skra Częstochowa

Dąbrowski i Monsalve

Rozegrany wspólnie czas: 9 minut
Bramki stracone: 0
Mecze rozegrane: Puszcza Niepołomice

Marciniak i Rozwandowicz

Rozegrany wspólnie czas: 23 minuty
Bramki stracone: 0
Mecze rozegrane: Puszcza Niepołomice

Marciniak i Sobociński

Rozegrany wspólnie czas: 420 minut
Bramki stracone: 8
Mecze rozegrane: GKS Jastrzębie, Korona Kielce, Stomil Olsztyn, Resovia, Podbeskidzie

Sobociński i Lorenc

Rozegrany wspólnie czas: 17 minut
Bramki stracone: 0
Mecze rozegrane: Resovia

Marciniak i Lorenc

Rozegrany wspólnie czas: 90 minut
Bramki stracone: 0
Mecze rozegrane: Miedź Legnica

Dąbrowski i Koprowski

Rozegrany wspólnie czas: 90 minut
Bramki stracone: 0
Mecze rozegrane: Sandecja Nowy Sącz

Nacho Monsalve w debiucie ze Skrą Częstochowa – fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport

Wyliczenia te dobrze wskazują skalę problemów jakie łodzianie mają już przy zestawieniu newralgicznej pozycji jaką jest środek obrony. Para Marciniak Sobociński spędziła razem na murawie najwięcej ze wszytkich konfiguracji stoperów ŁKS-u, a wciąż jest to aż 253 minuty mniej niż para Koj Malarczyk. Porównanie stabilizacji środka obrony Korony z ŁKS-em, który grając z Puszczą Niepołomice w ciągu 90 minut miał 3 różne zestawienia stoperów, wiele tłumaczy w kontekście różnic gry defensywnej tych drużyn.

Przyjrzenie się statystykom występów środkowych obrońców Łódzkiego Klubu Sportowego jeszcze bardziej uwidacznia skalę problemów kadrowych, jakie aktualnie łodzianie mają. Rzecz jasna, poza samą stabilizacją, potrzebna jest jeszcze dobra forma i umiejętności, a także wsparcie reszty drużyny (w końcu nie każda bramka wymieniona w tym tekście padła z winy któregoś stopera), jednak podstawą budowania dobrze funkcjonującej defensywy jest właśnie regularna gra zawodników na tej pozycji. Poprzedni mecz z Sandecją dobrze pokazał ile znaczy dla obrony ŁKS-u zdrowy i będący w formie Maciej Dąbrowski, a przecież dopiero co wrócił po kontuzji, która wyłączyła go z pierwszego składu na 5 spotkańNacho Monsalve, który miał obiecujący debiut ze Skrą Częstochowa rozegrał jedynie 53 minuty, a Mieszko Lorenc, który świetnie się zaprezentował z Miedzią Legnica jest aktualnie kontuzjowany. Pozostaje mieć zatem nadzieję, że już wkrótce kolejni Ełkaesiacy zaczną wracać do zdrowia, a trener Kibu Vicunia będzie miał szansę zestawić defensywę w optymalnym składzie, a ta będzie mogła wreszcie zagrać ze sobą w dłuższej serii.

Fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport